Sensacja w wyścigu Czerwonki. Wielka faworytka nie dała rady, wyjedzie bez medalu
Przed startem igrzysk olimpijskich we Włoszech nadzieje medalowe polskich kibiców opierały się głównie na tym, co dobrego może wydarzyć się w Mediolanie na torze dla panczenistów i panczenistek. Te niestety zostały nieco zweryfikowane przez rzeczywistość, bo na trzy dni przed końcem Polska zdobyła w łyżwiarstwie tylko jeden medal. Jedną z ostatnich szans był wyścig na 1500 metrów pań, na starcie mieliśmy Natalię Czerwonkę. Nasza zawodniczka zajęła 15. miejsce. Sensacją był brak medalu dla Miho Takagi.

Natalia Czerwonka igrzyska olimpijskie we Włoszech rozpoczęła z przytupem. To właśnie ona wspólnie z Kamilem Stochem odpowiadała bowiem za wniesienie polskiej flagi na ceremonii otwarcia. Ten niezwykle cenny symboliczny gest nie przyniósł jej jednak szczęścia na samym torze dla łyżwiarek szybkich.
W swoim pierwszym tegorocznym olimpijskim starcie nasza doświadczona panczenistka zajęła bowiem dopiero 15. miejsce na dystansie 1000 metrów. Miała jednak szansę na poprawę, choć jasne było, że nikt nie upatruje Polki w roli faworytki także w jej drugim starcie na mediolańskim torze.
Sensacja na igrzyskach. Takagi bez medalu na 1500. metrów
Na piątek 20 lutego zaplanowano rywalizację pań na dystanie 1500 metrów. Czerwonka była jedyną Polką na starcie. Nasza zawodniczka swój wyścig o indywidualny olimpijski medal rozpoczęła w siódmej parze. Jej przeciwniczką była 27-letnia Holenderka Marijke Groenewoud.
Przed startem rywalizacji Czerwonki na czele z czasem 1:54:79 plasowała się Femke Kok. Polka w swoim biegu przegrała z rywalką z Holandii. Czerwonka wjechała na metę z czasem 1:56.96, co dawało jej w tamtym momencie trzecie miejsce. Do końca pozostało jednak jeszcze osiem par.
Jasne było więc, że miejsca na podium Polka najprawdopodobniej nie utrzyma. Jako pierwsza wyprzedziła ją jadąca w dziewiątej parze Włoszka Francesca Lollobrigida z czasem 1:56.51. Swoją pozycję na czele straciła także Femke Kok, która miała gorszy czas od Ragne Wilkund oraz Valerie Maltais.
Norweżka Wilkund chwilę później przegrała na czas z Holenderką Antoinette Rijpma-de Jong, która tym samym zapewniła sobie przynajmniej brązowy medal. Jak się później okazało, ten przejazd dał jej złoty krążek, bo w ostatniej parze roli wielkiej faworytki nie sprostała Japonka Miho Takagi, która zajęła sensacyjne szóste miejsce.
31-latka z Mediolanu i tak nie wyjedzie z pustymi rękami, bo we wcześniejszych dniach zdobyła trzy brązowe medale. Wydawało się jednak, że na 1500. metrów nie będzie miała sobie równych. Szóste miejsce z pewnością jest dla niej rozczarowaniem, a podium uzupełniły Norweżka Wiklund oraz Kanadyjka Maltais.












