Reklama

Reklama

Igrzyska 2026 w Mediolanie i Cortinie. Włoskie media komentują

"Oto Italia, która wygrywa", "Cud w Mediolanie i w Cortinie d'Ampezzo" - to niektóre z komentarzy we włoskiej prasie dzień po przyznaniu przez MKOl stolicom Lombardii i sportów zimowych organizacji zimowych igrzysk 2026 roku.

"La Gazzetta dello Sport" pisze we wtorek o "włoskim cudzie", a także o wielkich korzyściach dla portfela, jakie przyniesie pięć olimpijskich kół.

"Rozpoczęła się także olbrzymia operacja ekonomiczna, która dotyczyć będzie nie tylko regionów, gdzie odbędą się igrzyska, ale całego kraju. Wystarczy przypomnieć, że z Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego napłynie wkład w wysokości 844 milionów euro" - podkreślił włoski dziennik sportowy.

Gazeta przytoczyła też finansowe prognozy - za każde zainwestowane jedno euro wróci 2,7, w Lombardii powstanie 22 tysiące nowych miejsc pracy, a sprzedanych zostanie 2,2 miliona biletów.

Reklama

We włoskich mediach zauważa się, że dwa miasta wygrały ze Sztokholmem w szczególnym, wyjątkowo delikatnym momencie dla Włoch, gdy cała polityczna uwaga skupiona jest na kwestii proponowanego przez Komisję Europejską objęcia kraju procedurą nadmiernego deficytu z powodu rekordowego długu publicznego.

Jak oceniono, sukces ogłoszony w poniedziałek w Lozannie zdecydowanie podniósł morale po tygodniach wskazywania Włoch jako kraju, którego stan gospodarki zagraża strefie euro i może okazać się poważniejszy w skutkach niż ten, jaki wcześniej pogrążył Grecję.

Prezydent Sergio Mattarella podkreślił: "Włochy ze swoją antyczną tradycją gościnności są gotowe i z wielkim entuzjazmem sprawią, że sportowcy i widzowie będą czuć się jak u siebie w domu".

To "sukces zjednoczonego kraju" - oświadczył premier Giuseppe Conte.

Powtarzane jest przekonanie, że dla Włoch, zwłaszcza dla północy kraju, to kolejna wielka szansa. Przypomina się, że światowa wystawa Expo, zorganizowana w Mediolanie w 2015 roku, przebiegła znakomicie i była wielkim sukcesem, zakończonym turystycznym boomem. Odwiedziło ją ponad 22 miliony osób, a dla miasta, które odniosło z niej duże korzyści, była silnym bodźcem rozwojowym. W opinii mediolańskich władz, należy spodziewać się ponownego rekordowego napływu turystów, czyli "powtórki efektu Expo".

Ale choć szef rządu mówi o zwycięstwie zjednoczonego kraju, natychmiast zarysowały się wyraźne polityczne podziały. Solidarnie i zgodnie triumfuje mediolańska opozycyjna na krajowej scenie centrolewica, z której wywodzi się burmistrz Beppe Sala, a także współrządząca Włochami prawicowa Liga, bo to ją reprezentują szefowie władz obu regionów - Lombardii i Wenecji Euganejskiej.

Tymczasem narasta polemika wokół postawy drugiego ugrupowania rządzącego Włochami - Ruchu Pięciu Gwiazd, którego kierownictwo nie pozwoliło należącej do tej formacji burmistrz Turynu Chiarze Appendino zgłosić jego kandydatury. Wydawało się to rzeczą absolutnie naturalną, bo wokół stolicy Piemontu są obiekty po zimowych igrzyskach 2006 roku.

"Walczyłam jak lwica o tę kandydaturę" - zaznaczyła we wtorek burmistrz.

Najmniejszym entuzjastą zimowych igrzysk był w zeszłym roku wicepremier Luigi Di Maio, czyli lider Ruchu Pięciu Gwiazd, będący jednocześnie ministrem rozwoju gospodarczego oraz pracy i polityki socjalnej. Krytycznie odnosił się wówczas do tego pomysłu i mówił, że nie ma on finansowego poparcia rządu. W poniedziałek wieczorem zaś w wydanym oświadczeniu napisał, że to "ważny dzień, bo wygrał sport" i zapewnił, że Włochy będą umiały "grać w drużynie".

Dzień po ogłoszeniu organizatora igrzysk za siedem lat, w Mediolanie rozważany jest dylemat, co będzie ze stadionem San Siro, na którym ma odbyć się ceremonia otwarcia. Decyzja podjęta w Lozannie zbiegła się w czasie z zapowiedzią dwóch miejscowych klubów piłkarskich - Interu i Milanu, które postanowiły zbudować wspólnie nowy stadion. Ten obecny należy do władz miasta, o czym przypomniał burmistrz Giuseppe Sala i dodał, że właśnie San Siro zostało wskazane jako miejsce otwarcia imprezy w prezentacji włoskiej kandydatury. Tak odpowiedział tym, którzy od razu zaczęli pytać, czy słynny stadion zostanie zburzony.

To zaś oznacza, że igrzyska w 2026 roku zostaną otwarte właśnie na San Siro, bo nowy obiekt raczej do tego czasu nie powstanie.

Z Rzymu - Sylwia Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje