Reprezentant kraju gra w otwarte karty. Nagle zaskoczenie. Polka rodem z Rosji wyjaśnia
Julia Szczecinina i Michał Woźniak zainkasowali 60,20 pkt, co pozwoliło im zająć ósme miejsce, a po ich występie w drużynowym rozdaniu w rywalizacji par sportowych polska drużyna awansowała na przedostatnie, 9. miejsce. - Mogę mieć pretensje do siebie, że nie udało mi się w pełni czysto przejechać - powiedział Woźniak, a dalej szukał pozytywów. Szczecinina z kolei wyjawiła tajemnicę wielkiego... pieroga.

- Naszym celem było to, żeby czerpać jak najwięcej przyjemności. Oczywiście przejechać również czyste programy i tutaj mogę mieć pretensje do siebie, że nie udało mi się w pełni czysto przejechać. Ale nie będę wrzucał sobie tego na kark, ponieważ wiem, jak szedł trening. A przebiegał bardzo dobrze, na treningach byłem bardzo skuteczny, a coś takiego może zdarzyć się tutaj każdemu, nawet tym, co będą lecieć po złoto - mówił polskim dziennikarzom Michał Woźniak w nadgryzionej zębem czasu Milano Ice Skating Arena. W tym obiekcie, poza łyżwiarzami figurowymi, będą występować także specjaliści od short tracku.
Bez wchodzenia w "czarną dziurę", za to o pierogach
Co ciekawe, Unipol Forum w Assago, jest przedstawiony na oficjalnej stronie jako "jeden z czołowych obiektów sportowych w Europie, mieszczący renomowaną szkołę łyżwiarstwa figurowego". Jednak choćby z zewnątrz nie wygląda - mówiąc delikatnie - nazbyt spektakularnie.
Szczecinina i Woźniak byli naszą drugą parą. Najpierw do drużynowej rozgrywki, w ramach par tanecznych, przystąpili Sofia Dowhal i Wiktor Kulesza. Mimo, że sami byli przeszczęśliwi i rzeczywiście były powody, bo uzyskali nie tylko swój najlepszy wynik w sezonie, ale także "życiówki", to w całej stawce wystarczyło im to do zajęcia 10., ostatniego miejsca.
Woźniak zdając sobie sprawę, że razem ze swoją partnerką zaprezentowali solidny poziom, skupił się na szukaniu pozytywów.
- Nie zamierzam wchodzić w "czarną dziurę". Oboje cieszyliśmy się do takiego stopnia, że w trakcie programu musieliśmy to tonować, aby dojechać do końca. I dopiero wtedy móc się cieszyć. Więc tak, cel został osiągnięty - podkreślił 26-latek z Katowic.
Z kolei Szczecinina, urodzona w Rosji, mająca szwajcarskie obywatelstwo, a reprezentująca Polskę wyjawiła "tajemnicę" niecodziennej maskotki, którą mogliśmy oglądać w polskim boksie. A był nią wielki pieróg. Dlaczego?
- Tak, to maskotka reprezentacji Polski. Wiecie, w boksach drużynowych, jak widzicie, są ludzie z zabawnymi rzeczami, na przykład reprezentacja Chin miała mnóstwo fajnych rzeczy. A my mamy pierogi, to nasza maskotka. Chcieliśmy zamówić czapki w kształcie pierogów, ale nie dotarły na czas. Więc to są nasze pierogi.
- Gdy stykam się z całym środowiskiem, to każdy pierwsze co kojarzy z Polską, wymienia Warszawę, Gdańsk, Toruń i pierogi - zaskoczył Woźniak. - Czy coś symbolizują? Nie, to po prostu nasze danie narodowe.
A Julia dodała: - Dodatkowo pierogi to węglowodany, więc dają nam energię na program - uśmiechnęła się.
60,20 pkt pozwoliło im wyprzedzić Brytyjczyków, ale strata do Japończyków była pokaźna. Riku Miura i Ryuichi Kihara zapracowali na notę 82,84. Przed naszą dwójką dziś wieczorem, o godzinie 20, ceremonia otwarcia igrzysk, która w Mediolanie będzie gościć na słynnym stadionie San Siro.
- Podobnie jak z tego przejazdu, z ceremonii otwarcia wyciągniemy jak najwięcej się da pozytywnych doświadczeń i tego szczęścia, na które czekaliśmy bardzo długo - zaznaczył Woźniak.
A Szczecinina pięknie mówiła o dodatkowych doznaniach. - Wszystko tutaj jest emocjonalne, patrzysz w górę i widzisz kółka olimpijskie. To jest to, o czym marzyłeś, to moment, na który pracowałeś, pokonywałeś przeszkody i tak dalej. Nie mogę powiedzieć, czy zawody drużynowe, czy indywidualne są bardziej emocjonalne, po prostu wszystko tutaj jest spełnieniem marzeń, a każdy krok na tym lodzie to bonus. I trzeba się tym cieszyć.
Z Mediolanu - Artur Gac












