Skandal z Polakami na igrzyskach. Justynie Kowalczyk nie mieściło się to w głowie
14. miejscem w biegu na 30 kilometrów stylem klasycznym w Pjongczangu (2018) Justyna Kowalczyk na dobre pożegnała się z zimowymi igrzyskami olimpijskimi. Była wówczas jedyną reprezentantką Polski na tym królewskim dystansie. Po wszystkim skomentowała ten fakt bardzo dosadnie, wprost mówiąc o skandalu. Rezygnacja koleżanek i kolegów nie mieściła jej się w głowie. Do dziś trudno o tym zapomnieć.

Nigdy wcześniej i, jak na razie, nigdy później nie było takiego sportowca w całej polskiej historii biegów narciarskich. Justyna Kowalczyk-Tekieli zdobyła dla Polski wszystkich pięć medali w tej dyscyplinie na zimowych igrzyskach olimpijskich. Zaczęło się w Turynie w 2006 roku. Wówczas wybitna biegaczka wróciła do kraju z brązowym medalem za bieg na 30 km stylem dowolnym.
Jeszcze lepiej było w Vancouver (2010), kiedy to Kowalczyk stawała na podium aż trzykrotnie. Wywalczyła wówczas złoto w biegu na 30 km stylem klasycznym, srebro w sprincie oraz brąz w biegu łączonym na 15 km. Cztery lata później znów zachwyciła świat, sięgając w Soczi po złoty krążek w biegu na 10 km stylem klasycznym.
Jej ostatnimi igrzyskami były te w Pjongczangu w 2018 roku. Choć medalu nie zdobyła, pokazała ogromną wolę walki, profesjonalizm i oddanie sportowi oraz biało-czerwonym barwom. W pamięci kibiców zapisały się wydarzenia z ostatniego dnia igrzysk olimpijskich, w którym to doszło do skandalu. Stanowcza wypowiedź Justyny Kowalczyk poniosła się po mediach.
Ostatni start Justyny Kowalczyk na igrzyskach. Niesmak po decyzji Polaków
25 lutego 2018 roku, ostatni dzień zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu w Korei Południowej. Na starcie biegu na 30 kilometrów stylem klasycznym staje Justyna Kowalczyk. Rywalizacja jest wymagająca. Po siedmiu kilometrach sportsmenka ma kryzys, krzyczy nawet do trenera, że "nic z tego nie będzie". Ostatecznie dociera na metę 14., tracąc do zwycięskiej Marit Bjoergen 5.04,2. Jak się później okazało, był to ostatni olimpijski bieg Polki.
"To taki bieg, w którym bardzo dużo się dzieje. Najpierw masz nadzieję na sukces, potem ona umiera, bo widzisz, że odstajesz. Zaczyna ci się wydawać, że nie zrobisz nawet kilometra, bo zakwaszenie staje się nie do zniesienia. Nagle to mija i znów walczysz, kogoś mijasz i ostatecznie cieszysz się nawet z 14. miejsca" - mówiła na mecie, cytowana przez PAP.
Zrobiłam absolutnie wszystko co się da, aby lepiej biegać. Zachowywałam się jeszcze profesjonalniej niż w najlepszych latach. To jednak nie dało spodziewanego efektu. Widocznie po wszystkich moich perypetiach już nie wrócę na taki poziom
Wielkim rozczarowaniem dla Kowalczyk była wówczas postawa jej koleżanek i kolegów z drużyny. Oprócz niej w "klasyku" na 30 km nie wziął udziału nikt z polskiej ekipy biegaczy narciarskich. Zrezygnowali ze startu, bo... obawiali się kompromitacji. Multimedalistka skomentowała to bardzo dosadnie.
"Cieszę się, że ukończyłam dzisiaj bieg. Bardzo mi przykro, że byłam tylko jedyną reprezentantką Polski na dystansach, na maratonach. Moim zdaniem jest to skandal. To jest marzenie każdego młodego sportowca, żeby wystartować na królewskim dystansie na igrzyskach olimpijskich. Oni mieli szansę i nawet z niej nie skorzystali. Wiem, że się bali zajmować ostatnie miejsca, ale dla mnie jest to nie do zaakceptowania, że byłam jedyna na starcie z Polek i Polaków" - powiedziała stanowczo przed kamerą TVP Sport.
Pytana wówczas o pożegnanie z igrzyskami, nie składała oficjalnych deklaracji, ale raczej złudzeń nie pozostawiła. "Nie sądzę, żebym dobiegała do następnych igrzysk. Tak rozsądnie mówiąc" - przekazała. Tłumaczyła też, że presja wynikowa jest zbyt wielka. Pojawiło się również rozczarowanie faktem, że mimo ciężkiej pracy i zrobienia wszystkiego tak, jak kiedyś, świat biegów narciarskich jej odjechał i nie jest w stanie osiągnąć takich rezultatów, które by wszystkich satysfakcjonowały. "Myślę, że na następnych igrzyskach mnie już nie będzie" - stwierdziła.
Rzeczywiście, zimowe igrzyska olimpijskie w Pekinie (2022) odbyły się już bez udziału Justyny Kowalczyk. Polska nie zdobyła w nich żadnego medalu w biegach narciarskich. Teraz, na ZIO Mediolan-Cortina 2026, trenerzy i PZN wysłali Izabelę Marcisz, Monikę Skinder, Elizę Rucką-Michałek, Aleksandrę Kołodziej, Dominika Burego, Sebastiana Bryję i Macieja Staręgę.














