Reklama

Reklama

Kadra Polski w short tracku po pierwszym zgrupowaniu w Gdańsku

Ośmioro łyżwiarzy uczestniczyło w Gdańsku w zgrupowaniu kadry narodowej w short tracku. „Po raz pierwszy gościliśmy w tym mieście. Jesteśmy bardzo zadowoleni z pobytu, bo plan treningowy został zrealizowany w 100 procentach” – zapewniła trenerka Urszula Kamińska.

W Gdańsku pod okiem szkoleniowców Urszuli Kamińskiej i Gregory’ego Duranda od 8 czerwca do soboty trenowali siostry Natalia i Patrycja Maliszewskie, Gabriela Topolska, Paweł Adamski i Łukasz Kuczyński (wszyscy ŁKS Juvenia Białystok), Nikola Mazur i Kamila Stormowska (obie GKS Stoczniowiec Gdańsk) oraz Magdalena Zych (AZS Politechnika Opole).

"To zgrupowanie miało się pierwotnie odbyć w Tomaszowie Mazowieckim, ale w tamtejszej Arenie Lodowej nie było lodu i musieliśmy zmienić lokalizację. Zagranicę z wiadomych względów nie można wyjeżdżać i nasz wybór padł na Gdańsk, gdzie specjalnie na nasze potrzeby zamrożono taflę w Hali Olivia" - wyjaśniła Kamińska.

Specjaliści w rywalizacji na krótkim torze po raz pierwszy gościli na obozie w Gdańsku i nie ukrywają, że są z tego pobytu bardzo zadowoleni.

"Plan treningowy został zrealizowany w 100 procentach. Na lodzie ćwiczyliśmy minimum raz dziennie, do tego dochodziły zajęcia imitacyjne i kondycyjne. Na miejscu mieliśmy do dyspozycji siłownię, zawodnicy przywieźli też ze sobą rowery górskie, na których jeździliśmy po oliwskich lasach i alejkach nadmorskich" - dodała.

Kadrowicze nie mieli co prawda za wiele wolnego czasu, ale zdołali zwiedzić Gdańsk nie tylko z perspektywy jednośladów.

"W jedną niedzielę wybraliśmy się w rejs statkiem, dzięki czemu mieliśmy okazję zobaczyć historyczną panoramę miasta oraz tereny stoczniowe i portowe. Wzięliśmy także udział w gali z okazji 50-lecia klubu Stoczniowiec Gdańsk" - zaznaczyła.

Kolejne zgrupowanie rozpocznie się w 6 lipca w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie zawodnicy będą mogli już trenować na lodzie. Ten obóz potrwa 21 dni, a w ostatnim tygodniu z biało-czerwonymi powinni również ćwiczyć reprezentanci Francji.

"W naszym przypadku bardzo ważna jest praca na lodzie w grupie, bo wtedy możemy ćwiczyć wyprzedzanie oraz inne taktyczne elementy. Dlatego też szukamy sparingpartnerów i w sierpniu wybieramy się z kolei na obóz do Drezna. Ten wyjazd nie jest jednak przesądzony, bo czekamy na decyzję niemieckich lokalnych władz, czy gospodarze będą mogli przyjąć naszą ekipę na swój obiekt" - powiedziała.

Na razie nie wiadomo jak będzie wyglądał międzynarodowy kalendarz imprez w short tracku. Zwyczajowo sezon rozpoczynał się na początku listopada, a inaugurowały go dwa Puchary Świata w Ameryce Północnej.

"Kolejne dwie imprezy z tego cyklu odbywały się w Azji, a dwie ostatnie w Europie. Na razie jednak nie wiemy, czy sezon się odbędzie, a jeśli tak, to w jakiej formule. Czekamy na decyzję ISU, czyli Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej. Może wzorem panczenów zawody przeniesione zostaną do Europy, bo chociażby holenderskie Heerenveen zaproponowało, że zorganizuje cztery Puchary Świata w łyżwiarstwie szybkim. Musimy być przygotowani na różne warianty" - podsumowała trenerka kadry. 

Autor: Marcin Domański

Reklama



Dowiedz się więcej na temat: Natalia Maliszewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje