Władimir Semirunnij pisze historię polskiego sportu. Urodził się on w Jekaterynburgu, ale po inwazji Rosji na Ukrainę zdecydował się wyemigrować z ojczyzny i ostatecznie trafił do Polski, którą reprezentuje od 2024 roku. W sierpniu 2025 roku otrzymał polskie obywatelstwo. Cała sportowa Polska usłyszała o nim kilka miesięcy temu, gdy został wicemistrzem olimpijskim na dystansie 10 000 metrów.
Semirunnij przygotowuje się do sezonu. Tak zmieniło się jego życie
Semirunnij od tamtego momentu stał się rozpoznawalną postacią. Sam przyznaje, że jego życie "mocno się nie zmieniło", a on skupia się na kolejnych sportowych celach.
Nie mogę powiedzieć, że po igrzyskach moje życie zmieniło się jakoś diametralnie. Po prostu mam trochę więcej komfortu, zarówno w codziennym życiu, jak i w kwestii przygotowań
23-latek podkreśla, że "wszystko w tym planie wskoczyło na jeszcze wyższy poziom", a on sam jest dalej zdeterminowany do pokonywania kolejnych granic i zdobywania następnych tytułów. Ciągle podkreśla, że w 2030 roku chce zdobyć złoto olimpijskie. - Tak jak zawsze mówię w wywiadach: zawsze liczy się dla mnie złoto, a w Mediolanie byłem drugi. Motywacja więc cały czas jest - przyznaje.
Semirunnij ma jednak przed sobą nowe wyzwania. W kolejnym sezonie czekają go między innymi starty w Pucharze Świata w Chinach i Japonii, gdzie wcześniej nie miał okazji rywalizować. Wspólnie z trenerem Rolandem Cieślakiem szuka nowych rozwiązań, które mogą pomóc mu jeszcze lepiej przygotować się do rywalizacji z najlepszymi. W planie znalazło się choćby korzystanie z pokoi hipoksyjnych. - Cały czas poszukujemy nowych rozwiązań, żeby zobaczyć, czy da nam to jakąś przewagę nad rywalami. Byliśmy też m.in. na wysokogórskich zgrupowaniach w Font-Romeu oraz w Livigno, a to wszystko ma sprawić, że w przyszłym sezonie będę jeszcze lepszy - opisuje wicemistrz olimpijski z Mediolanu.
Oto najbliższy cel Semirunnija. 23-latek mówi wprost
Najważniejszym celem pozostają oczywiście igrzyska, ale Semirunnij nie zamierza ograniczać swoich ambicji wyłącznie do najważniejszej imprezy czterolecia. W jego planach są również mistrzostwa świata i rywalizacja w Pucharze Świata. Polski panczenista ma już w dorobku srebrny i brązowy medal mistrzostw świata w Hamar na dystansach z ubiegłego roku, a w tym roku dołożył brązowy medal mistrzostw świata w wieloboju. Kolejnym krokiem ma być walka o złoto. - Igrzyska są oczywiście jednym, najważniejszym startem, ale chciałbym też zostać mistrzem świata. Można powiedzieć, że mistrzostwa świata są trochę jak Puchary Świata w drodze do igrzysk. Igrzyska są najważniejsze, ale nie oznacza to, że inne starty nie mają znaczenia - kończy zawodnik.
Pierwsze zawody Pucharu Świata zaplanowano 13-15 listopada. Wówczas najlepsi panczeniści rywalizować będą w Pekinie. Później przeniosą się do japońskiego Obihiro. Ponadto w dniach 8-10 stycznia w Heerenveen odbędą się mistrzostwa Europy. Natomiast 25-28 lutego w Pekinie zaplanowano mistrzostwa świata.















