Polacy przeszli ulicami Predazzo, sceny na igrzyskach w sercu miasta. Tego nie widać w TV
To była prawdziwa eksplozja energii, kolorów i świetnej muzyki. W czasie zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo (6-22 lutego), ulice Predazzo opanowali na kilkadziesiąt minut kibice z całego świata. Wśród nich nie zabrakło Polaków. Nie była to liczna grupa, ale jednak widoczna. Bez dwóch zdań to była unikalna parada, która zakończyła się w strefie kibiców przy ratuszu.

W skrócie
- Polscy kibice wraz z fanami z całego świata uczestniczyli w barwnej paradzie ulicami Predazzo podczas zimowych igrzysk olimpijskich.
- Parada zakończyła się w strefie kibica przy ratuszu, gdzie dostępne były relacje z igrzysk, muzyka i punkty gastronomiczne z podanymi cenami.
- Na igrzyskach trudności sprawia sjesta włoska trwająca między 13 a 17, co uniemożliwia spożycie posiłku w tym czasie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Barwny korowód kilkuset osób sprawił, że ulice Predazzo na chwilę stanęły. Problemy miały autobusy transportu olimpijskiego, bowiem w sercu miasteczka, które gości zimowe igrzyska olimpijskie przeszła parada fanów.
Inicjatorem akcji były lokalne grupy sportowe, które postanowiły nieco ożywić ulice Predazzo. To była prawdziwa celebracja sportowego ducha Val di Fiemme, który zawsze łączy sportowców, młodzież i społeczność lokalną.
Polscy kibice nie zawiedli. Przeszli ulicami Predazzo
Poza lokalnymi grupami społecznymi w paradzie wzięły udział setki kibiców z całego świata. Nie zabrakło fanów z Polski - z Cieszyna i Częstochowy, którzy przybyli na skoki narciarskie.
Dużą grupę stanowili: Amerykanie, Norwegowie, Szwajcarzy i Francuzi. Pochód ubarwiła muzyczna grupa Lake Funk Street Band, która grała tak, że "nóżka aż sama się ruszała". Barwny korowód fanów kończył swój przemarsz w strefie kibica tuż przy ratuszu w Predazzo. Tam można przez cały dzień oglądać relacje z igrzysk na wielkim telebimie. Oczywiście nie zabrakło DJ-a, który serwował muzykę z lat 90.
W strefie kibica są naturalnie też punkty gastronomiczne. Ceny wyższe niż na pobliskich ulicach, ale i tak ruch jest spory.
Za piwo trzeba dać pięć euro (ok. 21 zł), aperol to już koszt siedmiu euro (ok. 29 zł), gorące napoje - trzy - cztery euro (12,5 - 17 zł). Jeżeli chodzi o jedzenie, to frytki kosztują pięć euro (ok. 21 zł), a ciepłe kanapki albo tosty w przedziale osiem - dziesięć euro (ok. 33,5 - 42 zł).
Samo Predazzo jest udekorowane i widać olimpijskie akcenty. Wszędzie tam, gdzie mieszkają sportowcy albo dziennikarze widać flagi w oknach i na balkonach. W sercu Predazzo znajduje się też wioska olimpijska.
Sjesta sprawia problemy
O wiele gorzej sytuacja wygląda w pobliskiej Moenie, gdzie swoją bazę ma Interia Sport. Choć w tym miasteczku jest również wielu kibiców i dziennikarzy, to raczej nie czuć, że zaraz miedzą trwają igrzyska.
Dużym kłopotem jest też włoska sjesta. Nie złamali oni swojej tradycji i w godzinach między 13-17 jest trudno zjeść obiad. To w dużej mierze duży problem dla osób pracujących przy igrzyskach, bo gdy mają przerwę, to nie mają szansy na posilenie się. Wszystko dlatego, że w tym czasie lokalsi mają sjestę.
Z Predazzo - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:














