Polska olimpijka przyznała, że jest z inną kobietą. "Połączyła nas miłość"
- To nie jest żaden coming out. Jestem normalnym człowiekiem - powiedziała Linda Weiszewski, polska bobsleistka, w rozmowie z Interia Sport. Przeszła ona do historii polskiego sportu, bowiem została pierwszą bobsleistką z naszego kraju, która wystąpią w zimowych igrzyskach olimpijskich. Jej zmagania w Cortinie d'Ampezzo śledziła na miejscu Amerykanka Isabelle McKellar, z którą Polka jest w związku od wielu miesięcy.

Linda Weiszewski została pierwszą Polką, która wystąpiła w rywalizacji kobiecych bobslei w zimowych igrzyskach olimpijskich. W Cortinie d'Ampezzo zajęła ona 17. miejsce w monobobach. Z kolei razem z Klaudią Adamek zajęła 18. lokatę w dwójkach.
Starty Weiszewski we Włoszech śledziła jej partnerka - Isabelle McKellar. Kobieta zamieściła w mediach społecznościowych zdjęcia z toru i wspólne fotografie z bobsleistką. W tym romantyczny pocałunek.
"POV: Twoja dziewczyna jest olimpijką i możesz oglądać, jak spełnia swoje marzenia" - ten podpis dołączony do wpisu nie pozostawił wątpliwości co do charakteru ich relacji.
Linda Weiszewski: znamy się od prawie roku, połączyła nas miłość
Interia Sport zapytała zatem Weiszewski o to.
- Znamy się od prawie roku. Isabelle jest dla mnie dużym wsparciem. Jej obecność mnie uspokaja. Bardzo się cieszę, że mam taką osobę, która mnie wspiera w życiu, a ludzie niech sobie piszą, co chcą. Jestem człowiekiem, jak każdy inny, a połączyła nas miłość. Nie wiem, co powiedzieć - mówiła Weiszewski.
Żyjemy w takich czasach, w których takie związki powinny być czymś normalnym, a nie obrzucane - za przeproszeniem - gównem. To nie działa na mnie, kiedy ludzie piszą na mój temat pierdoły
Ze względu na orientację seksualną fala hejtu spadła na Polkę
Nasza bobsleistka przyznała, że w związku ze swoją orientacją seksualną spotkała się z falą hejtu.
- Ten płynie takim strumieniem w moich social mediach, że to się w głowie nie mieści. Śmieję się tylko z tego, bo wiem, że piszą to ludzie, którzy nic w życiu nie osiągnęli. Najważniejsze, że jestem w życiu szczęśliwa - przyznała.
Weiszewski, jak tylko może, to widuje się ze swoją partnerką. Zimą to jest niestety bardzo trudne ze względu na napięty program startów w Pucharze Świata.
Niebawem jadę do niej do Stanów Zjednoczonych na trzy miesiące. Chciałabym tam popracować, żeby zarobić sobie na życie
Z Cortiny d'Ampezzo - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:















