Kompromitacja za 30 mln euro, potęga traci zawody Pucharu Świata. "To katastrofa"
Dwadzieścia miesięcy budowy, 30 milionów euro kosztów i gigantyczny problem. Austria czekała na ten obiekt. Miała gościć na nim inaugurację Pucharu Świata, ale niestety ta musiała zostać przeniesiona, bowiem tor lodowy w Igls nieopodal Innsbrucka, na którym odbywały się zimowe igrzyska olimpijskie w 1976 roku, okazał się - po modernizacji - zbyt niebezpieczny. To wielki cios w potęgę sportów saneczkowych, bo tuż przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo tracą możliwość treningów na własnym torze.

W skrócie
- Modernizacja toru saneczkowego Igls w Austrii kosztowała 30 mln euro i mimo to okazała się nieudana.
- Zbyt niebezpieczne zakręty zmusiły organizatorów do przeniesienia zawodów Pucharu Świata z Austrii do Niemiec.
- Federacja saneczkowa oraz zawodnicy są rozczarowani, a Austria traci kluczowy obiekt przed zbliżającymi się igrzyskami olimpijskimi.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Austriacka federacja podjęła decyzję o nieuczestniczeniu w dalszych testach odbywających się w ramach procesu homologacji toru lodowego, po tym jak test przeprowadził były mistrz świata w saneczkarstwie Jonas Mueller.
Po ślizgu Austriaka działacze uznali, że zakręty 13. i 14. nadal są zbyt niebezpieczne, nawet po wprowadzeniu modyfikacji. Mueller niestety we wspomnianym miejscu miał wielkie problem, a jechał ze startu dla juniorów, a zatem nie osiągał największych prędkości. Ostatecznie - ze względu na obawy o stan zdrowia - Austriak zrezygnował z dalszych testów.
Kompromitacja za 30 mln euro. Trener Polaków zabrał głos
Mimo intensywnych prac renowacyjnych tor, którego remont kosztował łącznie 30 milionów euro, wciąż nie spełnia zatem wymogów światowej centrali. W związku z tym zdecydowano, że pierwsze zawody Pucharu Świata zamiast w Austrii odbędą się w Winterbergu (5-7 grudnia).
Sytuacja nie jest dobra, bo zawodnicy próbowali przejeżdżać ten tor, ale jest on zbyt trudny. Zagrażał po prostu bezpieczeństwu zawodników. Dziwne, że budowany ten odcinek toru przez dwa ostatnie lata, a jednak nie udało się go wykonać prawidłowo
Biało-Czerwoni mieli tam właśnie trenować, ale teraz muszą zmienić plany. Zawody PŚ, które zostały przeniesione do Winterbergu nie będą jednak jedną z kwalifikacji do zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Światowa federacja postanowiła, że tymi będą zawody testowe na nowym torze w Cortinie d'Ampezzo (27-30 listopada).
"To katastrofa"
- Nasze obawy niestety się sprawdziły; to katastrofa dla sportu i regionu. Zainwestowano dużo pieniędzy w remont toru, a teraz jest on dla nas bezużyteczny - powiedział Markus Prock, były znakomity saneczkarz, a obecnie prezes Austriackiej Federacji Saneczkowej.
Po 20 miesiącach budowy, dolna część toru została odnowiona, a co najważniejsze, agresywny ostatni zakręt, w tym zjazd, stał się mniej wymagający. Po pierwszych testach, jakie zostały przeprowadzone tydzień wcześniej, tor został zwężony dodatkowymi drewnianymi barierami na zakrętach 13. i 14., aby zapobiec znacznemu zbaczaniu kierowców z toru jazdy.
Ponadto prowadzono intensywne prace nad nawierzchnią lodową, aby zoptymalizować profile krzywych. Jednak, według Austriaków, Mueller miał "poważne problemy z torem" podczas przejazdu próbnego i "ponownie uderzył w dwie bariery", mimo że startował z juniorskiego startu.
- Moim zdaniem otwarcie toru w tej chwili byłoby nieodpowiedzialne - powiedział były mistrz świata.
Ogólna sytuacja jest katastrofalna. Tracimy Puchar Świata i najważniejszy obiekt treningowy w sezonie olimpijskim. To dla nas poważny problem
Tor Igls koło Innsbrucka to jeden z najważniejszych obiektów dla całej światowej federacji.












