Szalone sceny na oczach Polaka. I znów to samo, do tego taka reakcja
Po kilku treningowych ślizgach w saneczkarstwie, 7 lutego wreszcie rozpoczęła się batalia o olimpijskie medale. Jako jeden z ostatnich do boju ruszał dziś Mateusz Sochowicz. Nasz rodak na własne oczy widział szalone wręcz sceny. Już na dzień dobry został pobity rekord toru, co oznaczało, że kibice mogą spodziewać się rywalizacji stojącej na szalenie wysokim poziomie. Polaków interesował jednak przede wszystkim Wrocławianin. W jego przypadku doszło do powtórki z wczoraj. I nie są to dobre informacje.

Dla Mateusza Sochowicza obecnie trwające igrzyska są już trzecimi w dotychczasowej karierze. We Włoszech nasz rodak zameldował się zresztą jako jeden z pierwszych, ponieważ saneczkarze zapoznawali się z torem kilka dni przed ceremonią otwarcia. "Na pewno są inne profile zakrętów w porównaniu do próby przedolimpijskiej i na homologacji toru. Teoretycznie na wirażach powinno być łatwiej, ale pewnie będę mógł to ocenić po pierwszym ślizgu. Testowe przejazdy wykorzystam do dobrania metali" - mówił przed treningami doświadczony sportowiec z kraju nad Wisłą.
Podczas nich nie brakowało zaskakujących rozstrzygnięć. Długo rozkręcali się między innymi Niemcy. Do najgorszego z nich w jednej z sesji Wrocławianin stracił zresztą naprawdę niewiele. Była to zapowiedź wielkich emocji czekających fanów w głównych zmaganiach, które rozpoczęły się w sobotnie popołudnie. Już ich początek okazał się bezlitosny dla spóźnialskich osób. Świetnym otwarciem popisał się Max Langenhan. Obywatel naszych zachodnich sąsiadów zameldował się na mecie z czasem 52.924, ustanawiając nowy rekord toru.
Mateusz Sochowicz walczy o czwarty ślizg. Są powody do niepokoju
26-latek pozostał na pozycji lidera aż do przerwy. Wyzwanie rzucił mu Jonas Mueller. Austriak tracił do prowadzącego saneczkarza zaledwie 35 tysięcznych sekundy, co zwiastowało spore emocje w drugich ślizgach. Trzeci, ale od końca uplasował się Mateusz Sochowicz. Polak nie ustrzegł się błędów, które były jego zmorą w treningach. Sama za siebie mówiła dodatkowo reakcja Wrocławianina. Ten po przekroczeniu linii mety złapał się za głowę. Potem sprawiał wrażenie zrezygnowanego.
Nie mógł jednak odpuścić, bo dalej toczyła się walka o czołową dwudziestkę. A tylko tylu zawodników ma zagwarantowany czwarty ślizg. Mateusz Sochowicz poprawił się o około 0,3 sekundy, lecz i tak znajduje się pod kreską, dokładnie na 22. miejscu. Prowadzi Max Langenhan. Niemiec, poza utrzymaniem się na czele, wyśrubował dodatkowo swój rekord toru (52.902). Medale zostaną rozdane jutro.
Wyniki rywalizacji mężczyzn po dwóch ślizgach:
1. Max Langenhan (Niemcy) - 1:45.826
2. Jonas Mueller (Austria) - 1:45.988
3. Dominik Fischnaller (Włochy) - 1:46.124
4. Kristers Aparjods (Łotwa) - 1:46.334
5. Leon Felderer (Włochy) - 1:46.591
…
22. Mateusz Sochowicz (Polska) - 1:49.008
Zobacz również:






![Ekstraklasa: Lechia - Jagiellonia. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MFMUFMKX3IEIB-C401.webp)






