Makabryczny wypadek Polki. Pilne informacje od szefa misji olimpijskiej
- Kamila jest obecnie w drodze na zabieg polegający na ponownym otwarciu rany, aby lekarze mogli dokładnie ocenić stan kości. Decyzja została podjęta po wynikach tomografii komputerowej, które wykazały niewielkie złamanie. Po zabiegu Kamila pozostanie na noc w szpitalu na obserwacji. Jest bardzo dzielna, wstała z łóżka o własnych siłach - przekazała polska misja olimpijska ws. zdrowia Kamili Sellier, która uległa koszmarnemu wypadkowi w ćwierćfinale 1500 m zawodów w short tracku na igrzyskach.

Pierwsze informacje, których doczekaliśmy się jeszcze w mixed zone, pochodziły od szefa polskiej misji olimpijskiej Konrada Niedźwiedzkiego.
- Wiadomo, że jest przecięty policzek i został już zszyty. Najprawdopodobniej uszkodzona jest też kość jarzmowa, prawdopodobnie złamana, bo jest spora opuchlizna. Oko jest bardzo opuchnięte, więc ciężko powiedzieć... Oby głębiej łyżwa nie weszła - przekazał.
Kamila Sellier ma "niewielkie złamania kości". Potrzebny zabieg
I dodał: - Kamila jedzie do szpitala na badania, na prześwietlenia. Jest z szefem misji medycznej, doktorem Hubertem Krysztofiakiem. Team jest przy niej, więc ma całą możliwą pomoc. Jest przytomna, nie było momentu, by była nieprzytomna - kontynuował medyczny raport Konrad Niedźwiedzki, który wyszedł do kilkunastu polskich dziennikarzy, oczekujących na informacje w mixed zone.
Dołożył też pewien promyk optymizmu. - Akurat do tej trybuny, na której siedziałem, pomachała ręką i pokazała kciuk, że jest okay. Mam nadzieję, że to jest tylko to, co widziałem z zewnątrz - ma nadzieję Niedźwiedzki.
Szef misji podkreślił, że Kamila Sellier otrzymała od służb medycznych natychmiastową pomoc.
Wszystko przebiegło zgodnie z procedurami. Teraz czekamy na to, co wykażą badania w szpitalu. Mając kolejne informacje, będziemy na bieżąco informować
Sellier upadła w biegu ćwierćfinałowym na 1500 m, w twardej walce z rywalkami. Upadając podcięła reprezentantkę Włoch Ariannę Fontanę, a w tym momencie otrzymała przypadkowy cios łyżwą w okolice oka od reprezentantki Stanów Zjednoczonych Kristen Santos-Griswold. Sędziowie musieli dopatrzeć się przewiny olimpijki z USA, ponieważ ukarali ją wykluczeniem.
Na twarzy Sellier pojawiła się krew, a służby ekspresowo przystąpiły do udzielania pomocy. Aby oszczędzić wszystkim przykrego widoku, naszą zawodniczkę zasłonięto długą, białą tkaniną. A po chwili została zniesiona z lodowiska na noszach.
Koleżanka Kamili z kadry Gabriela Topolska, która najpierw w nerwach przemknęła przez strefę mieszaną, po koszmarze Sellier przyszła do nas. Zwróciła uwagę, że tego typu wypadku nie są częste w short tracku, ale niestety się zdarzają. - Kamila ma już jedną bliznę na twarzy chyba sprzed kilku lat, miała rozciętą skroń i zszytą - przypomniała.
Pierwsza, bardzo ważna aktualizacja, napłynęła o godz. 23.
"Rozmawialiśmy z doktorem prowadzącym. Kamila przechodzi właśnie tomografię, czekamy na wyniki. Później pojedzie do chirurga i on zdecyduje czy musi przejść operację czy nie. Jeśli tak, zostanie kilka dni w szpitalu. Jeśli nie będzie takiej konieczności, to jutro wyjdzie ze szpitala" - przekazała dziennikarzom Katarzyna Kochaniak-Roman, rzeczniczka prasowa PKOl.
Kluczowy był drugi komunikat dostarczony akredytowanym na igrzyska przedstawicielom mediów o godz. 23:27.
Kamila jest obecnie w drodze na zabieg polegający na ponownym otwarciu rany, aby lekarze mogli dokładnie ocenić stan kości. Decyzja została podjęta po wynikach tomografii komputerowej, które wykazały niewielkie złamanie. Po zabiegu Kamila pozostanie na noc w szpitalu na obserwacji. Jest bardzo dzielna - wstała z łóżka o własnych siłach. Przez cały czas są przy niej rodzice oraz lekarz reprezentacji. Kolejny komunikat przekażemy po zakończeniu zabiegu.
Z Mediolanu - Artur Gac












