Reklama

Reklama

​Jamajscy bobsleiści pchają na treningach... samochód

Jamajscy bobsleiści Shanwayne Stephens i Nimroy Turgott nie tylko nie mogą trenować na śniegu, ale z powodu pandemii koronawirusa nie mają dostępu do siłowni. Zastąpili więc treningi siłowe, ale i typowo bobslejowe... pchaniem samochodu.

Jamajczycy przylecieli kilkanaście tygodni temu do Wielkiej Brytanii, by mieć lepsze warunki pracy niż na rodzinnej wyspie. Pandemia koronawirusa pokrzyżowała ich plany, ale sportowcy nie rezygnują ze swoich marzeń - przygotowań do kwalifikacji do igrzysk w Pekinie 2022 i wykorzystują każdą możliwość, by utrzymać formę. Dlatego zastąpili trening siłowy pchaniem auta marki Mini, co symuluje także trening bobslejowy.

Reklama

Wielu mieszkańców miasta Peterborough we wschodniej Anglii widząc mężczyzn pchających samochód... wyrażało chęć pomocy przy uruchomieniu silnika, myśląc że doszło do awarii

"Musieliśmy wymyślić własne sposoby i metody treningowe. Pewnie to nasze pchanie śmiesznie wygląda, bo inni kierowcy wyrażali wielokrotnie chęć pomocy przy uruchomieniu samochodu. Gdy tłumaczymy im, że jesteśmy bobsleistami z Jamajki i to jest część naszego treningu widać było ich zdumienie i wielkie podekscytowanie" - powiedział Stephens.

Ich inspiracją do podjęcia treningów bobslejowych była reprezentacja z 1988 r., słynna czwórka, która zakwalifikowała się do igrzysk w Calgary, ale nie zdołała ukończyć rywalizacji z powodu wypadku. Stephens i Turgott zamierzają poprawić ich osiągnięcie.

"Ci faceci zostawili po sobie ślad, co pokazuje film (Cool Runnings - przyp. red.). Chcemy nie tylko kontynuować, to co zrobili, ale i 'wznieść się' na wyższy poziom" - powiedział Turgott.

W igrzyskach Pjonczangu w 2018 r. wystąpiły bobsleistki Jamajki, męskiej drużynie nie udało się zakwalifikować.

olga/ co/

Dowiedz się więcej na temat: Jamajka | bobsleje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje