Dwóch księży poleciało z 60-osobową polską kadrą na igrzyska. Duszpasterz zabrał głos
- Miejmy świadomość, że nawet gdyby był tylko jeden olimpijczyk, któremu duszpasterz faktycznie może pomóc w lepszym samopoczuciu i w rezultacie w osiągnięciu lepszych wyników, to warto by był - zapewnia w rozmowie z Interią ks. Andrzej Waś, od czerwca 2025 roku Krajowy Duszpasterz Sportowców. Salezjanin wraz z księdzem Edwardem Pleniem znalazł się w "reprezentacji olimpijskiej" na igrzyska w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo.

Traf chciał, że z jednym z duchownych, właśnie z Andrzejem Wasiem, Salezjaninem Księdza Bosko, spotkałem się w tygodniu poprzedzającym ślubowanie polskich olimpijczyków, podczas tzw. briefingu w Centrum Prasowym. To wówczas prezes PKOl Radosław Piesiewicz "podpalił" opinię publiczną, a przede wszystkim prezesa PZN Adama Małysza i cały związek, ogłoszeniem, iż komitet dokonał autorskiej zmiany w składzie męskiej kadry alpejczyków. Owszem, sprawa alpejek nadal rezonowała, ale błąd udało się naprawić, natomiast w tych okolicznościach wybuchł kolejny konflikt, w kolejnych dniach rozgrzewający opinię publiczną.
Na igrzyskach gotowość do modlitwy, spowiedzi, a nawet Eucharystii
To wtedy, meldując się w PKOl ze sporym wyprzedzeniem, przyglądając się wielkiej sali konferencyjnej, czasowo przemianowanej na magazyn do wydawania sprzętu olimpijskiego, "wpadłem" na księdza.
Kilka dni później, podczas uroczystego ślubowania, oficjalnie potwierdzono, że ks. Andrzej Waś wyruszy z reprezentacją Polski do Mediolanu. - Na igrzyskach będę po raz pierwszy. Od czerwca zeszłego roku jestem Duszpasterzem Krajowym Sportowców - mówi Interii duchowny.
Na czym polega i do czego sprowadza się rola duszpasterza sportowców podczas tak dużej imprezy, jak igrzyska olimpijskie? Ksiądz przyznał, że kontakt osobisty z niektórymi sportowcami nawiązał jeszcze w Polsce, ale najważniejsze to móc towarzyszyć im bardziej z bliska, na miejscu. - Zresztą jest to wpisane w nasz salezjański charyzmat. Innymi słowy, nasza posługa polega na towarzyszeniu ludziom młodym, nazywamy to asystencją. Chodzi o to, aby nasi sportowcy mieli możliwie największe wsparcie - powiedział.
Okazuje się, że przygotował się do swojej olimpijskiej posługi, dbając o swoją misję w najdrobniejszych szczegółach.
- Niektórzy olimpijczycy otrzymali, a inni otrzymają list, w którym się przedstawiam, zapewniam o modlitwie i dyspozycyjności. Są tam także inne treści, ważne dla sportowców, o czym przekonałem się dzięki rozmowom z niektórymi olimpijczykami - medalistami. Podkreślali, że na takiej imprezie wytwarzana jest szczególnego rodzaju presja i tworzy się dodatkowe napięcie. Jest to zrozumiałe, bo każdy chce osiągnąć podium. Ja chciałbym, aby czerpali oni radość z każdej sekundy startów i żyli nadzieją, czyli cieszyli się świadomością, że to co robią ma sens - mówi duchowny.
Oczywiście ma świadomość, że ideą sportu jest rywalizacja i dążenie do zdobywania medali, ale... - Chciałbym jednak, byśmy jako kibice wiedzieli, że w momencie, gdy nasi zajmują odległe miejsce, np. w drugiej dziesiątce, to i tak są zwycięzcami, bo uzyskują wysoką pozycję na tle całego świata. Przecież to niezwykłe! Znaleźli się w wąskim gronie olimpijczyków i to już zasługuje na podziw - przedstawia swoją filozofię.
Sport na przestrzeni lat zmienił się tak bardzo, że dzisiaj coraz bardziej nieodzownym elementem w sztabach sportowców są psychologowie. Tu rodzi się pytanie, jak dużo miejsca zostaje dla księdza, jako duszpasterza i do wypełnienia jakiego obszaru?
Jeśli ktoś wyrazi taką chęć, to jestem w gotowości, by rozmawiać czy wspólnie się pomodlić. Jeśli ktoś chce skorzystać z sakramentów, bo jest katolikiem, może skorzystać ze spowiedzi. A jeśli dobrze ułożymy się z kalendarzem treningów i startów, także będzie mógł uczestniczyć w Eucharystii
- Chodzi o rozmowę duchową, o błogosławieństwo. Jeśli psycholog jest profesjonalistą, to szanuje duchowość i wie, jak bardzo istotna jest to kwestia w życiu człowieka. Wydaje się, że obszar duchowości i psychiki zachodzą na siebie. Widzę ważną rolę psychologa i dostrzegam bardzo ważną rolę kapłana - mówi.
Krakowy Duszpasterz Sportowców zapewnia, że duchowość ma wpływ na całego człowieka, wnikając we wszystkie jego obszary. - Innymi słowy jestem po to, by wypełnić Panem Bogiem dokładnie te przestrzenie, które będzie sobie życzył poruszyć dany sportowiec, czy też członkowie misji olimpijskiej. Oni są mocno zaangażowani i obciążeni tym, żeby polscy sportowcy mieli jak najlepsze warunki na miejscu. Już odczułem w tym szerokim gronie, że moją rolą jest także, by ich wspierać. Zawsze mogą ze mną porozmawiać, by na przykład "coś" z nich zeszło. Zapewniłem ich wszystkich, co dla każdej osoby wierzącej jest ważne, że modlę się za nich oraz odprawiam Eucharystię za całą Olimpijską Reprezentację Polski - obszernie wyjaśnił salezjanin.
"Po co dwóch księży na 60 sportowców?". Ksiądz Waś odpowiada
Zapewnia, że o słuszności, a przede wszystkim skuteczności swoich działań, już miał okazję się przekonać. Opowiedział o sytuacji, gdy od jednej z osób, po wcale nie długiej rozmowie, usłyszał: "już mi lepiej, ulżyło mi".
- Jestem zapewniony, że logistycznie sobie poradzimy, aby była możliwość odprawiania mszy świętych, aby tworzyć przestrzeń, by jak najlepiej służyć naszym olimpijczykom. W razie potrzeby otrzymałem od ks. bpa Mariana Florczyka (delegat KEP ds. duszpasterstwa sportowców - przyp.) kontakt do ks. Stefano, który z ramienia Watykanu ma czuwać przy igrzyskach - zdradza.
W mediach społecznościowych już przewinęła się dyskusja, dotycząca obecności duchownych. I narosło komentarzy, na jaką potrzebę na 60 sportowców wysyłamy do Włoch aż dwóch duszpasterzy. Drugim duchownym jest bowiem także ks. Edward Pleń, wieloletni Duszpasterz Sportowców. Jakimi argumentami odpowiedział ksiądz na takie wątpliwości i uzasadnił, czy to nie jest przesadzone?
- Proszę zwrócić uwagę, w ilu miejscach odbywają się igrzyska we Włoszech i jakie są odległości pomiędzy konkretnymi lokalizacjami. Na przykład z Mediolanu do Cortiny jest około 400 km. Można sobie wyobrazić, że nawet trzech księży miałoby kłopot żeby towarzyszyć naszym sportowcom. Chcę także zaznaczyć, że z racji obowiązków Duszpasterza Akademickiego nie będę na całych igrzyskach. Warto podkreślić w tym miejscu rolę Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który od wielu lat dba także o to, by olimpijczycy mieli zapewnioną opiekę duszpasterską, niezależnie od czegokolwiek. Miejmy świadomość, że nawet gdyby był tylko jeden olimpijczyk, któremu duszpasterz faktycznie może pomóc w lepszym samopoczuciu i w rezultacie w osiągnięciu lepszych wyników, to warto by był. Tak naprawdę cały ten wątek możemy zamknąć w słowie "troska" - przestawia swoją optykę.
Mówi, że osobiście chce się cieszyć służbą naszemu Team PL, startami zawodniczek i zawodników oraz medalami. Jednak najbardziej zależy mu na czymś innym. - Na ich wierze i miłości. Do Boga, drugiego człowieka, ojczyzny i, niech nikt o tym nie zapomina, także do siebie samych.
O ile dla księdza Wasia bazę ma stanowić głównie Mediolan, tak ks. Pleń będzie do dyspozycji sportowców w Predazzo i Cortinie d'Ampezzo.
Z Mediolanu - Artur Gac







![Ekstraklasa: Jagiellonia - Piast. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MGXF9CWHOYT8O-C401.webp)

![Skoki w Oslo dzisiaj. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]](https://i.iplsc.com/000MH048391G8SCC-C401.webp)



