O medalu igrzysk dowiedział się dwie godziny po zawodach. W Polsce musiał się tłumaczyć w sądzie

Starszy mężczyzna trzymający w dłoni medal, ubrany w sportową kurtkę, siedzi w pomieszczeniu pełnym pamiątek i odznaczeń wiszących na ścianie w tle.
Franciszek Gąsienica Groń w 2009 rokuIrek Dorożański/Edytor.netNewspix.pl
partner merytoryczny
PKOl Banner Interia

W skrócie

  • Franciszek Gąsienica Groń został pierwszym polskim medalistą zimowych igrzysk olimpijskich oraz pierwszym zawodnikiem spoza Skandynawii na podium w kombinacji norweskiej.
  • Po zdobyciu medalu w 1956 roku w Cortinie d'Ampezzo musiał tłumaczyć się przed sądem w Polsce z powodu zagubionej koszuli olimpijskiej.
  • Po zakończeniu kariery został trenerem i wychował ponad 40 mistrzów Polski, a jego sportowe tradycje kontynuują kolejne pokolenia rodziny.
  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Konrad Niedźwiedzki: Nasi reprezentanci od początku tego roku spisują się świetnie. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

Zapisał się w historii polskiego i światowego sportu, a nie ma nawet swojego skweru

Zobacz również:

    Grał w jednej drużynie z Ernestem Pohlem

    Grałem w pomocy lub w ataku, zatem często byłem partnerem Ernesta. Już wtedy wszyscy zachwycali się jego umiejętnościami oraz mocnym i precyzyjnym strzałem. Miał zadatki na wielkiego piłkarza i to wykorzystał
    wspominał zakopiańczyk w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

    W dwa lata na światowy szczyt. Na igrzyska miał jednak nie jechać

    Woyna-Orlewicz, który był wówczas trenerem, powiedział, że jak Franek nie jedzie, to jego też nie będzie na igrzyskach
    wspominała pani Czesława w rozmowie z Interia Sport, która była wówczas narzeczoną Gąsienicy Gronia.
    Stary zegarek naręczny na czarnym pasku skórzanym, z jasną, wyraźnie zużytą tarczą i złotymi przyciskami, na rewersie widnieje grawer z napisem o konkursie z roku 1956.
    Zegarek Franciszka Gąsienicy Gronia za zwycięstwo w Le Brassus w 1956 roku. Teraz jego posiadaczem jest wnuk Tomasz PochwałaTomasz KalembaINTERIA.PL

    Zobacz również:

      Świetne treningi, przepowiednia i falstart

      Wielkim przyjacielem męża był biathlonista Józek Rubiś. Któregoś dnia poszli razem przejść się po mieście. W centrum była wystawa medali. I wtedy Józek powiedział do męża: Franek, pasowałby ci chociaż ten brązowy. I tak się stało
      wspominała żona naszego pierwszego medalisty zimowych igrzysk olimpijskich.
      Numer startowy z VIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Cortina d'Ampezzo w 1956 roku, z widocznym logo olimpijskim, dużą liczbą 30 oraz podpisem.
      Oryginalny numer startowy Franciszka Gąsienicy Gronia z ZIO w Cortina d'Ampezzo (1956) wraz z autografem medalistyTomasz KalembaINTERIA.PL

      Ekipa ZSRR już wiedziała, a Franciszek Gąsienica Groń musiał czekać dwie godziny. "Polacco Gronkazienika"

      Po zawodach spokojnie się przebrał i wykąpał. Miał iść do miasteczka. Nieoficjalne wyniki mówiły o brązowym medalu, ale z nimi to różnie bywało. Dlatego zachowywał spokój. Nagle usłyszał straszny hałas w korytarzu. Pierwsi z gratulacjami popędzili do niego Rosjanie. I to było dziwne. Być może nasi działacze jeszcze nie wierzyli w to, co się stało. Rosjanie tymczasem szaleli ze szczęścia i podrzucali męża w górę
      opowiadała żona Gąsienicy Gronia.

      Medal wręczony w przerwie meczu hokejowego. Minus 29 stopni w czasie powitania w Zakopanem

      Tak, takie chwile pamięta się na całe życie. Rozdanie medali za kombinację norweską miało miejsce w czasie przerwy w meczu hokejowym. Podium, na którym staliśmy, było oświetlone reflektorami, a całość stadionu była w mroku. Specjalnie po to, by nas było widać. Byłem bardzo stremowany i nie wiedziałem, jak się zachować. Wypadało, bym ja, jako brązowy medalista, pierwszy pogratulował Stenersenowi i Erikssonowi, którzy zajęli pierwsze i drugie miejsce, ale to oni pierwsi mi pogratulowali. Otrzymałem za trzecie miejsce w kombinacji norweskiej dwa medale: olimpijski i brązowy medal FIS, gdyż w roku olimpijskim medaliści olimpijscy otrzymywali także medal mistrzostw świata
      wspominał Gąsienica Groń w rozmowie z Szatkowskim.
      Kolaż wycinków prasowych informujących o zdobyciu pierwszego medalu dla Polski w narciarstwie przez Franciszka Groń-Gąsienicę, zdjęcie triumfatora z medalem oraz hasła podkreślające historyczny sukces w kombinacji norweskiej podczas zawodów w Cortinie.
      Relacje prasowe z sukcesu Franciszka Gąsienicy Gronia w ZIO w Cortina d'Ampezzo (1956)Irek Dorożański/Edytor.netNewspix.pl

      Państwo upomniało się o... koszulę

      Dwóch mężczyzn w zimowych płaszczach i czapkach stoi na tle dużej skoczni narciarskiej, w otoczeniu zaśnieżonego krajobrazu i drzew widocznych w oddali.
      Franciszek Gąsienica Groń (po prawej) i Józef Karpiel w strojach olimpijskich na tle skoczni w Cortinie d'AmpezzoArchiwum Czesławy Gąsienicy Grońmateriały prasowe

      Straszliwy wypadek na Wielkiej Krokwi. "Zabił się!" - krzyczeli ludzie

      Staliśmy z koleżankami i kolegami pod skocznią. Franek upadł. Tak straszliwie, że niektórzy krzyczeli: Zabił się! Atmosfera była okropna. Wciąż jeszcze byłam narzeczoną. Znaliśmy się już sześć lat, ale nie miał czasu na ślub. Dwa dni był nieprzytomny. Mój brat leżał akurat w szpitalu na wyrostek. Zobaczył, jak przywieźli Franka i powiedział, żeby dali go do jego sali. Miał chody w szpitalu, bo jeździł w pogotowiu. Teściowa, jak dowiedziała się o wypadku, to przyleciała na skrzydłach. Była w szoku, bo po mieście rozeszła się fama, że się zabił. Z pomocą boską wyszedł jednak z tego
      opisywała pani Czesława te dramatyczne chwile.

      Został świetnym trenerem. Jego wnuk pojechał na igrzyska

      Dziadek mi kibicował. Żałował, że nie załapałem się na igrzyska do Turynu, bo tam był zaproszony jako gość honorowy
      wspominał Pochwała.
      Dyplom odręcznie napisany dla najlepszego trenera na świecie, Franciszka Gronia-Gąsienicy, z podziękowaniami za osiągnięcia i sukcesy sportowe, podpisany przez wychowanków; widoczne odręczne rysunki sportowe oraz data i miejsce wręczenia, Zakopane, 16....
      Dyplom od dzieci dla Franciszka Gąsienicy GroniaArchiwum Czesławy Gąsienicy Grońmateriały prasowe

      Płuca odmówiły posłuszeństwa. Nasz wielki mistrz został pożegnany przez tłum zakopiańczyków

      Do ostatnich dni dziadka przychodziły do niego listy z całego świata. Od pasjonatów olimpijskich, którzy zbierali autografy od wszystkich medalistów olimpijskich. Były listy z USA, czy Japonii
      mówił Pochwała.

      Prawnuki też mają sportowe zacięcie. Franek chce pojechać na letnie igrzyska, a Staszek szaleje na nartach

      Wojciech Fortuna: świetny trener i dusza-człowiek; Adam Małysz: człowiek do rany przyłóż, fachowiec i wybitny zawodnik

      Zobacz również:

      Skoczek narciarski w locie, ubrany w ciemny kombinezon i numer startowy 71, z ramionami szeroko rozłożonymi na boki. Tło jednolite, bez dodatkowych elementów.
      Franciszek Gąsienica Groń Irek Dorożański/Edytor.netNewspix.pl
      Mężczyzna o ciemnych włosach, z wyrazistymi rysami twarzy i lekkim zarostem, ubrany w ciemny sweter oraz koszulę w kratę, patrzący lekko w bok na neutralnym tle.
      Franciszek Gąsienica Groń W. WERNERNewspix.pl
      Starszy mężczyzna siedzący w drewnianym pomieszczeniu, ubrany w sportową kurtkę, otoczony medalami, odznaczeniami i pamiątkami wiszącymi na ścianie, powyżej widoczne fotografie i dyplomy nawiązujące do osiągnięć sportowych.
      Franciszek Gąsienica Groń w 2009 rokuIrek Dorożański/Edytor.netNewspix.pl
      Cztery osoby w różnym wieku siedzą wspólnie przy stole w drewnianym, przytulnym wnętrzu. Na stole leżą filiżanki, talerze z jedzeniem i dokumenty. W tle widoczne są drewniane meble, półki z naczyniami i ściana ozdobiona dekoracjami oraz dyplomami.
      Od lewej: żona Franciszka Gąsienicy Gronia - Czesława, córka - Małgorzata Pochwała, wnuk - Tomasz Pochwała, prawnuk - Franek PochwałaTomasz KalembaINTERIA.PL
      Tomasz Pochwała
      Tomasz PochwałaTomasz KalembaINTERIA.PL