Reklama

Reklama

Magdalena Gorzkowska: Mój stan był bardzo zły

Magdalena Gorzkowska, która miała szansę stać się pierwszą kobietą - zdobywcą K2 zimą została ewakuowana śmigłowcem do Skardu. Tym samym marzenia o historycznym sukcesie legły w gruzach. Polka za pośrednictwem Instagrama poinformowała o tym, co działo się z nią w ciągu ostatnich dni.

Gorzkowska chciała wykorzystać sprzyjające warunki atmosferyczne i mimo, jak opisuje, "dalekiego od ideału stanu zdrowia" podjęła próbę ataku szczytowego. W dramatycznych okolicznościach musiała przerwać jednak próbę z powodu złego samopoczucia.

- Wraz z wysokością było tylko gorzej. Zaczęłam zwracać wszystko, włącznie z wodą, lekami, o jedzeniu nie wspominając. Droga do C1, która ostatnio zajęła nam 4,5h z Bazy Wysuniętej, tym razem zamieniła się w dramat - opisuje za pośrednictwem Instagrama.

Mimo wielkiego opóźnienia, udało jej się dotrzeć do obozu C1 (6070 m.n.p.m.). W środę rano obudziła się jednak w bardzo złym stanie. Towarzyszył jej ból brzucha i silne skurcze. - Wiedziałam, że muszę jak najszybciej schodzić. Nie było to proste, gdyż ból zaczął się nasilać, a wiedziałam, że muszę być maksymalnie skupiona - relacjonuje, dodając, że "jej stan był bardzo zły".

Po dotarciu do bazy skontaktowała się ze swoim ubezpieczycielem, który zorganizował dla niej śmigłowiec pakistańskiego wojska. Nim przetransportowano ją do Skardu. 

- Samo zmniejszenie wysokości dało mi ogromną poprawę zdrowia. Po raz pierwszy od 5 dni mam apetyt i ustał ból. Dałam z siebie wszystko, nic więcej zrobić na tej wyprawie nie mogłam. Dziękuję Wam z całego serca, że byliście ze mną - przekazała.

Reklama

TC

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne