Seicento dało radę. Polki zawiedzione i nie mówią wszystkiego. "Nie chcę mieć problemów"
Jak obiecywały, tak zrobiły. Polskie bobsleistki - Linda Weiszewski i Klaudia Adamek - powalczyły w trzecim ślizgu i awansowały do finałowego przejazdu kobiecych dwójek. Biało-Czerwone debiutowały w rywalizacji w tej konkurencji. Po starcie, najwięcej uwag, nie tylko do siebie, ale również do Polskiego Związku Bobslei i Skeletonu miała nasza pilotka.

W skrócie
- Polskie bobsleistki Linda Weiszewski i Klaudia Adamek zakwalifikowały się do finałowego przejazdu olimpijskiego w Cortinie d'Ampezzo, kończąc rywalizację na 18. miejscu.
- Linda Weiszewski podkreśliła problemy sprzętowe i potrzebę profesjonalnego wsparcia technicznego, porównując polski bobslej do seicento, a rywali do porsche.
- Klaudia Adamek została pierwszą Polką startującą zarówno w letnich, jak i zimowych igrzyskach olimpijskich.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Polki - Linda Weiszewski i Klaudia Adamek - bardzo dobrze rozpoczęły olimpijską rywalizację bobslejowych dwójek w Cortinie d'Ampezzo. Nasze panie zajmowały po pierwszym ślizgu 15. miejsce z perspektywą walki o miejsce w "10".
Drugi ślizg pogrzebał jednak ich nadzieje na dobry wynik. Biało-Czerwone spadły na 22. miejsce i musiały walczyć o udział w finałowym czwartym ślizgu. Zapowiadały walkę i ta była. W trzecim przejeździe awansowały na 18. miejsce i tę lokatę utrzymały.
Linda Weiszewski: nie mam słów, co się dzieje
- Po takim zjeździe wynik powinien być dużo lepszy. Niestety nie przeskoczę tego. Staram się z całych sił, ale to nie działa. Jak się nic nie zmieni, to dalej to nie będzie działać. Albo coś z tym zrobimy, albo nie. Jeżdżę może brzydko, ale to nie znaczy, że nie nabieram prędkości. Tyle że inne wcale nie jeżdżą ładnie, a jednak zapieprzają na torze. Nie mam słów, co tu się dzieje - mówiła Weiszewski.
Ona najwyraźniej nie mogła przeżyć tego, że nasza załoga nie włączyła się do walki o miejsce w "10". Taki był cel Polek. Zresztą w ubiegłym sezonie dokonywały tego wiele razy.
- Byłyśmy pewne, że "10" będzie do zrobienia, a jesteśmy 18 - podkreśliła.
Zapytana o to, co można zmienić, by Polki uzyskiwały lepsze wyniki, odparła:
Wiele można zmienić dzięki pracy nad sprzętem. Można dać bobslej do tunelu aerodynamicznego i sprawdzić, który będzie szybszy. Trzeba mieć też fachowców, którzy bardzo dobrze znają się na sprzęcie i wiedzą, co jest w bobsleju. Jamajka ma amerykańskiego mechanika, który bawi się samochodami wyścigowymi i choć jej jazda była brzydka, to zrobiła wynik. Bobslej pędził jak wiatr. W Polsce jest wiele osób, które mogłyby sprawić, że bobslej nabierałby prędkości. Mamy bardzo dobre starty, a jednak odstajemy, jeśli chodzi o prędkość bobsleja. Dziewczyny, które gorzej rozpychają, robią dużo lepsze prędkości od nas. I tu jest problem.
"Niech związek porozmawia, nie chcę mieć problemów"
Weiszewski w rozmowie z TVP Sport wspomniała, że Polki jeżdżą seicento, a rywalki porsche. I to seicento dało radę, bo wjechało do finałowego ślizgu.
- I dobrze, że wjechało. Byłam nastawiona na to. Nie wyobrażałam sobie, by nie było miejsce w "20" - mówiła.
Pojawiło się też pytanie o to, co jest nie tak z mechanikami, skoro Weiszewski zwracała na to uwagę.
- Niech związek porozmawiam z wami na ten temat. Nie chcę mieć problemów - powiedziała.
- Jestem z nas dumna, bo napisałyśmy historię na tych igrzyskach. Ludzie też powinni być z nas dumni, bo to jest wielki wyczyn, zrobić coś takiego - dodała.
Klaudia Adamek przeszła do historii polskiego sportu
Dla Adamek to były wyjątkowe igrzyska. Została bowiem pierwszym sportowcem w naszym kraju, który wystąpił zarówno w letnich, jak i zimowych igrzyskach olimpijskich. W Tokio (2020) Polka wystartowała w lekkoatletycznej sztafecie 4x100 m. Teraz zadebiutowała w ZIO w bobslejach.
- Dla mnie to był debiut w zimowych igrzyskach, choć nie był to debiut w... igrzyskach. Jestem zadowolona. Przeszłam do historii. Wyjeżdżam z tych igrzysk usatysfakcjonowana, bo poświęciłam wszystko, co mogłam, by pojechać na nie. Chciałyśmy zająć miejsce w "15", ale tego nie osiągnęłyśmy. Jestem jednak zadowolona - przyznała Adamek.
Z Cortiny d'Ampezzo - Tomasz Kalemba, Interia Sport














