Fatalny wypadek Polki na igrzyskach. Są nowe informacje, nie wraca do kraju
W ostatnich dniach trwania igrzysk we Włoszech, polscy sportowcy oraz kibice drżeli o stan zdrowia Kamili Sellier, która ucierpiała w wyniku zderzenia z rywalką i trafiła do szpitala z rozciętą twarzą. Teraz rzecznika PKOl, Katarzyna Kochaniak-Roman przekazała, że zawodniczka obecnie nie wróci do kraju, Polacy dalej czekają na szczegółowe informacje od lekarzy,

O tym, jak niebezpieczny jest short-track, zawodnicy i zawodniczki mieli okazję wielokrotnie przekonać się na własnej skórze. Do tego grona zalicza się również Kamila Sellier, która mocno ucierpiała podczas ćwierćfinału na 1500 metrów, ale nie tylko nie dojechała do mety po upadku, ale także musiała zostać przewieziona do szpitala.
Polka upadając została jeszcze zahaczona przez łyżwę zwojej rywalki, w wyniku czego, ta przecięła jej policzek, a w szpitalu przeprowadzona musiała zostać rekontrukcja jednej z kości twarzy zawodniczki. Gruntownej diagnostyce poddano także lewe oko Sellier.
Kibice trzymający kciuki za zdrowie naszej reprezentantki mogli zastanawiać się więc, że Kamila Sellier pojawi się z resztą naszej olimpijskiej kadry na lotnisku i planowo wróci do kraju po rywalizacji we Włoszech. Teraz wiemy już, że tak się nie stanie.
Kamila Sellier zostaje jeszcze we Włoszech. Mamy nowe informacje o stanie zdrowia Polki
Z informacji, jakie Artur Gac z portalu "Interia Sport" uzyskał od rzecznik prasowej PKOl, Katarzyny Kochaniak-Roman wynika, że Sellier będzie musiała pozostać w Italii dłużej, niż początkowo zakładano.
- Czekamy na informacje od lekarza, ale już teraz wiemy, że na pewno nie przyleci dziś wieczorem - przekazała Kochaniak-Roman.
W social mediach głos niedawno zabrała także sama zainteresowana, która postanowiła stanąć w obronie Kristen Santos-Griswold, której to łyżwa trafiła ją w twarz. Amerykanka zmaga się z ogromnym hejtem po tym zdarzeniu. Sellier poprosiła jednak fanów o wyrozumiałość.
- To, co się stało, nie było niczyją winą. Taka jest natura naszego sportu - wiąże się on z nieodłącznym ryzykiem, a ja mam tego pełną świadomość za każdym razem, gdy wychodzę na lód. Proszę, pamiętajcie, że wypadki się zdarzają i nikt nie chciał, aby do tego doszło. Wspierajmy się nawzajem zamiast wytykać palcami" - napisała w relacji na Instagramie.
















