Reklama

Reklama

Minister Joanna Mucha: Czekamy na piosenkę "Dziewczęta lubią złoto"

W muzycznej atmosferze przebiegło spotkanie minister sportu i turystyki Joanny Muchy z brązowymi medalistkami mistrzostw świata w łyżwiarstwie szybkim w Wraszawie. "Czekamy na piosenkę +Dziewczęta lubią złoto+" - powiedziała szefowa resortu.

Natalia Czerwonka (MKS Cuprum Lubin), Katarzyna Woźniak (WTŁ Stegny Warszawa), Luiza Złotkowska (KS Orzeł Elbląg) zdobyły 25 marca w holenderskim Heerenveen brązowy medal mistrzostw świata w łyżwiarstwie szybkim w rywalizacji drużynowej. Lepszymi od podopiecznych trenerki Ewy Białkowskiej były Holenderki i Kanadyjki.

- Zdobyciem brązowego medalu w Heerenveen potwierdziłyście przynależność do światowej czołówki. Jest taka piosenka "Dziewczęta lubią brąz". Teraz czekamy na jej złotą wersję. Do rozpoczęcia kolejnych igrzysk olimpijskich w Soczi jest jeszcze sporo czasu, trenujcie wytrwale. A my na ile będziemy w stanie wam pomóc, pomożemy - powiedziała minister Joanna Mucha wręczając medalistkom okolicznościowe prezenty.

Reklama

Dla nieobecnej na czwartkowym spotkaniu Natalii Czerwonki prezent odebrała trener Ewa Białkowska.

- Różnice w czołowej ósemce drużyn są rzeczywiście niewielkie. Pierwszą od ostatniej dzieli dystans zaledwie trzech sekund. O medalowym sukcesie decydują przy odrobinie szczęścia ułamki sekund. Może to być złoty, a także krążek w innym kolorze - powiedziała Luiza Złotkowska.

- Medal zdobyty w mistrzostwach świata jest powierdzeniem naszych możliwości. Mamy grupę liczącą pięć zawodniczek. Bo oprócz nas aspiracje do miejsca w drużynie zgłaszają Katarzyna Bachleda-Curuś i Karolina Domańska-Ksyt. Im nas więcej, tym większa rywalizacja - powiedziała Katarzyna Woźniak.

Po części oficjalnej minister Mucha rozmawiała z zawodniczkami praktycznie o wszystkich sprawach związanych z przygotowaniami do kolejnych najważniejszych imprez sportowych w niedalekiej przyszłości.

- Poruszyliśmy wiele tematów dotyczących nie tylko łyżwiarstwa szybkiego, a wśród nich sprawę przykrycia dachem warszawskiego toru na Stegnach. Dach to doskonała okazja i szansa do rozwoju wszystkich dyscyplin lodowych. Dach stworzy możliwość wykorzystania dwóch pełnowymiarowych lodowisk, na których będą mogli trenować hokeiści. Skorzystają z niego także łyżwiarze figurowi, bo jeden Torwar nie załatwia sprawy oraz specjaliści curlingu, który nie ma w Warszawie odpowiedniej bazy, a w kraju rozwija się bardzo dynamicznie - powiedział prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Kazimierz Kowalczyk.

Przykładowo w Holandii funkcjonuje dwadzieścia torów łyżwiarskich, w tym dziesięć pod dachem. W Polsce łyżwiarstwo szybkie można uprawiać na czterech, wszystkie pod gołym niebem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL