Reklama

Reklama

​ME i PŚ w saneczkarstwie. Dziewięcioro Polaków wystąpi na Łotwie

Dziewięcioro polskich saneczkarzy wystąpi w mistrzostwach Europy połączonych z Pucharem Świata w łotewskiej Siguldzie (9-10 stycznia). Debiutantami w seniorskiej reprezentacji są Anna Bryk oraz dwójka Jakub Karaś i Mateusz Karaś.

Oprócz nich startować będzie "żelazny" skład, czyli Klaudia Domaradzka, Natalia Jamróz, Mateusz Sochowicz, Kacper Tarnawski oraz dwójka Wojciech Chmielewski/Jakub Kowalewski.

Reklama

- Ambicji sportowych nam nie brakuje, wszak w 2020 roku zdobyliśmy dwa medale podczas Pucharu Świata, ale zawsze z tyłu głowy jest walka o ministerialne stypendia. Dlatego tak ważny będzie start sztafety. Odpowiednio wysokie miejsce, mam nadzieję, że w szóstce, to gwarancja stabilności finansowej i spokojnych przygotowań do igrzysk w Pekinie - powiedział PAP trener reprezentacji Marek Skowroński.

Szkoleniowiec biało-czerwonych 1 stycznia skończył 65 lat, a w roku 2021 obchodzi jubileusz 20-lecia pracy z kadrą narodową. To także 50 lat działalności Skowrońskiego w saneczkarstwie, początkowo jako zawodnika Dunajca Nowy Sącz.

- Wierzę, że to będzie bardzo udany rok, choć cały czas jest niepewność związana z koronawirusem. Kilka dni temu sztafeta zajęła siódme miejsce w PŚ w Koenigssee, więc liczę na ciut więcej w Siguldzie. Cały czas dociera się dwójka Wojtek Chmielewski i Kuba Kowalewski. W jedynkach też będzie lepiej z zawodów na zawody" - zaznaczył.



Polacy bardzo dobrze znają tor w Siguldzie, tutaj przyjeżdżają trenować od najmłodszych kategorii wiekowych, tutaj rozgrywane są mistrzostwa kraju. Ale wcale łotewski obiekt nie należy do ich ulubionych.

- Tak naprawdę ten tor nie przeszkadza chyba tylko Wojtkowi, pozostali wolą startować w innych krajach. Obiekt w Siguldzie jest szybki i jednocześnie bardzo trudny. My w środowisku mówimy o nim, że jest twardy, a spora ilość lodu sprawia, że ma się wrażenie, iż wiraże są trochę ciaśniejsze. Na treningach nie brakowało upadków, m.in. trochę potłukł się Mateusz Sochowicz. Na szczęście dzięki pomocy fizjoterapeuty już jest dobrze. Podczas ślizgów treningowych i Mateusz, i Kacper Tarnawski znacznie poprawili swoje rekordy życiowe - dodał Skowroński.

W połowie grudnia sztafeta (Domaradzka, Sochowicz oraz Chmielewski/Kowalewski) zajęła trzecie miejsce w PŚ w Oberhofie. Z kolei w lutym, pod koniec poprzedniego sezonu, Chmielewski i Kowalewski uplasowali się na trzeciej pozycji w Winterbergu.

W sobotę w ME i PŚ w Siguldzie walczyć będą mężczyźni w jedynkach oraz dwójki, zaś w niedzielę - kobiety i sztafety.

Głównymi zawodami sezonu przedolimpijskiego będą mistrzostwa globu w niemieckim Koenigssee w dniach 29-31 stycznia.

giel/ krys/

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje