Polska dała Rosjance obywatelstwo. Kurakowa wprost o wojnie w Ukrainie i Nawrockim
- Czy jestem przeciwko tej wojnie? Oczywiście, że tak. To w ogóle jest nie do wiary, że w XXI wieku ludzie nawzajem się zabijają. To jest straszne, że tylu... (głęboki oddech) niewinnych ludzi umiera. To tragedia. Tragedia dla wszystkich - mówi w rozmowie z Interią Jekaterina Kurakowa, gwiazda reprezentacji Polski w łyżwiarstwie figurowym. 23-latka rodem z Moskwy 17 lutego rozpocznie rywalizację indywidualną na IO w Mediolanie.

Artur Gac, Interia: Na razie jesteś po starcie w drużynie, a przed najważniejszą, bo indywidulaną rywalizacją. Masz teraz przerwę pomiędzy startami. Jak twoje wrażenia z olimpijskiego Mediolanu?
Jekaterina Kurakowa: - Na razie chyba wszystko mi się podoba. Trenujemy i przygotowujemy się do zawodów. W drużynówce chyba każdemu dobrze poszło, więc to było super.
Po drużynówce w zasadzie w swoim stylu znów pokazałaś trochę charakterystycznej sobie emocjonalności, często się uzewnętrzniasz. Dzięki temu lepiej możemy cię poznać.
- Tak, to moja natura, choć obawiam się, że ten wywiad może być mniej ciekawszy, ponieważ jestem bardzo zmęczona. Możliwe, że to z powodu adrenaliny, która trzymała przez cały tamten tydzień. Byłam podekscytowana, bo dostaliśmy rzeczy, dopiero przyjechaliśmy na miejsce. Do tego wioska, piny, oczywiście występ, a także ceremonia otwarcia. I teraz, od niedzieli, jestem jakoś bardzo zamknięta. Nawet trener i fizjoterapeuta zapytali mnie, czy wszystko ze mną w porządku. Odpowiedziałam, że tak, a tylko czuję, że schodzi ze mnie ekscytacja i trochę pojawia się zmęczenie. Mam jednak nadzieję, że zdążę odpocząć i wrócić do swojej energii przed indywidualnym startem.
Naprawdę? Przed chwilą widziałem cię temperamentną na piętrze mobilnego "Domu Polskiego". Prężyłaś muskuły, żartowałaś, a nawet pokazałaś umięśniony brzuch. Tak to zagrałaś, że wręcz pomyślałem, iż energia z ciebie kipi.
- Kiedy trzeba, to potrafię tak zrobić (śmiech).
Pamiętam, że po drużynówce sama sobie przypomniałaś, że musisz tę ekscytację utrzymać właśnie do startu indywidualnego.
- To prawda. Staram się, jak mogę. Teraz staram się dać sobie ten moment na wyciszenie, żeby wrócić do energii. Abym w niej znów była naturalna, prawdziwa, a nie to, że musiałabym ubierać maskę. Nie lubię być fałszywą, sama względem siebie jestem szczerą dziewczyną i taką chcę pozostać.
Chwaliłaś też obecnego trenera, który pozwala ci, byś nie musiała zakładać masek.
- Zdecydowanie. Dlatego, jeśli mam spokojniejszy i smutniejszy dzień, to jest w porządku. A ponieważ chcę być szczera, więc powiem, że mam teraz kobiece sprawy. Natomiast super jest to, że do startu powinno być już dobrze. Bardzo się cieszę, że wyszło teraz.
Furorę w mediach społecznościowych zrobiło twoje zdjęcie z wioski olimpijskiej, a konkretnie selfie, twoje z prezydentem Karolem Nawrockim. Jakie zrobiło na tobie wrażenie?
- Szybko napisałam też do moich rodziców. A mama zareagowała "z prezydentem? Zrobiłaś selfie?". Była naprawdę zszokowana. To było akurat fajne.
Jakie były kulisy?
- Powiedzieli nam, że jutro przyjdzie prezydent i musimy wcześniej się obudzić. Było mi niezmiernie miło, że przyszedł. Było tak normalnie, nie czuliśmy żadnego dystansu. Mogliśmy z nim zrobić zdjęcia, porozmawiać, życzył nam wszystkim powodzenia. To naprawdę była fajna chwila.
Miałaś z nim krótką rozmowę?
- Spytałam, czy chce znaczek, bo dostaliśmy dużo pinów. Odpowiedział, że także już ma. Więc zaproponowałam selfie, na co bez problemu przystał. Był naprawdę miły. A moja mama później jeszcze chyba przez dwa dni, a rozmawiam z nią codziennie, uświadamiała mi, że zrobiłam sobie selfie z prezydentem.
Mama to twoja najlepsza przyjaciółka i powierniczka?
- Tak! Z Mamą mamy cudowny kontakt. W ogóle z rodzicami mam bardzo bliski kontakt. Jestem im niezmiernie wdzięczna, że zawsze interesują się tym, jak u mnie, czy wszystko w porządku. Zawsze trzymają za mnie mocno kciuki. Czuję od nich przepotężne wsparcie, naprawdę!
Gdzie rodzice na co dzień mieszkają?
- W Moskwie.
A bywają w Polsce?
- Mama tak, dzięki temu że ma polskie obywatelstwo.
Jaki jest wasz, twój i rodziców, stosunek do wojny w Ukrainie, którą prowadzi Rosja?
- Negatywny.
Też jesteście przeciwko tej wojnie?
- Oczywiście, że tak. To w ogóle jest nie do wiary, że w XXI wieku ludzie nawzajem się zabijają. To jest straszne, że tylu... (głęboki oddech) niewinnych ludzi umiera. To tragedia. Tragedia dla wszystkich.
Pewnie masz przyjaciół lub znajomych z Ukrainy?
- Tak. Jest tutaj zawodnik Kyrylo Marsak. Mega miły chłopak, jestem mu mega wdzięczna, bo mamy z nim naprawdę bardzo miłe relacje. Więc super, że sport nie poróżnia przez politykę.
Ciągle nie widać przełomu. A przecież normalni ludzi mają jeden cel.
- Nikt by nie chciał, aby ktokolwiek umierał.
Jeździsz do Moskwy, do Rosji?
- Pojechałam na trzy dni na swoje urodziny. Jak mam możliwość, to jadę, ale na bardzo krótko, żeby zobaczyć rodziców oraz dziadków. I zwijam z powrotem, bo to jest niebezpieczne.
Dziadkowie pewnie są spragnieni tych spotkań.
- To prawda. Tym bardziej, że mają czwórkę wnuków, z czego trzech chłopaków i tylko mnie jedną dziewczynę. Jestem ich taką księżniczką (śmiech).
Rozmawiał w Mediolanie - Artur Gac














