Nadeszły nowe wieści ws. polskiej olimpijki. To jeszcze nie koniec
Kamila Sellier w poniedziałek 23 lutego opuściła szpital we Włoszech po fatalnym wypadku na XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich i w towarzystwie rodziców wyruszyła w podróż samochodem do ojczyzny. Jak się jednak okazuje, polska olimpijska będzie musiała wkrótce powrócić do Italii. Szczegóły ujawnił dyrektor sportowy PZŁS i szef misji olimpijskiej, Konrad Niedźwiedzki.

Kibice z przerażeniem wstrzymali oddech, gdy podczas XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich doszło do fatalnego wypadku z udziałem reprezentantki Polski. Kamila Sellier podczas ćwierćfinału na 1500 metrów upadła i została uderzona łyżwą w twarz przez Kristen Santos-Griswold. Sytuacja była na tyle poważna, że nasza panczenistka nie tylko nie dojechała do mety, ale arenę olimpijską opuściła na noszach i została przetransportowana do szpitala.
W kolejnych godzinach pojawiło się kilka komunikatów dotyczących stanu zdrowia Polki. We włoskim szpitalu przeszła ona operację, jednak na dokładniejsze informacje na temat jej faktycznego stanu zdrowia trzeba było poczekać. W poniedziałek 23 lutego okazało się, że Sellier nie będzie mogła powrócić do ojczyzny samolotem. Wkrótce potem opuściła szpital w obecności rodziców, z którymi samochodem wyruszyła w podróż do Polki. Jak się jednak okazuje, wkrótce nasza olimpijka będzie musiała powrócić do Włoch.
Kamila Sellier musi wrócić do Włoch. Konrad Niedźwiedzki ujawnia szczegóły
"Niestety Kamila Sellier za tydzień będzie musiała wrócić do Mediolanu, bo skoro tam zaczęła leczenie, to tam będzie je kontynuowała. Dopiero potem będzie można ocenić faktyczny stan oka, bo na razie jest za wcześnie na deklaracje. W najbliższym czasie będzie dokonywała w Polsce dodatkowe badania i sprawdzać u naszych specjalistów możliwe sposoby leczenia" - przekazał Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy PZŁS i szef misji olimpijskiej, cytowany przez "WP Sportowe Fakty".
W ostatnich dniach Kamila Sellier udostępniła w mediach społecznościowych kilka wpisów. W pierwszym podziękowała za wsparcie kibicom i zapewniła, że mimo poważnych obrażeń czuje się dobrze. W kolejnym stanęła w obronie Kristen Santos-Griswold, która po niefortunnym wypadku na igrzyskach padła ofiarą potwornego hejtu.
"To, co się stało, nie było niczyją winą. Taka jest natura naszego sportu - wiąże się on z nieodłącznym ryzykiem, a ja mam tego pełną świadomość za każdym razem, gdy wychodzę na lód. Proszę, pamiętajcie, że wypadki się zdarzają i nikt nie chciał, aby do tego doszło. Wspierajmy się nawzajem zamiast wytykać palcami" - przekazała Polka na Insta Stories.














