Dramatyczne sceny z udziałem Polaka, a potem pędził jak szalony
Gdyby nie dramatyczne sceny na trasie, to Dominik Bury zająłby dużo wyższe miejsce w biegu łączonym (10 km techniką klasyczną + 10 km techniką dowolną) w zimowych igrzyskach olimpijskich na trasie w Lago di Tesero. Warunki sprawiały wiele problemów nawet utytułowanym zawodnikom. Na jednym ze zjazdów ucierpiał też Polak, który potem jednak pędził, jak szalony, uzyskując jeden z lepszych czasów "łyżwą". W biegu wystąpił też Sebastian Bryja. Obaj odnieśli się do tego, że przyszło im rywalizować z Rosjaninem, który zresztą do końca walczył o medal.

W skrócie
- Dominik Bury miał upadek podczas biegu łączonego na igrzyskach olimpijskich, co utrudniło mu walkę o wysokie miejsce.
- Sebastian Bryja zadebiutował na igrzyskach olimpijskich i zajął 47. miejsce, podkreślając spełnienie swojego dziecięcego marzenia o udziale w tej rywalizacji.
- Na trasie biegacze musieli rywalizować z Rosjaninem startującym jako sportowiec neutralny, co wzbudziło kontrowersje związane z dopuszczeniem sportowców z Rosji po napaści na Ukrainę.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Dla Dominika Burego i Sebastiana Bryi, który debiutował w zimowych igrzyskach olimpijskich, start w skiathlonie (10 km techniką klasyczną + 10 km techniką dowolną) był tylko przetarciem przed najważniejszym dla nich biegiem na 10 km "łyżwą".
Bury przez długi czas biegł "klasykiem" w naprawdę niezłej grupie. Gdyby się w niej utrzymał, to była szansa na walkę o naprawdę wysokie miejsce. Niestety Polaka dopadł pech pod koniec ostatniego okrążenia, które kończyło zmagania techniką klasyczną.
Upadek Dominika Burego i uderzenie głową
O wszystkim opowiedział w rozmowie z Interia Sport.
Mogłem przybiec na znacznie wyższym miejscu, ale miałem upadek na trzecim kole na zjeździe. Przede mną była fajna i pokaźna grupa. Razem z Japończykiem Naoto Babą i Amerykaninem Gusem Schumacherem zaczęliśmy do niej nadrabiać. Tam było wiele osób, które jednak biegały gorzej "łyżwą". Przy upadku uderzyłem głową o śnieg. Spadły mi okulary. Musiałem po nie sięgnąć
Na cały zamieszaniu Polak stracił około 30 sekund, a przede wszystkim kontakt z dobrze rokującą grupą. Pewnie, gdyby nie upadek, to Bury walczyłby o miejsce w "20", bo "łyżwą" radził sobie dobrze.
Po "klasyku" zajmował 40. miejsce, a w biegu techniką dowolną uzyskał 22. czas i na mecie zameldował się na 32. pozycji.
Nasz biegacz po wielu tygodniach przerwy od startów w końcu się sprawdził i wie, na co jest przygotowany. W swojej koronnej konkurencji - 10 km "łyżwą" - zapowiedział walkę o naprawdę wysokie lokaty. Nie bał się mówić nawet o "10".
- Jestem już podekscytowany tym startem. Ania Twardosz, której gratuluję dziesiąte miejsce, pokazała, że można. Tyle że ja nie mogę liczyć na podmuchy wiatru i łut szczęścia. Po prostu muszę wykosić rywali, by być tak wysoko - powiedział 29-latek z AZS AWF Katowice.
Polski debiutant na igrzyskach
Dzielnie na trasie radził sobie debiutant w igrzyskach Sebastian Bryja. 24-latek zajął 47. miejsce. Ale dla niego nie to było najważniejsze.
Spełniło się moje marzenie z dzieciństwa. Wystąpiłem w zimowych igrzyskach olimpijskich. Jako dziecko marzyłem też o medalach i na pewno będę do tego dążył. Jestem szczęśliwy, że przyjechałem do Włoch, bo walka o igrzyska była trudna. Nie było wstydu, a nawet powiedziałbym, że to był mój dobry bieg
- Dlatego dla mnie ten bieg był testem. Brutalny, jeśli chodzi o wydolność. Walczyłem jednak i na trasie zostawiłem bardzo dużo serca - dodał zawodnik, który nastawia się na tych igrzyskach głównie na 10 km "łyżwą", ale w planie ma też start - pierwszy raz w karierze - w maratonie na 50 km "klasykiem".
Tuż przed igrzyskami było głośno o tym, że Bryja znalazł się składzie reprezentacji, a zabrakło w nim miejsca dla Kamila Burego, który zanotował tej zimy najlepszy wynik z Polaków. Był 20. w sprincie "klasykiem" na etapie Tour de Ski właśnie w Lago di Tesero.
- Długo wszyscy walczyliśmy o miejsce. Uważam, że od początku pokazywałem się z dobrej strony. Wiedziałem, że zasługuje na ten wyjazd i reszta też o tym wiedziała. Czy to była walka pomiędzy mną a Kamilem? Nie - przyznał biegacz z UKS Regle Kościelisko.
Rosjanin na trasie i walczył o medal. Polacy tak zareagowali
Mistrzem olimpijskim został Norweg Johannes Hoesflot Klaebo. Dla niego to było szóste złoto igrzysk w karierze. Po srebro sięgnął Francuz Mathis Desloges, a trzeci był kolejny z Norwegów Martin Loewstroem Nyenget. Zaledwie 2,2 sek. od medalu był Rosjanin Saweli Korostieliew, który w igrzyskach bierze udział jako sportowiec neutralny. Co do jego braku kontaktów ze służbami, czy wojskiem, są jednak duże wątpliwości. Został jednak dopuszczony do startu, choć Rosja od czterech lat morduje Ukraińców po tym, jak napadła na ten kraj.
- Nie zabiera mi start Rosjan jakoś zbyt wiele energii. Są mądrzejsze osoby, które podejmują takie decyzje. Z jednej strony szkoda mi takich zawodników, bo pewnie jest wielu takich sportowców w tym kraju, którzy nie chcieliby się angażować w tę wojnę. Na tym cierpi tylko sport. Z drugiej strony, przez cztery lata nic się nie zmieniło, a nawet powiedziałbym, że ataki w Ukrainie są coraz gorsze, to choćby z tego względu powinny być jakieś konsekwencje. Niech jednak zajmują się tym mądrzejsi - mówił Bury.
- Obecność Rosjanina to jest na pewno duża kontrowersja. Została jednak podjęta taka decyzja. Nie możemy z nią dyskutować. Nie chcę się chyba specjalnie do tego odnosić. Rywalizujemy z tymi, którzy są na liście startowej - dodał Bryja.
Z Lago di Tesero - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:














