Efektowny występ polskiej gwiazdy. A po chwili dramatyczne wyznanie
Jekaterina Kurakowa z notą 57,76 zajęła dziewiąte miejsce w rywalizacji solistek w programie krótkim drużynowych zmagań na igrzyskach w Mediolanie. Spore pragnienie wyraziła w kontekście startu indywidualnego, ale w uszach najbardziej dudniły słowa, które opowiadały o nie tak dawnych wydarzeniach w życiu reprezentantki Polski. - Tak mówią, że ludzie, którzy mają największy uśmiech, są najsmutniejsi w środku - stwierdziła, przyznawszy się do choroby, z której wyszła.

Dla sześciokrotnej mistrzyni Polski to są drugie igrzyska, na których startuje w biało-czerwonych barwach. Wprawni kibice tego sportu doskonale wiedzą, że "Katia" Kurakowa z krajem nad Wisłą ma już naprawdę długi związek. Sportsmenka pochodząca z Moskwy obywatelstwo otrzymała w 2019 roku.
Jekaterina Kurakowa o osobistych przeżyciach. Nazwała pokonaną chorobę
Mimo młodego wieku, bowiem ma dopiero 23 lata, na swoich barkach unosiła już bardzo wiele. Samo to, że dla niej przylot do Mediolanu, na igrzyska olimpijskie, nie jest miejscem, które od początku konotowałoby dobre odczucia.
- Mieszkałam w Mediolanie przez rok, ale nie mam miłych wspomnień - przyznała, rozmawiając po swoim występie w ramach drużynowej rywalizacji. Pokazała się z bardzo dobrej strony, mogła być oczywiście zadowolona, ale wyniki tylko pokazały, na jak wysokim poziomie jest dzisiaj światowa stawka w jej dyscyplinie sportu.
Jekaterina na zadawane pytania odpowiadała dużo głębiej niż można było oczekiwać. Uzewnętrzniała te emocje i napięcia, które towarzyszyły jej w ostatnich latach. Przypomnijmy, że już lata temu nie tylko fizycznie, ale i mentalnie drenowały ją problemy z plecami. A przecież nawet kwestia zmiany obywatelstwa to była osobna historia, bo nie ukrywała, ilu przykrości nasłuchała się pod swoim adresem.
- Nie miałam dostatecznie dobrej energii, sama sobie na nią nie pozwalałam. Więc teraz codziennie staram się ze wszystkiego cieszyć i być dumna z siebie. Cztery lata pozostawać najlepszą łyżwiarką w Polsce, to też nie jest łatwe. Bo miałam różne okresy, wszyscy o tym wiedzą - opowiadała.
Przykro było słuchać także jej słów po mistrzostwach świata w Montrealu, w pierwszym kwartale 2024 roku, gdy powiedziała publicznie, że borykała się z wielkim kryzysem psychicznym. Pewnego słowa jednak do tej pory nie użyła. Czas na to przyszedł dopiero teraz, a sprokurowało ją pytanie o muzykę, która towarzyszyła jej układowi.
- Ogólnie jestem znana z tego, że zawsze jestem uśmiechnięta, pozytywna dziewczyna. Ale tak wcale nie jest. Na przykład w życiu prywatnym miałam bardzo dużo smutku, a nawet dramatu. Przez jakiś czas byłam w depresji. Tak mówią, że ludzie, którzy mają największy uśmiech, są najsmutniejsi w środku. I miałam taki okres w życiu, więc cieszę się, że mam takiego trenera, który też chce, bym pokazywała inne emocje, smutek też mam prawo przeżyć - odparła i zaakcentowała, jak to dla niej ważne, by pokazać siebie z totalnie innej perspektywy.
Od niespełna dwóch lat Jekaterina jest prowadzona przez Florenta Amodio, byłego mistrza Europy z 2011 roku. Stwierdziła, że z poprzednim, Lorenzo Magrim, "współpraca się nie udała" i zdradziła, że już jadąc na poprzednie mistrzostwa świata oboje wiedzieli, że to jest koniec. Bardzo ciekawe są jednak kulisy, jak pozyskała 35-letniego Francuza.
- Kiedyś mi napisał: "różne okresy w życiu się zdarzają, ty jesteś super łyżwiarką i wierz w to, że jesteś wyjątkowa. Bo jesteś wyjątkowa, nie poddawaj się". Wtedy pomyślałam sobie, że to jest dokładnie to, czego mi brakuje. Czyli osoba, która będzie tak bardzo we mnie wierzyła - mówiła bardzo ekspresyjnie. Finalnie sama zaproponowała mu współpracę, pewnego razu podczas spotkania się przedstawiła, a w odpowiedzi usłyszała: - "Chodźmy na espresso". I tak zrobiliśmy - uśmiecha się Kurakowa.
Jej oczekiwania przed startem indywidualnym sprowadzają się do tego, by polepszyć piątkowy wynik. A żeby to się stało, ma następujące życzenie:
- Mam nadzieję, że utrzymam to "coś", co dziś miałam w sobie. Liczę, że to we mnie zostanie, ta ekscytacja, i podejdę do startu taka świeża - podkreśliła.
Z Mediolanu - Artur Gac













