Wioska na terenie wojskowym, najlepsze ekipy zrezygnowały. Tak Polacy komentują warunki
Wioska olimpijska w Predazzo usytuowana została na terenach wojskowych. To równocześnie jest też centrum wspinaczkowe gwardii finansowej. Jak się jednak okazuje, wiele czołowych ekip, w tym także gospodarze Włosi, zrezygnowali z mieszkania w niej. W wiosce mieszkają polscy biegacze narciarscy, ale też kombinatorzy norwescy. Nasi skoczkowie też wybrali hotelowe życie.

W skrócie
- Wioska olimpijska w Predazzo znajduje się na terenach wojskowych i centrum wspinaczkowym gwardii finansowej.
- Czołowe ekipy biegaczy narciarskich, w tym Włosi, zrezygnowały z mieszkania w wiosce i wybrały hotele.
- Polscy sportowcy korzystają z wioski, chwaląc warunki i jedzenie, ale wskazując na problemy z transportem.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kiedy tylko zaczynają się igrzyska i sportowcy zjeżdżają na tę imprezę, od razu pojawiają się informacje na temat warunków w wiosce olimpijskiej. W Predazzo nie ma co jednak szukać sensacji. Wszyscy są zadowoleni z pobytu w niej.
Kadra polskich biegaczy przyznała, że rzeczywiście w wiosce jest wiele wolnych miejsc. Okazuje się bowiem, że najlepsze ekipy w biegach narciarskich, w tym także gospodarze Włosi, zrezygnowali z mieszkania w niej. Też wybrali hotel. To z pewnością wiąże się z mniejszym ryzykiem zakażenia wirusowego.
Polacy opowiadają o warunkach w wiosce olimpijskiej w Predazzo
- Pewnie wybór hotelu wiąże się z lepszą izolacją. Mają na to pieniądze, to mogą sobie pozwolić. My mieszkamy w wiosce olimpijskiej i nie narzekam. Mnie się podoba. Mamy dobre warunki - powiedziała Monika Skinder w rozmowie z Interia Sport.
Ona w pokoju mieszka z Elizą Rucką-Michałek. Ta druga wróciła do wyczynowego biegania po wielu latach, bo miała problemy ze zdrowie, ale też została mamą. Obie nasze biegaczki doskonale znają się z kadry juniorskiej. Skinder to była mistrzyni i wicemistrzyni świata juniorek w sprincie oraz młodzieżowa wicemistrzyni świata w tej konkurencji. Rucka z kolei uznawana była za wielki talent, ale na przeszkodzie stanęło zdrowie. Zawodniczka często mdlała w czasie zawodów czy treningów.
- Polski Komitet Olimpijski dba o nas i pomaga w tym, byśmy poczuli też polski klimat. Naprawdę nie ma na co narzekać - przyznała Skinder.
W wiosce nie ma nic nadzwyczajnego, ale też niczego nam nie brakuje. Możemy być zadowoleni, że tak trafiliśmy. Nie ma też co narzekać na jedzenie
Oczywiście w wiosce nie ma hotelowego standardu. Bardziej to przypomina warunki akademickie.
- W porównaniu do tego, co było w Pjongczangu, to mamy zdecydowanie wyższy komfort w pokojach. Można się pomieścić - przyznał Maciej Staręga, biegacz narciarski, w rozmowie z Interia Sport.
Transport największym problemem
Największym problemem, jaki dotyka naszych biegaczy, jest transport. Sportowcy są wożeni małymi busami, które raczej nie kursują zgodnie z rozkładem w dostarczonej aplikacji.
Nie zawsze wystarczająca jest przepustowość, ale za to organizatorzy starają się nadrobić ilością
Nasz doświadczony biegacz, dla którego to są czwarte igrzyska, chwalił stołówkę.
- Jedzenie mamy naprawdę bardzo dobre - powiedział.
Z Predazzo - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:











![La Liga: Real Madryt - Elche. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MH5539VPU7DCJ-C401.webp)


