Dramat na igrzyskach, a teraz takie słowa Polki. Nie jest dobrze
Dramatyczne chwile na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo przeżyła Kamila Sellier. Polska panczenistka w rywalizacji na dystansie 1500 metrów doznała poważnego wypadku i błyskawicznie przetransportowana została do szpitala. U naszej zawodniczki doszło do uszkodzenia kości jarzmowej, jednak na ten moment największe problemy sprawia jej oko. "Widzę podwójnie" - wyznała w rozmowie z "Faktem".

Dla wielu sportowców występ na igrzyskach olimpijskich to jedno z największych marzeń. Kamila Sellier debiut na arenach olimpijskich zaliczyła podczas XXIV Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2022 roku. Najbliżej medalu olimpijskiego była podczas rywalizacji sztafet, którą "Biało-Czerwone" (Kamila Sellier, Nikola Mazur, Natalia Maliszewska i Patrycja Maliszewska) zakończyły na szóstej pozycji.
Nasza zawodniczka miała nadzieję, że szczęście uśmiechnie się do niej podczas tegorocznej edycji imprezy w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Podczas rywalizacji w biegu na 1500 metrów w short tracku doszło jednak do mrożącego krew w żyłach zdarzenia z udziałem naszej zawodniczki. Kristen Santos-Griswold ze Stanów Zjednoczonych podczas rywalizacji zahaczyła naszą reprezentantkę płozą, w wyniku czego doznała ona naprawdę poważnego urazu twarzy. Cały incydent wyglądał dramatycznie, a kibice z niepokojem oczekiwali na pierwsze wieści w sprawie stanu zdrowia polskiej panczenistki. Jak się później okazało, uszkodzona została kość jarzmowa, ale niewiele brakowało, by w pełni uszkodzone zostało również oko.
Kamila Sellier walczy o powrót do zdrowia po wypadku na igrzyskach
Polska olimpijka udzieliła wywiadu portalowi "Fakt", w którym wyznała, jak obecnie się czuje. Okazuje się, że największe problemy panczenistka ma właśnie z okiem. "Największy problem mam teraz z okiem i podwójnym widzeniem. Niestety to się trochę pogarsza, ale mam nadzieję, że w końcu się zatrzyma. Robię wszystko, żeby poprawić ten stan. (...) Widzę podwójnie, kiedy patrzę w górę albo w dół. Nie muszę nawet bardzo odchylać wzroku. Wystarczy, że skieruję go w tych kierunkach i pojawia się problem. Wtedy trudno mi ocenić, który obraz jest właściwy. Na przykład przy pisaniu, kiedy źle ułożę głowę. Wtedy muszę zmienić pozycję" - przyznała.
Nasza panczenistka chciałaby, aby jej sytuacja zdrowotna wkrótce się ustabilizowała, gdyż wolałaby uniknąć kolejnych ingerencji chirurgicznych. "Mam nadzieję, że pojawią się inne rozwiązania, bo wolałabym uniknąć kolejnej ingerencji w oczodół i w tę płytkę, którą mam wszczepioną. Liczę, że może uda się poprawić sytuację zdrowotną rehabilitacją. Pracuję nad tym, ale jest za wcześnie, by mówić o efektach. Jestem pod opieką profesora okulistyki, który widuje mnie niemal co tydzień, a także chirurgów szczękowych i specjalisty od zeza. Mam zapewnioną kompleksową opiekę" - oznajmiła.












