Semirunnij przyszedł bez medalu. A chwilę potem ogłosił. Decyzja niemal podjęta
Władimir Semirunnij przybył dzisiaj na specjalnie zwołane spotkanie przez Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego w Mediolanie, nieopodal wioski. Ku zaskoczeniu, na jego szyi nie oglądaliśmy srebrnego medalu. Nawet jeden z pracowników federacji żartobliwie zwrócił uwagę, że to "element garderoby", z którym teraz nie powinien się rozstawać. Chwilę później Interia zapytała wicemistrza olimpijskiego o jego stosunek do "krążka". I usłyszeliśmy niesamowitą zapowiedź.

"Widzę, że z wyjątkową łatwością przychodzi co to, by medal zostawić w wiosce lub, na przykład, przekazać go trenerom. Nie pilnujesz się, by mieć go przy sobie na każdym kroku" - zwróciłem się do Władimira Semirunnija, jednego z dwóch największych bohaterów reprezentacji Polski na igrzyskach olimpijskich we Włoszech. Obok Kacpra Tomasiaka, jest naszym drugim sportowcem, który stanął na podium. "Władek" uczynił to na swoim koronnym dystansie 10000 m.
Władimir Semirunnij wskazał, gdzie chciałby zdeponował srebrny medal
Na pierwszy rzut oka ta sytuacja tylko pokazała, że dla Władimira ważniejsi są ludzie i to, aby przybyć na spotkanie punktualnie. A pojawił się nawet przed czasem. W całym tym roztargnieniu i pędzie, który towarzyszy mu od momentu wielkiej wiktorii, najzwyczajniej w świecie zapomniał, by największy "skarb" przynieść i błyszczeć w nim przed obiektywami aparatów i w świetle reflektorów.
Szybko jednak okazało się także, jak niezwykłą postacią jest ten 23-letni sportowiec. O tym, że na swój wiek jest wręcz niespotykany, szybko mogliśmy się przekonać. Właśnie w tym wątku, dotyczącym medalu. Jego myślą przewodnią nie jest to, by mieć go przy sobie na każdym kroku.
- To już było, a ja chcę zdobywać kolejne medale. Tak naprawdę nie wiem, czy będę chciał zostawić go w domu. Może bym go gdzieś przekazał, może na przykład do muzeum, czy gdzieś w Tomaszowie. Jeszcze o tym pomyślę. Może być w moim klubie, jeśli by chcieli. Dla mnie to nie ma problemu. Liczy się to, że na listach jestem drugi - skromnie uśmiechnął się Semirunnij.
I przyznam szczerze - zamurowało mnie. Owszem, znam wielu sportowców, którzy zdecydowali się na taki krok, lecz najpierw chcieli możliwie jak najdłuższej nacieszyć się jego widokiem. Tymczasem Władimir od razu pokazał oblicze sportowca z nieprawdopodobnymi ambicjami. "Naprawdę byłbyś gotowy tak szybko podjąć taki krok?".
Bardziej chcę robić nowe niż cieszyć się tym, co już mam. Chcę mieć więcej, więcej i więcej. Nie mam tak bardzo stosunku do rzeczy materialnych. Fajnie wygląda, zdjęcie mam, ale że jest to historycznym medal dla mojego klubu, to myślę, że fajniej by było umieścić go tam niż gdybym po prostu miał go w domu
Dopytany przez kolegę, co w takim razie dzieje się z jego dotychczasowymi medalami, czyli z mistrzostw Europy czy mistrzostw świata juniorów. - One u mnie leżą, ale nie patrzę na nie, ani ich nie otwieram. Juniorski został u rodziców w domu, a kilka innych, przez przyjaciół, także wysłałem do rodziców. Olimpijskiego trochę boję się wysłać, ale chciałbym, żeby rodzice też go zobaczyli. Pomyślę, jak to zrobić - odparł.
A co ze złotem olimpijskim? "Może tydzień dłużej bym potrzymał"
Na gorąco, po wpływem innego pytania, zaczął jeszcze rozważać, które miejsce byłoby najwłaściwszym, by powierzyć tam srebrny medal. - Chyba klub, tam byłoby najfajniej. Jeśli jest specjalne muzeum, to ewentualnie można tam - zaznaczył.
A kompletnie rozbawił wszystkich, gdy po sugestii, że przynajmniej przez jakiś czas pewnie będzie oczekiwanie, by z nim wszędzie jeździł, odparł: - Właśnie dlatego chciałbym to zrobić. Żeby mnie już nie pytali, gdzie medal, tylko będę mógł wskazać jedno miejsce, gdzie można go zobaczyć - roześmiał się naturalizowany rodak.
Zastanowił się już jednak dłużej nad hipotetyczną sytuacją, zarysowaną przez wysłannika Interii, czy gdyby kiedyś przyszło mu się cieszyć ze złota, wówczas miałby do niego inny stosunek. Krótko mówiąc, taki skarb zachować na zawsze przy sobie.
- To ciekawe... Mam złoto z mistrzostw Europy, ale igrzyska to oczywiście inne zawody. Ja wiem, może tydzień bym go przytrzymał, aby pokazać wszystkim, którzy do mnie przyjadą. Ale generalnie chyba też długo bym nie myślał, czy chcę go przekazać. Naprawdę chcę robić kolejne wyniki, tacy zawodnicy jak Sven Kramer mają dużo złotych medali. I ja też chciałbym zdobywać ich dużo - rozpostarł piękną wizję Semirunnij.
Rozmawiał Artur Gac













