Polska gwiazda się rozpłakała. To koniec. Gigantyczne emocje na igrzyskach
15. miejscem w biegu na 1500 metrów Natalia Czerwonka zakończyła bogatą historię indywidualnych olimpijskich startów w karierze. 37-latka jeszcze jutro postawi ostatni krok, w biegu masowym, ale piątek jest absolutnie szczególny w jej długim sportowym rozdziale. Najpiękniej przyozdobionym w Soczi w postaci srebrnego medalu olimpijskiego. - Wczoraj na treningu łzy się polały - przyznała chorąża reprezentacji Polski.

- Uświadomiłam sobie wczoraj, że to będzie moje ostatnie 1500 metrów w życiu. Łzy się polały, ale dzisiaj już opanowałam emocje i jestem zadowolona z tego, jak się zaprezentowałam - mówiła Natalia Czerwonka. Nic dziwnego, że tak szczególnie podchodziła do tego występu, wszak to jej koronny dystans.
Natalia Czerwonka: Mając 37 lat spełniłam marzenie
W takiej sytuacji nie było łatwo podołać dzisiejszemu wyzwaniu, ale jak na rutynowaną sportsmenkę przystało, emocje opanowała po mistrzowsku. - Jestem zadowolona z tego, że przystąpiłam do tego startu dobrze przygotowana i że ponownie zostawiłam serce na lodzie. Realnie patrząc 12. miejsce było w zasięgu i to pokazuje, że naprawdę jest dobrze. I wygrałam z wszystkimi rywalkami, z którymi powinnam wygrać - dzieliła się wrażeniami. Polka na taflę lodu wyjechała w siódmej parze, zajmując po swoim przejeździe tymczasowo trzecie miejsce.
- Przed biegiem podziękowałam trenerowi za to, że w ogóle mogę tu być. To on dał mi szansę, a ja wywalczyłam kwalifikację na te igrzyska. Mając 37 lat i będąc w połowie stawki, nie ma co ukrywać - spełniłam swoje marzenie. Za chwilę pobiegnę do rodziców, do rodziny i do kibiców. To moje piąte igrzyska, a tylko jedne z nich odbyły się tak blisko domu, więc będę mogła je wspólnie celebrować z najbliższymi - zaznaczyła.
Ostatni akord utytułowana sportsmenka, poza srebrem z Soczi także trzykrotna medalistka mistrzostw świata, postawi w sobotę w biegu masowym (początek o godz. 15). Weźmie w nim udział razem z medalistą z tych igrzysk, naturalizowanym Polakiem Władimirem Semirunnijem.
- Może nie mamy w tym konkurencji dużego doświadczenia, ale ja mogę odwołać się do swoich przeżyć z wyścigów kolarskich, bo bieg masowy trochę je przypomina. Trzeba będzie myśleć, podejmować szybkie decyzje i reagować na to, co dzieje się na torze. Zobaczymy, co nam to przyniesie, ale na pewno jest to kolejne ciekawe doświadczenie - mówi z nadzieją Czerwonka.
Przypomnijmy, że Czerwonka już wcześniej wiedziała, iż będzie ją czekał start w biegu masowym, jednak chodziło jeszcze o oficjalne potwierdzenie. Kwalifikację wywalczyła Natalia Jabrzyk, ale przepis stanowi, że w mass startach mogą rywalizować również zawodnicy, którzy posiadają kwalifikacje olimpijskie na innych dystansach. Innymi słowy, kwalifikacja jest na kraj, a nie indywidualna. Identyczna sytuacja dotyczy Semirunnija, bowiem u mężczyzn po "bilet" sięgnął Marcin Bachanek.
Złoto na 1500 m wywalczyła Holenderka Antoinette Rijpma-de Jong. Drugie miejsce zajęła Norweżka Ragne Wiklund, a na brąz zapracowała Kanadyjka Valerie Maltais.
Z Mediolanu - Artur Gac













