Semirunnij z medalem dla Polski, Rosja już grozi. Tak chcą go ukarać
Władimir Semirunnij zdobył dla Polski medal na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026, a sukcesy jego oraz innych sportowców urodzonych w Rosji, a reprezentujących obecnie inne kraje, nie przechodzą bez echa w Moskwie. Tamtejszy minister sportu złożył deklarację, która wywołała burzę. Mówi, jak chce ukarać zawodników i zawodniczki, którzy zmienili barwy.

Od sierpnia zeszłego roku, po staraniach Konrada Niedźwiedzkiego oraz aktywnych działaniach Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego poprzedzających decyzję prezydenta Karola Nawrockiego, Władimir Semirunnij legitymuje się polskim paszportem i to właśnie biało-czerwone barwy reprezentuje na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Od razu z sukcesem. Wywalczył srebrny medal w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 10000 m.
Nie jest absolutnie jedynym pochodzącym z Rosji sportowcem, który teraz rywalizuje pod inną flagą. Takich zawodniczek i zawodników jest o wiele więcej, co nie uchodzi uwadze Moskwy. Rosyjski minister sportu sformułował wypowiedź, która wywołała prawdziwą burzę. Uderza m.in. w naszego panczenistę.
Tak Diegtiariew chce karać sportowców, którzy zmienili obywatelstwo. "Pozbawimy ich wszystkiego"
Władimir Semirunnij ma polskie obywatelstwo, potrafi zaśpiewać "Mazurka Dąbrowskiego", mieszka i trenuje w Tomaszowie Mazowieckim, z Polską związał nawet życie uczuciowe. Często podkreśla, jak wiele zawdzięcza naszemu krajowi. Z dumą reprezentuje na igrzyskach biało-czerwone barwy.
"Moim domem jest Polska. Dziękuję bardzo każdemu Polakowi, że wierzył we mnie. To, co dostałem, nie było na marne. A ja wszystko to, co mówiłem że zrobię, też wykonałem. Dziękuję każdemu kibicowi, co wierzył we mnie i wszystkim, którzy oglądali i wspierali" - mówił po zdobyciu srebra na 10000 m.
Według Rosji postawa i decyzje Semirunnija podchodzą już pod "zdradę". Rosyjski minister sportu Michaił Diegtiariew udzielił głośnego wywiadu, w którym grozi sankcjami tym sportowcom, którzy ośmielili się opuścić kraj, osiedlić się gdzieś indziej, a następnie wyjść na sportowe areny pod inną flagą niż rosyjska.
"Jeśli rosyjski sportowiec zrzekł się obywatelstwa, aby móc uczestniczyć w zawodach międzynarodowych, należy mu zakazać wjazdu do kraju i pozbawić go wszystkich tytułów, ponieważ takie działania stanowią czystą zdradę" - oświadczył Diegtiariew na platformie VK Video.
Podpisał już nawet stosowne zarządzenie, które przewiduje zastosowanie surowych środków wobec takich sportowców. "Tutaj ich karmimy, edukujemy, zapewniamy trenerów i zaplecze, a potem oni wyrzucają paszport i odchodzą. Pozbawimy ich wszystkiego, zabronimy im wjazdu do kraju i korzystania z naszych obiektów sportowych. I osiągniemy cel" - stwierdził.
Po jego zapowiedziach w Moskwie i w ogóle na świecie aż zawrzało. Jeśli zadeklarowane plany weszłyby w życie, oznaczałoby to, że wiele zawodniczek oraz zawodników rodem z Rosji byłoby często pozbawionych możliwości chociażby odwiedzin rodzin, które zostały na miejscu.
Co z Semirunnijem? On co prawda rosyjskiego paszportu nie oddał, ale to nie ma większego znaczenia. Sam fakt, że reprezentuje teraz Polskę, zdaje się dla Diegtiariewa problemem. Minister raz jeszcze zabrał głos i doprecyzował, jakimi sankcjami mogliby zostać obłożeni sportowcy w podobnej sytuacji jak Władimir.
Polityk w najnowszej wypowiedzi zauważa, że "jego poprzednie słowa wstrząsnęły wszystkimi". Dla niego zmiana obywatelstwa to coś "absolutnie skandalicznego". Podtrzymuje, że sportowców decydujących się na taki ruch należy pozbawić tytułów sportowych. Byłoby to pierwsze, lecz nie jedyne, działanie podjęte przez Rosję.
Kolejnym krokiem, który z pewnością podejmiemy w tej sprawie, będą albo prawnie wiążące umowy finansowe, albo kary i obowiązek zwrotu państwu środków, które wydaliśmy na szkolenie sportowców
Wycofuje się jednak z groźby zakazu wstępu. "Pozwolimy wszystkim przyjechać, ale nie pozwolimy im trenować za darmo na rosyjskich obiektach sportowych. W przeciwnym razie okaże się, że trenują tutaj, a rywalizują gdzieś indziej" - podsumowuje.














