Uciekł z Rosji, jedzie po złoto dla Polski, a tu taka heca. Sam ujawnił
Władimir Semirunnij przyjechał z Rosji do Polski i rozpoczął starania o uzyskanie obywatelstwa naszego kraju. Gdy Karol Nawrocki objął urząd prezydenta RP, u panczenisty pojawiły się pewne obawy. Ostatecznie wszystko poszło po jego myśli. Teraz reprezentuje biało-czerwone barwy na igrzyskach we Włoszech. Ruszy do walki o medal, i to ten - jak sam zadeklarował - z najcenniejszego kruszcu. Ujawnił, że ma przy sobie "talizman".

Był 2023 rok, gdy Władimir Siemirunnij, wówczas już brązowy medalista mistrzostw świata juniorów w Innsbrucku, zdecydował się nie tylko wyjechać z Rosji, lecz także postarać się o obywatelstwo innego kraju. Dziś jest reprezentantem Polski, natomiast nie jedynie o ten paszport chciał wystąpić. Rozważał też inne kierunki, ale wyłącznie Warszawa zareagowała pozytywnie na jego prośbę.
"Kazachstan i Kanada nie odpowiadały na moje pytania. Od Holendrów usłyszałem, że jedynie Holendrzy mogą ścigać się w ich reprezentacji. Tylko Polska mi pomogła" - przyznał w rozmowie z "Faktem", dziękując Konradowi Niedźwiedzkiemu, który mocno zabiegał o poparcie paszportowego wniosku łyżwiarza szybkiego rodem z Jekaterynburga.
By otrzymać obywatelstwo polskie, musiał m.in. podpisać dokument potępiający wojnę w Ukrainie. Nie wahał się długo i zrobił to, o co go poproszono. Pojawiła się natomiast pewna obawa. "Najbardziej bałem się we wrześniu 2024 roku, gdy miałem problem z przedłużeniem polskiej wizy. Bałem się, że będę musiał wrócić do Rosji, dostanę wezwanie do armii i zostanę wysłany na front" - dodał.
Władimir Semirunnij rusza do walki po medal dla Polski. Ma ze sobą "talizman"
Pozytywne rozpatrzenie wniosku o polski paszport dla Siemirunnija było jedną z pierwszych decyzji wstępującego na prezydencki urząd Karola Nawrockiego. Sportowiec przyjął ją z ulgą. "Jestem ogromnie szczęśliwy, bo trochę się niepokoiłem, że po zmianie prezydenta procedura może się wydłużyć. Jestem bardzo wdzięczny Karolowi Nawrockiemu, że tak szybko podjął decyzję. Od razu moje nogi stały się lżejsze i już nie mogę doczekać się początku sezonu" - komentował w "Fakcie" w sierpniu.
Rozpoczął walkę o uzyskanie kwalifikacji olimpijskiej. Ta zakończyła się powodzeniem i dziś jest jednym z reprezentantów Polski na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Wystartuje na dwóch dystansach: na 1500 i 10000 m. I to z realnymi medalowymi szansami. Nie może doczekać się rozpoczęcia rywalizacji. Łatwo nie będzie, bo - jak sam ocenia - różnice między zawodnikami są minimalne. Lecz on pojedzie po zwycięstwo.
Wszystko zależy od tego, jaki będzie lód, kto trafi z formą w ten konkretny dzień, a przede wszystkim, kto najlepiej wytrzyma to mentalnie. Głowa będzie tu kluczowa. Moja jest mocna
Przy okazji ujawnił, że w trakcie wyścigu będzie miał na sobie "talizman". "Mam swoje 'szczęśliwe majtki'. Zawsze zabieram je na najważniejsze starty" - podsumował ze śmiechem.















