Medale na igrzyskach zmieniły Kacpra Tomasiaka. Tata wszystko nam powiedział
Jak to jest żyć z 3-krotnym medalistą igrzysk olimpijskich pod jednym dachem? Wojciech Tomasiak, tata 19-letniego Kacpra mówi Interii, jaka jest cena sławy i jak zmieniło się ich życie po sukcesie syna i jak na to wszystko reaguje Konrad, brat Kacpra. - Staramy się funkcjonować, jak normalna rodzina - przyznaje pan Wojciech, ale zaraz też dodaje, że obowiązków przybyło, a telefon się grzeje.

Dariusz Ostafiński, Interia: Dużo się zmieniło po igrzyskach?
Wojciech Tomasiak, tata Kacpra Tomasiaka: Trochę, ale staramy się funkcjonować, jak normalna rodzina. Zdecydowaliśmy się reprezentować Kacpra, więc doszło sporo obowiązków z tym związanych. Chcemy, żeby mógł spokojnie trenować i nie zawracał sobie głowy sprawami pozasportowymi. Obowiązków mu przybyło, a przecież sport jest wciąż najważniejszy.
Kacper zmienił się po igrzyskach?
- Każdy z nas zmienia się z biegiem czasu. Nosa jednak nie zadziera, za sławą też nie biega. Lubi mieć spokój. Jak nie musi gdzieś iść, to nie idzie. Przede wszystkim są skoki i nauka. Studiuje na AKF i bardzo poważnie do tego podchodzi.
Czyli nie macie syna celebryty?
- Kacper potrafi się w tym odnaleźć, ale już wcześniej podchodził do tego sceptycznie i to się nie zmieniło.
Igrzyska zmieniły Kacpra Tomasiaka? Tata mistrza mówi wprost
To, jak to jest mieć w domu medalistę igrzysk olimpijskich?
- Nie wiem, o co dokładnie pan pyta, ale szczerze, to nie widzę różnicy. Kacper z tego powodu nie urósł. Taki już ma charakter. Chyba też dobrze go wychowaliśmy. A jak chodzi o nas, to też nie ma szaleństwa. Po śniadaniówkach nie biegamy, wywiadów na lewo i prawo nie udzielamy.
Dlaczego?
- Ten cały zgiełk nie jest nam do niczego potrzebny. Czasem mam wrażenie, że powiedzieliśmy już wszystko, co mieliśmy do powiedzenia. Parcia nie mamy. Z drugiej strony są jednak zobowiązania, większe zainteresowanie mediów. Rozumiemy to, ale wszystko w granicach zdrowego rozsądku.
Następny sezon będzie?
- Ważny. Są mistrzostwa świata seniorów, ale też ostatnie dla Kacpra mistrzostwa świata juniorów, gdzie medaliści zdobywają dodatkowe miejsce na cały sezon Pucharu Świata.
To Stoch powiedział Tomasiakowi
Coraz większa odpowiedzialność spada na barki 19-latka.
- Ale też sztab mądrze to wszystko prowadzi. Z tej naszej kadry zrobiła się taka zgrana paczka, gdzie jeden drugiemu pomoże. Każdy z tych młodych może liczyć na pomoc. Jest atmosfera, jest team.
A w tym teamie jest Kacper, o którym już mówią: drugi Małysz, drugi Stoch. To pewnie łatwe nie jest.
- Powiem jedynie tyle, że to już sam Kamil powiedział Kacprowi i innym młodym, że każdy pisze swoją historię. Nie ma drugiego Stocha, czy Małysza. A jak się Kacpra zapyta o idoli, to nie ma tego jednego, jedynego. On z każdego coś zaczerpnie. Nie patrzy na nazwiska, ale na to, co jemu samemu pasuje. Moim zdaniem każdy zawodnik ma swoją unikalną technikę, każdy jest inny.
Jak po igrzyskach pytałem ludzi ze związku, co jest siłą Kacpra, to mówili o rodzinie. O tym, że dobrze go wychowaliście, że jesteście poukładani.
- Słyszałem i to jest miłe. Nie robimy jednak niczego nadzwyczajnego. Staramy się być normalni. Mamy też oczywiście swoje wartości i cieszy nas to, że Kacper na tym skorzystał. Trzeba też jednak dodać, że on jest taki, jaki jest, bo spotkał na swojej drodze wielu odpowiednich ludzi, trafił we właściwe ręce. Od nas się oczywiście zaczęło, ale to normalne. Na początku każdego sportu jest poświęcenie rodziców.
Tak zachował się brat Kacpra Tomasiaka po igrzyskach
Młodszy brat Kacpra też uprawia skoki. Też jest taki dobry?
- Konrad jest inny. On i Kacper to są dwa różne charaktery. Konrad jest bardziej otwarty, impulsywny i zawzięty. Potrafi to też pokazać na skoczni. A czy jest dobry? Zobaczymy, jak się jeszcze bardziej wdroży i ustabilizuje. Po igrzyskach można było u niego zaobserwować większą mobilizację, śmialiśmy się, że dostał tzw. powera. Wspierają się z Kacprem nawzajem. Z Konrada jesteśmy równie dumni, jak z Kacpra.
Przygotowania do sezonu już ruszyły.
- Jest plan, Kacper ma już za sobą obóz treningowy w Zakopanem. Teraz wrócił do domu, ale cała ta machina już ruszyła.
Drugi sezon będzie trudniejszy.
- Poprzeczka poszła wyżej.
"Spędził noc w szpitalu". Tata medalisty odsłania kulisy
Już po igrzyskach dziwiono się, że trzykrotny medalista igrzysk nie staje na podium Pucharu Świata.
- Myślę, że w całym sezonie prezentował równy poziom, a najlepsza forma przyszła na igrzyska. Oczywiście każdy porównywał wyniki do igrzysk i liczył na więcej, trochę jednak zapominając o tym, że to pierwszy sezon Kacpra, że igrzyska były dla niego nie tylko wielkim sukcesem, ale i wielkim wydarzeniem. W krótkim czasie zdarzyło się wiele, a i nowych obowiązków przybyło. Tego było za dużo. Jednak Kacper odpoczął i z chłodną głową wejdzie w nowy sezon.
Wypadek na mamucie nie odbił się na jego psychice?
- Myślę, że nie. Upadek zdarzył się podczas odjazdu po lądowaniu. Fakt, że prędkość była duża, kontakt ze śniegiem był, ale nie sądzę, żeby miało to wpływ na dalsze skoki. Był przytomny, nic się nie stało. Oczywiście został wtedy profilaktycznie przebadany. Spędził noc w szpitalu, zrobiono mu tomograf. Byliśmy wdzięczni sztabowi, bo naprawdę zadbano o detale. Przepadł Kacprowi finał w Planicy, a miał wielką ochotę tam jechać, ale jeszcze ma czas, jeszcze tam wystąpi.













