Trzy polskie losy na loterii. To nasza ostatnia szansa na medal. Wcale nie taka mała
To będzie ostatnia szansa medalowa dla Polski w biathlonie w zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo, bo tak trzeba traktować bieg masowy z udziałem aż trzech reprezentantek kraju. Nasze panie pokazywały się do tej pory z bardzo dobrej strony i jeśli tylko nie zawiodą na strzelnicy, to naprawdę każdą z nich stać na walkę o podium. - W tym biegu są najlepsze z najlepszych w tych igrzyskach i wśród nich są trzy nasze zawodniczki - cieszył się Tobias Torgersen, norweski trener kadry polskich biathlonistek.

W skrócie
- Trzy polskie biathlonistki – Kamila Żuk, Natalia Sidorowicz i Joanna Jakieła – wystartują w biegu masowym podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo.
- Polki poprawiły formę strzelecką i uzyskują czołowe czasy biegowe, co daje im realną szansę na zdobycie medalu.
- Zawodniczki i trener podkreślają dobre przygotowanie oraz pozytywne nastawienie, choć warunki atmosferyczne mogą wpłynąć na przebieg rywalizacji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kamila Żuk, Natalia Sidorowicz i Joanna Jakieła. To trzy polskie zawodniczki, które staną na starcie sobotniego biegu masowego w biathlonie (21 lutego, godz. 14.15). To nie pierwsza taka sytuacja w zimowych igrzyskach olimpijskich.
Po trzy zawodniczki w tej rywalizacji Polska miała już w igrzyskach w Vancouver (2010) i Soczi (2014). Teraz jest duża szansa na to, by powalczyć nawet o medal.
Trzy polskie losy na loterii
Biało-Czerwone wyraźnie poprawiły formę strzelecką na igrzyska, a do tego imponują biegiem. Uzyskują czołowe czasy, a to oznacza, że może być naprawdę ciekawie.
- Mamy jeszcze jeden wyścig w tym wspaniałym miejscu. I mamy trzy losy na loterii. Dziewczyny pokazały, że są w bardzo dobrej dyspozycji, ale nie będę mówił o swoich przeczuciach. Muszą być na najwyższym poziomie tego dnia, jeśli chcą walczyć o wysokie lokaty. W biegu pościgowym i w sztafecie pokazały, że potrafią. Pasują do grona tych najlepszych zawodniczek - mówił Tobias Torgersen, norweski trener kadry polskich biathlonistek.
I to rzeczywiście mogą być losy, bo w Anterslevie zapowiadany jest śnieg, a do tego ma mocno wiać.
Cała trójka polskich biathlonistek dostała takiego pozytywnego kopa przed biegiem masowym. Nasze panie zajęły w sztafecie szóste miejsce. Najwyższe w historii startów w zimowych igrzyskach.
To może być fajna sobota. Rozpędzone Polki w bojowym nastroju
- Dla mnie w ogóle to będzie coś wyjątkowego, bo drugi raz w życiu pobiegnę w biegu masowym. Dlatego bardzo się cieszę ze startu w elicie. 30 najlepszych dziewczyn świata, to już jest dla mnie trochę taka nagroda za te igrzyska. Myślę, że będzie jednak łatwiej niż w sztafecie, bo w niej jest większa presja - mówił Jakieła.
Z bojowym nastawieniem na starcie pojawi się Kamila Żuk. Jej forma eksplodowała w Anterselvie.
Nie mam nic do stracenia. Jestem w najlepszej trzydziestce na igrzyskach olimpijskich, mogę być jeszcze wyżej, więc to naprawdę napawa optymizmem. A znając swoją dyspozycję biegową i strzelecką, to tylko pozostaje wykonać swoją pracę i zobaczyć, jaki rezultat przyniesie
Jeśli Żuk ułoży sobie wszystko dobrze w głowie na strzelnicy, to o jej bieg jesteśmy spokojni.
- Jeśli skupię się na odpowiednim mentalu na strzelnicy, to o bieg nie muszę się w ogóle martwić. To może być fajna sobota, ale nie chcę zapeszać - dodała Żuk.
Sidorowicz zapowiedziała, że do biegu masowego podejdzie z chłodną głową.
- Postaram się na pewno podejść do tego z chłodną głową i skupić się na pracy na strzelnicy. Najlepiej tak, jak w biegu pościgowym, ale bywa różnie. Jesteśmy rozpędzone i chciałybyśmy zdobywać jak najlepsze wyniki. Myślę, że głównie głowa tutaj musi kliknąć - mówiła Sidorowicz.
Zapytana o to, czy można będzie w tym biegu "odciąć głowę" i przystąpić na luzie do niego, bo i tak nie ma już nic do stracenia, odparła: - Pytanie, jak sobie z tym poradzimy? Super, że będziemy we trzy. Nie wiem nawet co mam powiedzieć na temat tego startu. Nie będzie to pierwszy bieg masowy dla mnie. To na pewno, więc troszkę doświadczenia już mam. Tutaj będzie jednak największa scena w sezonie.
Z Anterslevy - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:















