"Czeski koszmar" Semirunnija. Walka o podium do ostatnich metrów. Prezent od multimedalisty
W niedzielę po południu rozpoczął się ostatni dzień wielobojowych mistrzostw świata w łyżwiarstwie szybkim. W Polsce wszystkie oczy zwrócone były na Władimira Semirunnija, który na połowie rywalizacji był na 4. miejscu. Nasz srebrny medalista olimpijski najpierw nieźle pojechał na 1500 metrów, a następnie bardzo dobrze spisał się w rywalizacji na 10000 m, dzięki czemu przeskoczył na trzecie miejsce i mógł się cieszyć z brązowego medalu.

Ze stratą niemal czterech punktów na półmetku wielobojowych mistrzostw świata w Heerenveen do liderującego Jordana Stolza był Władimir Semirunnij. Najpierw 23-latek dobrze przejechał 500 metrów i pobił swój rekord życiowy (36.69 s). Finalnie pozwoliło mu to zająć 9. lokatę. Zdecydowanie lepiej poszło mu w biegu na 5000 metrów - 6:08.14 i ostatecznie 3. miejsce. Takie wyniki w wieloboju złożyły się na 73.505 pkt i 3,96 pkt straty do Amerykanina. Do trzeciego Pedera Kongshauga tracił niecałe 0.8 pkt. To zapowiadało niezwykle ciekawą oraz interesującą walkę w niedzielę na dystansach 1500 i 10000 metrów.
Nim rozpoczęła się rywalizacja panów na tafli na 1500 metrów rywalizowały panie. W jednej z par wystąpiła Zofia Braun. 19-latka rywalizowała z Jiaxuan Li, lecz niestety przegrała ten bieg. Chinka uzyskała 1:58.53, natomiast nasza zawodniczka na metę wjechała z czasem 1:59.06. W klasyfikacji generalnej po tym dystansie była na 18. miejscu. To oznaczało, że na ostatnim dystansie jej nie zobaczymy. Tam startuje jedynie osiem najlepszych zawodniczek.
Semirunnij w pogoni za medalem
Po krótkiej przerwie nadeszła kolej na mężczyzn. Nasz reprezentant jechał w 10 parze wspólnie ze wspomnianym Kongshaugiem. Przed jego biegiem na prowadzeniu z czasem 1:45.01 był Metodej Jilek. Oznaczało to, że Polak może stracić do niego jedynie 0.25 s, by utrzymać przewagę nad Czechem.
Kongshaug był zdecydowanym faworytem i pokazał klasę - 1:44.2. Semirunnij jechał niemrawo, wydawało się, że nie tylko przegra ten bieg, a także straci pozycję w wieloboju na korzyść młodszego. Z dystansem jednak nadrabiał. Na metę wpadł ze znakomitym wynikiem - 1:45.06. Był na 3. lokacie, lecz ważniejsze było to, iż w klasyfikacji generalnej był dalej przed Czechem.
Na 1500 metrów najszybszy okazał się Stolz (1:43.11), który pewnie wygrał bieg w ostatniej parze. Rywalizujący z nim Sander Eitrem uzyskał drugi czas (1:43.92). To sprawiło, że Semirunnij zajął ostatecznie piąte miejsce na 1500 metrów, a w klasyfikacji generalnej wieloboju plasował się ciągle za podium. Przed swoją koronną konkurencją, a więc biegiem na 10 000 metrów tracił do brązowego medalu około 11 sekund.
W decydującej rozgrywce zobaczyliśmy już tylko ośmiu panczenistów podzielonych na cztery duety. Polak rywalizował w trzeciej parze z Pederem Kongshaugiem, który wyprzedzał go w klasyfikacji generalnej.
Zanim jednak Polak i Norweg pojawili się na lodzie to obserwowaliśmy Metodeja Jilka, a więc mistrza olimpijskiego z Mediolanu, który plasował się przed ostatnią konkurencją tuż za Polakiem. Czech pojechał wyśmienicie i osiągnął czas 12:30.54. Był to trzeci najszybszy przejazd w hali Thialf w historii!
Semirunnij ruszył do boju zmotywowany i rozpoczął samotny bieg. Norweg nie był w stanie dotrzymać mu kroku, a to był dobry znak w walce o podium. Tyle, że Polak musiał pokonać Kongshauga o 11 sekund, ale też uzyskać maksymalnie o sekundę wolniejszy czas od Czecha, aby być pewnym miejsca na podium. Tak się jednak nie stało. Semirunnij dotarł do mety z czasem 12:34.37. To oznaczało, że w klasyfikacji generalnej wyprzedził Norwega, ale spadł za reprezentanta Czech.
Tym samym 23-latek urodzony w Jekaterynburgu musiał czekać na to, co wydarzy się w rywalizacji Stolza i Eitrema. Norweg przejechał 10 kilometrów w czasie 12:41.27, co dało mu złoty medal. Tymczasem Stolz nie wytrzymał fizycznie i metę przekroczył z czasem 13:32.28. Tym samym spadł z pierwszego miejsca na czwarte, a to oznaczało, że Semirunnij mógł cieszyć się z historycznego brązowego medalu. Po srebro sięgnął "czeski koszmar" reprezentanta Polski.

Warto jeszcze odnotować, że po złoty medal w wieloboju kobiet sięgnęła Ragne Wiklund z wynikiem 157.457. Srebro wywalczyła Marijke Groenewoud, a na najniższym stopniu podium stanęła Miho Takagi.















