Lód w Mediolanie "zapłonął". Szalony bieg w czternastej parze. Polak bez medalu
Na ten dzień czekała cała sportowa Polska. Damian Żurek pojechał do Mediolanu jako nasza wielka nadzieja nawet na dwa medale. 26-latek stanął w środowy wieczór do wyścigu na 1000 metrów. Głównym faworytem był Jordan Stolz i wywiązał się z tej roli znakomicie, bowiem pobił rekord olimpijski. Żurek ukończył rywalizację tuż za podium. Pozostali "Biało - Czerwoni" znaleźli się na odległych miejscach, ale mieli też sporo pecha.

Damian Żurek przyjechał do Mediolanu jako nasza największa medalowa nadzieja. 26-latek ma za sobą świetny sezon, w którym dziewięciokrotnie stawał na podium Pucharu Świata na dystansie 500 i 1000 metrów. W obu konkurencjach uplasował się na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej, ustępując jedynie Amerykaninowi Jordanowi Stolzowi, który z Włoch chciałby przywieźć cztery medale.
Damian Żurek wśród faworytów. Rywalami Amerykanin i trio Holendrów
W ostatnim starcie przed zawodami w Mediolanie Żurek pokonał Amerykanina dwa razy na dystansie 500 metrów, a na tym dwukrotnie dłuższym zajął drugą lokatę. Tym samym jeszcze bardziej rozbudził apetyty kibiców nie na jeden, a dwa olimpijskie medale. - Tak naprawdę już jestem zadowolony z tego sezonu. Teraz musimy położyć małą wisienkę na torcie. Trenuję dobrze, wiem że jak przejadę dobrze start techniczno-taktycznie, czyli zgodnie z założeniami, to mogę osiągnąć dużo - mówił przed startem na łamach Interii.
Czas na pierwszą wisienkę na torcie przyszedł w środowy wieczór, kiedy to zaplanowany był wyścig na 1000 metrów. Bukmacherzy największe szanse na złoty medal dawali Stolzowi, ale tuż za nim typowano Żurka oraz Holendrów Jenninga de Boo, Kjelda Nuisa oraz aktualnego mistrza świata Joepa Wennemarsa.
Lód z Mediolanie "zapłonął". Tak Damian Żurek walczył o medal
Na starcie stanęło 29 łyżwiarzy. Żurek został rozstawiony w ostatniej parze, w której biegł z Estończykiem Martenem Liivem. Polak znał już wyniki najgroźniejszych rywali. Jako pierwszy poniżej czasu 1:08 zszedł Nuis (1:07.65), który zgłosił swój medalowy akces. Jeszcze lepiej chwilę później zaprezentował się Wennemars (1:07.58). Holender mimo najlepszego wyniku był wręcz wściekły. Miał on spore pretensje do Lian Ziwenza z Chin, który mu przeszkodził. Wiele na to wskazuje, że miałby jeszcze lepszy czas. Po każdym kolejnym biegu zmieniał się lider. Po dwunastu parach liderem był Zhongyan Ning (1:07.34).
Kibice ostrzyli sobie zęby na ostatnie dwa duety. W przedostatnim rywalizowali Stolz i de Boo. Amerykanin i Holender pojechali wręcz perfekcyjnie. Stolz pobił rekord olimpijski, a de Boo stracił do niego 0.50 s, które dawało mu w tamtym momencie drugą pozycję
Tym samym Żurek wiedział jaki czas da mu wymarzony medal. Polak ruszył w świetnym tempie, ale ukończył bieg z czwartym wynikiem. Na finiszu zabrakło 26-latkowi nieco sił i stracił ostatecznie do podium 0,07 s.
Wyżej wspomniany Wennemars po krótkiej przerwie zdecydował się jednak powtórzyć swój bieg, aby powalczyć o olimpijski krążek. To graniczyłoby z cudem, a ten się nie wydarzył. Tym samym na podium stanęli Amerykanin, Holender i Chińczyk.
Marek Kania z problemami. Piotrowi Michalskiemu przeszkodził rywal
Na olimpijskim torze wystąpili także Marek Kania i Piotr Michalski, którzy również mieli swoje cele na środowe zmagania. W ósmej parze Kania rywalizował z Niemcem Hendrikiem Dombekiem. 26-latek z Warszawy swoim biegu popełnił dwa błędy techniczne, które sprawiły, że przekroczył metę z czasem 1:09.58, co dawało mu dopiero 12. pozycję. Niemiec był szybszy (1:09.198), a po zakończonym biegu sędziowie długo analizowali powtórki, aby sprawdzić czy jego przejazd był w pełni zgody z przepisami.
Po polsko - niemieckim pojedynku przyszła pora przerwę techniczną na czyszczenie lodu. Wówczas liderem był Włoch Daniele Di Stefano, który jeden kilometr pokonał z czasem 1:08.17
Po piętnastominutowej przerwie na torze pojawili się Michalski i Austriak Gabriel Odor. 31-letni Polak był bardzo blisko olimpijskiego medalu cztery lata temu w Pekinie. Rywalizację na 1000 metrów zakończył wówczas na - najgorszym dla sportowca - czwartym miejscu.
Na lodzie w Mediolanie Austriak zajechał Polakowi drogę na tzw. prostej krzyżówkowej. Michalski skończył bieg z czasem 1:10.02 i był wręcz zawiedziony, bo początek miał obiecujący. Austriak za swoje zachowanie został zdyskwalifikowany.
Kanię i Michalskiego zobaczymy jeszcze w rywalizacji na 500 metrów. Zresztą podobnie jak Żurka. Te zmagania zaplanowano na sobotę (14 lutego).
Łyżwiarstwo szybkie mężczyzn - 1000 m - wyniki
1. Jordan Stolz (USA) - 1:06.28
2. Jenning de Boo (Holandia) - 1:06.78
3. Zhongyan Ning 1:07.34
...
4. Damian Żurek (Polska) - 1:07.41
23. Marek Kania (Polska) - 1:09.58
25. Piotr Michalski (Polska) - 1:10.02















