Gorzkie podsumowanie igrzysk. "W Polsce uprawia się głównie sport kanapowy"
W zakończonych Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan Cortina d'Ampezzo 2026 reprezentacja Polski zdobyła cztery medale i zajęła 21. miejsce w klasyfikacji medalowej. Gdyby jednak przygotować zestawienie, gdzie o miejscu decydowałaby liczba mieszkańców danego państwa przypadających na jeden medal, to nasza reprezentacja byłaby przed Stanami Zjednoczonymi. - Tu trzeba jednak brać pod uwagę liczbę mieszkańców danego kraju, którzy uprawiają sport, a u nas głównie uprawia się sport kanapowy - podkreśla dr hab. Dariusz Tchórzewski, prof. AKF, a także członek zarządu Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.

Reprezentacja Polski z Włoch przywiozła trzy srebrne oraz jeden brązowy medal. Kacper Tomasiak zdobył indywidualnie srebro na obiekcie normalnym i brąz na dużym, a razem z Pawłem Wąskiem srebro w konkursie duetów. Do tego Władimir Semirunnij sięgnął po srebro w łyżwiarskim wyścigu na 10 000 m.
- Dla mnie, jako dla członka Zarządu Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, po Igrzyskach w Mediolanie pozostał pewien niedosyt, bo liczyliśmy na więcej medali. Po licznych sukcesach w MŚ, ME i PŚ aż prosiło się o zdobycie medalu w sprincie. Zamiast niego są dwa świetne czwarte miejsca Damiana Żurka, ale do podium zabrakło 0,07 sekundy. Ogólnie jednak - jako Polska - tych medali zdobyliśmy sporo, bo skoczkowie mają trzy, choć nikt nie liczył na jakikolwiek. Skoki mają jednak swoją specyfikę - zaznacza Tchórzewski.
Cztery medale sprawiły, że Polska igrzyska zakończyła na 21. miejscu w klasyfikacji medalowej. Postanowiliśmy jednak sprawdzić, na której lokacie nasi zawodnicy zakończyliby rywalizację, gdyby stworzyć tabelę, gdzie decydowałaby liczba mieszkańców danego państwa przypadających na jeden medal. Co ciekawe, wówczas Polska również zajęłaby 21. pozycję (jeden medal na ok. 9,5 mln Polaków), ale tuż za nami byłyby Stany Zjednoczone, które uznawane są za potęgę sportów zimowych (jeden medal na ok. 10,4 mln ludzi).
Ale tak się absolutnie nie da porównywać siły państw. Tu trzeba brać pod uwagę liczbę mieszkańców danego kraju, którzy uprawiają sport, a u nas głównie uprawia się sport kanapowy. Niestety, ale z tym jest u nas bardzo kiepsko... Nawet jak porównuję poziom sprawności naszych dzisiejszych studentów, do tych sprzed 10-15 lat, to jest to przepaść na niekorzyść tych obecnych – przyznaje Tchórzewski.
W obu przypadkach klasyfikację medalową wygrałaby Norwegia, która zdobyła aż 41 medali, czyli jeden przypada na ok. 140 tys. ludzi.
- U nich wszyscy mają zakodowane, że od najmłodszych lat się ruszają. Zresztą to właśnie tam na początku XX w. organizowano Igrzyska Nordyckie, które były prekursorem Zimowych Igrzysk Olimpijskich (ZIO). W Polsce, w porównaniu do populacji, licencjonowanych sportowców jest niewielu. Przykładowo wszystkich zawodników łyżwiarstwa szybkiego jest ok. 400. i ta garstka ludzi jest w stanie zdobywać w sezonie kilkadziesiąt medali na wszystkich najważniejszych imprezach międzynarodowych. Na rozegranych tuż przed ZIO w Tomaszowie Mazowieckim Mistrzostwach Europy Polacy zdobyli aż 10 medali. Stąd też niedosyt, że w Mediolanie był tylko jeden srebrny na 10000 m - Władka Siemirunnija - zaznacza Tchórzewski.
Igrzyska olimpijskie. Co czeka nas za cztery lata we Francji?
Pod względem liczby medali dla Polski Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan Cortina d'Ampezzo 2026 były trzecimi najlepszymi w historii. Lepiej było tylko w Vancouver i Soczi, gdzie krążków było po sześć. Co jednak czeka nas za cztery lata, gdy IO organizowane będą we Francji?
- Związki sportowe wiedzą, co robić, by przyszłe igrzyska były lepsze. Np. w łyżwiarstwie szybkim zdobywamy medale we wszystkich najważniejszych imprezach juniorskich, łącznie z MŚ. Młodzież depcze starszym po piętach, co generuje naturalną, zdrową konkurencję. Inaczej z kolei jest np. w skokach. Tam wielu zawodników wkrótce może skończyć kariery, a solidnego zaplecza, poza talentem Kacpra Tomasiaka, nie widać. Polski Związek Narciarski zaniedbał też inne dyscypliny. Snowboard opiera się na kilku zawodnikach, a poziom narciarstwa biegowego, po sukcesach Justyny Kowalczyk i Aleksandra Wierietelnego, zaczął się systematycznie obniżać - wylicza Tchórzewski.
Piotr Jawor













