Kolejny zgrzyt w polskim obozie. Kibice zdruzgotani. "Będę pluła na siebie"
W piątek czeka nas na igrzyskach w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo historyczny dzień. Do rywalizacji bobslejowych dwójek po raz pierwszy w imprezie czterolecia przystąpią reprezentantki Polski. Podstawy do optymizmu? Jeśli nawet do tej pory były, to po dosadnej wypowiedzi Lindy Weiszewski w jednej chwili przestały istnieć. - My jeździmy Seicento, oni jeżdżą Porsche. I to jest ta różnica - tłumaczy obrazowo pilotka biało-czerwonej załogi.

Linda Weiszewski ma już za sobą olimpijskie przetarcie. W rywalizacji monobobów zajęła 17. miejsce. To pierwsza Polka na bobslejowym torze w historii.
W kronikach zapisze się także jej piątkowy start w dwójkach. Tu tworzy duet z Klaudią Adamek, która będzie pierwszą osobą z Polski, biorącą udział zarówno w letnich, jak i zimowych igrzyskach olimpijskich. Przed pięcioma laty ścigała się w Tokio jako lekkoatletka.
Linda Weiszewski nie pozwala wierzyć w niespodziankę. "Nie ma szans walki z najlepszymi"
W czwartek polska załoga zaliczyła sesję treningową. Weiszewski znalazła czas, by porozmawiać chwilę z reporterem TVP Sport. To, co powiedziała, dosyć brutalnie odarło kibiców ze złudzeń.
- Nie mając dobrego sprzętu, nie możemy rywalizować - stawia sprawę jasno. - Nie mając toru, też nie możemy rywalizować. Nawet jak będziemy w TOP 5 w pchaniu, nie ma takiej możliwości. Mimo dobrego ślizgu możemy być bardzo z tyłu i nic więcej nie mogę z tym zrobić.
- Jeśli będzie zły zjazd, będę pluła na siebie, ale przy dobrym sami państwo zobaczycie, jak ten bobslej po prostu nie łapie prędkości i płozy również - dodaje 26-latka.
Z jej relacji wynika, że różnice sprzętowe są gigantyczne. Wskazywać ma na to wartość bobów, jakimi jeżdżą zawodniczki poszczególnych reprezentacji narodowych.
- Ludziom, którzy nie wiedzą, co to bobsleje, wyjaśnię: my jeździmy Seicento, oni jeżdżą Porsche. I to jest ta różnica. Nie da się Seicento prześcignąć Porsche. Nasz bobslej kosztuje 150 tysięcy złotych, Amerykanów - 500 tysięcy, a Niemców podchodzi pod milion - wylicza Weiszewski.
- Jakieś nitro przydałoby się w tym bobsleju, bo nie ma szans walki z najlepszymi, mimo że w zeszłym sezonie jeździłyśmy na bardzo dobrych pozycjach - kwituje gorzko polska bobsleistka.
Rywalizacja kobiecych dwójek rozpocznie się w piątek o godz. 18:00. Tego dnia odbędą się dwa pierwsze ślizgi. Dwa finałowe zaplanowano na kolejny dzień.













