W Bormio rozegrał się polski dramat. Kowalczyk-Tekieli to widziała. I już reaguje
Justyna Kowalczyk-Tekieli została w tym roku zatrudniona jako ekspertka Eurosportu na igrzyska olimpijskie we Włoszech. Mistrzyni olimpijska i była biegaczka narciarska z pasją obserwuje zmagania sportowców z warunkami, innymi zawodnikami i nimi samymi. Kiedy doszło do dramatu w zawodach skialpinizmu ze strony Iwony Januszyk, postanowiła od razu zareagować.

Iwona Januszyk jako ostatnia dotarła do mety swojego biegu eliminacyjnego. To oznaczało, że nie będzie mogła brać udziału w głównych zmaganiach i została jej już tylko możliwość odkucia się w sztafecie wspólnie z Janem Elantkowskim. Po swoim wyścigu była załamana.
ZIO: Iwona Januszyk ostatnia w eliminacjach w skialpinizmie
Po biegu Januszyk w ogóle nie chciała rozmawiać z mediami, a potem wykrzyczała swoje emocje. "Nigdy nie byłam ostatnia w zawodach. Co ja mam teraz powiedzieć synowi, któremu nie poświęcałam tyle czasu" - słychać było słowa załamanej zawodniczki. Okazało się, że po drodze natrafiło na mnóstwo problemów.
Jestem najbardziej w życiu załamana. Nie dam rady. Przepraszam. Trenowałam tyle lat i co? I serwis, i co? Co ja mogę zrobić? Ja nie mogłam zrobić w tej chwili już nic
Przyznała, że sama nie wie, jak sobie z tym poradzi. Wyjaśniła, że natrafiła na problemy związane ze swoim sprzętem, winę zrzuciła jednak na siebie. Okazało się, że ze słowami pocieszenia postanowiła przyjść Justyna Kowalczyk-Tekieli.
Justyna Kowalczyk-Tekieli pocieszała Iwonę Januszyk
"Trzymaj się, dziewczyno" - napisała Justyna Kowalczyk-Tekieli zaraz po zakończeniu zawodów na Instagramie, zwracając się do Januszyk. Później dodała jeszcze parę słów od siebie po wywiadzie, jakiego udzieliła zawodniczka.
"Z zalodzoną nartą nic nie zrobisz. Z zalodzoną foką nic nie zrobisz. Przykre to bardzo" - dodała, udostępniając przy tym rozmowę z Januszyk. Widać było, że mistrzyni olimpijskiej łatwo było utożsamić się z problemami skialpinistki.















