Polak z Rosji powalczy o medal, a tu takie słowa. Minister Tuska nawet się nie wahał
Od tygodnia trwają zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie. Polacy do tej pory wywalczyli jeden medal, a w piątek będą mieć dużą szansę. Władimir Semirunnij jest jednym z faworytów w biegu na 10 000 metrów. Głos w sprawie panczenisty urodzonego w Rosji zabrał wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś.

Sportowcy z całego świata od tygodnia walczą o olimpijskie laury na włoskich arenach. Polacy do tej pory zdobyli jeden medal. Srebro w skokach narciarskich wywalczył 19-letni Kacper Tomasiak. Blisko upragnionego medalu był także Damian Żurek. 26-letni panczenista stracił do trzeciego miejsca 0,07 s i ostatecznie uplasował się na czwartej pozycji w biegu na 1000 metrów.
Polski faworyt wchodzi do gry o medal. Wymowne słowa wiceministra z rządu Donalda Tuska
Biało - czerwoni mają jeszcze kilka medalowych szans. Jedną z nich jest Władimir Semirunnij, który w piątek (13 lutego) wystartuje w łyżwiarskim biegu na 10 000 m. Historię 23-latka doskonale znają kibice nie tylko z Polski. Semirunnij uciekł z Rosji i znalazł swój nowy dom właśnie w naszym kraju.
To wyjątkowa osoba z wyjątkową historią. On uciekał przed wojną do Polski, wybrał swoją ojczyznę, wybrał swoje wartości, z którymi tutaj przyjechał, i chce to skwitować medalem. Głęboko mu kibicuję, bo to byłoby bardzo symboliczne dla całego świata
Wiceminister sportu i turystyki przyznał, że był nieco zaskoczony srebrnym medalem Tomasiaka.
- To wielka frajda. To, że polscy skoczkowie mogli być wysoko w konkursie indywidualnym, to zakładałem. Ale że zdobędą medal, srebrny, po takim występie - to jest dla mnie może nie olbrzymia niespodzianka, ale coś, co bardzo cieszy. Widać, że starzy mistrzowie odchodzą, ale zostawiają nowych mistrzów, których w jakiś sposób wprowadzili do rywalizacji na najwyższym poziomie - uważa Raś.
Raś z bliska oglądał środowy występ Żurka. Docenił on bardzo dobre przygotowanie organizatorów do najważniejszej imprezy w sportach zimowych. - Fenomenalna atmosfera na obiektach igrzysk. Na hali lodowej stworzyli ją w większości kibice holenderscy, hala była cała pomarańczowa. Było też trochę Amerykanów, Polaków i Włochów, ale przeważali Holendrzy, którzy wprowadzają dużo barw na ulicach Mediolanu - dodał.
Igrzyska we Włoszech potrwają do 22 lutego. Codzienne relacje tekstowe "na żywo" z olimpijskich aren możecie śledzić w Interii Sport.














