Wioska olimpijska, jak pole kempingowe. 377 domków. Jest pierwsza relacja Polaków
Polscy sportowcy, którzy będą uczestniczyć w zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo (6-22 lutego) powoli docierają do Włoch. W nietypowej wiosce olimpijskiej w Cortinie d'Ampezzo zameldowali się nasi saneczkarze. Mateusz Sochowicz, dla którego to będą już trzecie igrzyska, zrelacjonował dla Interia Sport, jak wygląda miejsce, które przez najbliższe dni będzie jego domem.

W skrócie
- Polscy saneczkarze zameldowali się w wiosce olimpijskiej w Cortinie d'Ampezzo, gdzie warunki mieszkaniowe uznano za ergonomiczne i funkcjonalne, mimo braku luksusów.
- Mateusz Sochowicz relacjonował pierwsze informacje z toru, zauważając zmiany w jego profilu oraz poprawę stanu lodu w porównaniu z wcześniejszymi próbami.
- Saneczkarz pozytywnie ocenił organizację ze strony Włochów i podkreślił, że mierzy wysoko podczas nadchodzących igrzysk olimpijskich.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wioska olimpijska w Cortinie d'Ampezzo na północy Włoch będzie jedną z trzech utworzonych na tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich. Te odbędą się na dużym obszarze regionów: Lombardii, Wenecji Euganejskiej i Trydentu-Górnej Adygi.
- Wioska czerpie bezpośrednią inspirację z alpejskiego krajobrazu i dziedzictwa Dolomitów - powiedziała odpowiedzialna za wszystkie trzy miejsca Flaminia Tamburi. Podkreśliła, że pierwsze reakcje przybyłych są bardzo pozytywne.
Wioska przypomina pole kempingowe. Jest w niej 377 domków
I potwierdził to w rozmowie z Interia Sport nasz saneczkarz Mateusz Sochowicz. A trzeba przyznać, że wioska olimpijska w Cortinie d'Ampezzo jest nietypowa. Znajduje się bowiem w niej... 377 domków, w których są miejsca dla ponad 1400 osób. Wyposażenie jest ergonomiczne, a przestrzeń zoptymalizowana. Zainstalowano tam system technologicznego, inteligentnego zarządzania wnętrzem.
Wioska przypomina wielkie pole kempingowe, na którym ustawione są takie wielkie przyczepy, przypominające bungalowy. Są w niej takie trzy duże miejsca. Strefa wydawania akredytacji, stołówka i miejsce do odpoczynku. W tym wszystkim jest ogromny rząd domków. Niestety my dostaliśmy miejsce gdzieś pod koniec, więc będzie trochę chodzenia
- Tu nie ma takich luksusów jak w Pekinie, gdzie wpompowano chyba wielkie pieniądze. Ta wioska jest zrobiona tak na chwilę, a po igrzyskach ma ona zniknąć. Zrobiono to wszystko tak, by nie naruszyć przyrody dookoła. Jest to wszystko jednak tak urządzone, że nie ma się do czego przyczepić. Klimatyzatory działają, woda leci gorąca, a materac jest wygodny. Mnie, jako sportowcowi, nic więcej nie trzeba. I co najważniejsze, w końcu na stołówce jest europejskie jedzenie - dodał prawie 30-letni saneczkarz.
Domki to mieszkania przeznaczone dla dwóch osób, ale Sochowicz mieszka sam. Tak samo zresztą było też w Pjongczangu (2018) i Pekinie (2022).
Pierwsze testy na torze. Zmiany widać na pierwszy rzut oka
We wtorek, 3 lutego, nasi saneczkarze mają możliwość zapoznania się z torem przed sześcioma oficjalnymi treningami.
- Na pewno są inne profile zakrętów w porównaniu do próby przedolimpijskiej i na homologacji toru. Teoretycznie na wirażach powinno być łatwiej, ale pewnie będę mógł to ocenić po pierwszym ślizgu. Testowe przejazdy wykorzystam do dobrania metali - mówił Sochowicz.
W czasie próby przedolimpijskiej saneczkarze narzekali na to, że tor przypomina jeden wielki plac budowy. Teraz cały ten syf przykrył śnieg, ale podobno dalej widać, że w wielu miejscach nie został wylany asfalt, a raczej jest klepisko.
Jesienią, kiedy saneczkarze pierwszy raz zawitali na przygotowany naprędce tor, dochodziło do takich sytuacji, że na tor zawiewało piaskiem z ubitej drogi wokół obiektu.
- Był z tym problem, ale teraz jest już w porządku, a lód wygląda na bardzo dobry - przyznał Sochowicz.
Włosi to bałaganiarze i pewnie będzie się zdarzało wiele wpadek. Byłem na wielu imprezach w tym kraju i zawsze były problemy, przy których Włosi machali tylko rękami i raczej mieli niewielkie pojęcie o tym, jak temu zaradzić. Na szczęście droga polskich saneczkarzy do wioski przebiegła bardzo sprawnie.
- Chyba pierwszy raz na igrzyskach wszystko przebiegło naprawdę świetnie - chwalił Sochowicz Włochów.
Mateusz Sochowicz mierzy wysoko
On w dwóch poprzednich startach w igrzyskach nie błyszczał. W Pjongczangu zajął 27. miejsce w jedynkach. Tam zasłynął z tego, że w jednym ze ślizgów jechał bez maski na twarzy. Cztery lata później w Pekinie był jedną z ważniejszych postaci igrzysk i miał nawet spotkanie z samym Thomasem Bachem, ówczesnym prezydentem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl), bo Polak wracał na tor po fatalnym wypadku w czasie próby przedolimpijskiej. Doznał wówczas poważnych złamań po tym, jak błąd na torze popełnili organizatorzy. W Chinach zajął 25. miejsce w jedynkach i ósme w sztafecie razem z Klaudią Domaradzką, Wojciechem Chmielewskim i Jakubem Kowalewskim.
Nie wiem, jak będzie teraz. Mierzę wysoko, ale nie wiem, co uda się zrobić. Wiem, że mam dobry start, ale potem trzeba to jeszcze dowieźć na dół
Zobacz również:









![Skoki narciarskie na igrzyskach olimpijskich 14 lutego [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000MC8GTEMWPTYF7-C401.webp)





