Medaliści olimpijscy czekali na pieniądze. Jest przełom. Tyle otrzymali
Prezes PKOl Radosław Piesiewicz przekazał na briefiengu, że uregulował zobowiązania zondacrypto wobec polskich medalistów olimpijskich i ich trenerów. Działacz przekazał, że w poniedziałek rano wyszedł przelew na konta zainteresowanych na łączną kwotę 1,050 miliona złotych. - Dwa miesiące nerwów. Najbardziej boli to, że w tym czasie nie było żadnej informacji - mówi nam Wojciech Tomasiak, tata Kacpra, który był w tej sytuacji tym najbardziej poszkodowanym.

Największy skandal zakończył się happy endem. Prezes PKOl poinformował, że medaliści olimpijscy i ich trenerzy otrzymali nagrody, które miała wypłacić zondacrypto, były już sponsor komitetu.
Afera zondacrypto. Mieli tokeny, nie mieli pieniędzy
Pamiętamy, jak po igrzyskach zawodnicy otrzymali tokeny zondacrypto, ale szybko okazało się, że nie mają one żadnej wartości. Skoczkowie Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek na swoich kontach na giełdzie zondacrypto zdołali zamienić tokeny na pieniądze, ale nie potrafili ich przelać na prywatne konta. Wąsek rwał włosy z głowy, bo 200 tysięcy złotych nagrody miało pójść na dokończenie inwestycji mieszkaniowej. Inni też mieli swoje plany.
Temat stał się jeszcze bardziej gorący, kiedy okazało się, że zawodnicy z miejsc 4-8 dostali swoje nagrody z zondacrypto. PKOl poszukał sponsorów, którzy wyłożyli pieniądze i uregulowali dług giełdy. Jedni się cieszyli, a ci z podium dostali sygnał, że właściwie lepiej by było, jakby nie zdobyli medali, bo za niższe miejsce już mieliby zapłacone.
Sprawdziliśmy słowa prezesa Piesiewicza
Prezes Piesiewicz w ciągu tych dwóch miesięcy od wybuchu skandalu powiedział wiele rzeczy, więc sprawdziliśmy, czy pieniądze faktycznie trafiły na konta zawodników i trenerów. Najpierw dostaliśmy potwierdzenie od Pawła Wąska, potem prezes PZŁSz Konrad Niedźwiedzki przekazał nam, że Władimir Siemirunnij i jego trener Roland Buchała też dostali swoje pieniądze. Nie udało nam się skontaktować z trenerem skoczków Maciejem Maciusiakiem. Dodzwoniliśmy się za to do Wojciecha Tomasiaka, taty Kacpra, który za trzy medale miał dostać 550 tysięcy złotych.
- Mogę potwierdzić, że pieniądze z nagrody dotarły nasze konto - mówi nam pan Wojciech. - Szkoda tylko tych nerwów. Dwa miesiące przygotowań do sezonu upłynęło nam w takiej atmosferze. Najgorszy był bowiem ten brak informacji. Wiadomo, jak jest w życiu i my to rozumiemy, ale to, że nic nie wiedzieliśmy i nikt się nie kontaktował, było najgorsze.
Piesiewicz nie podziękował Tomasiakowi
Przypomnijmy, że w pewnym momencie Tomasiak rozmawiał już z prawnikami. Dziś oczywiście się cieszy, bo w końcu potężny problem zniknął, a Kacper będzie mógł już w 100 procentach skupić się na tym, by jak najlepiej przygotować się do sezonu. Będzie już pracował w komforcie, którego wcześniej brakowało.
W zasadzie to od osób, z którymi rozmawiamy o nagrodach zondacrypto słyszymy jedno: prezes Piesiewicz mógł już na początku powiedzieć, że będzie chciał zasypać dziurę z zondacrypto pieniędzmi od innych sponsorów i nie byłoby tego całego zamieszania. Każdy cierpliwie by poczekał.
A już tak na marginesie warto zwrócić uwagę, że prezes PKOl po ogłoszeniu, że wypłacił nagrody, podziękował wszystkim za cierpliwość z wyjątkiem naszego bohatera Tomasiaka. O co chodzi? - My się z tego śmiejemy i nie będziemy tego komentować - dodaje tata Kacpra, a my możemy tylko spekulować, że najpewniej chodzi o to, że rodzina zawodnika wynajęła prawnika i raz, czy dwa głośno skrytykowała w mediach prezesa.









![Polacy rozbili USA. Mocny koniec fazy zasadniczej Ligi Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2G68Q4CCRV3P-C401.webp)



