Czarna passa Polaków, ale tylko zimą. 145:0, "klątwę" przełamać mogła tylko jedna osoba
Polacy na zimowych igrzyskach olimpijskich z reguły odgrywają drugoplanowe role. W historii startów nasi reprezentanci wywalczyli 23 medale, z czego 19 w XXI wieku. Był jednak taki okres w historii, kiedy polscy sportowcy byli wyłącznie tłem dla rywali, a "klątwę" mógł przełamać tylko jeden sportowiec. W oczy rzuca się fakt, że problemy dotyczą tylko zimowej imprezy czterolecia. Latem było wręcz przeciwnie!

Polska nigdy nie była potęgą w zimowych sportach. Pierwsi raz nasi reprezentanci wystąpili na zimowych igrzyskach olimpijskich w 1924 roku w Chamonix, ale pierwszy medal zdobyli w Cortina d'Ampezzo w 1956. Wówczas brązowy medal wywalczył w kombinacji norweskiej Franciszek Gąsienica Groń.
Cztery lata później w Squaw Valley po medale sięgnęły nasze panczenistki. Elwira Seroczyńska wywalczyła srebro, a Helena Pilejczyk brąz w wyścigu na 1500 metrów. Pierwszy złoty medal wywalczył z kolei Wojciech Fortuna w 1972 roku w Sapporo, a jego skok na 111 metr widział chyba każdy kibic w Polsce.
"Klątwa" Wojciecha Fortuny. Dlaczego było tak źle?
Złoto Fortuny nie było jednak fortunne dla polskiego sportu. Było wręcz "klątwą". Na siedmiu kolejnych igrzyskach (Innsbruck, Lake Placid, Sarajewo, Calgary, Albertville, Lillehammer i Nagano) "Biało - Czerwoni" nie wywalczyli ani jednego medalu. To było 30 lat posuchy, która bolała kibiców w naszym kraju.
Tutaj nawet nie można mówić o pechu, ponieważ nasi reprezentanci nawet nie zbliżyli się do olimpijskiego podium. Żaden ze sportowców nie zajął ani razu czwartego miejsca, a te punktowane (1-8) można policzyć bardzo szybko. Było ich zaledwie 14 w tamtym okresie. Praktycznie tylko to można zapisać po stronie sukcesów.
Czego brakowało polskim sportowcom w latach 1972 - 2002? Przede wszystkim odpowiedniego systemu szkolenia i infrastruktury do uprawiania zimowych dyscyplin. Zresztą do dzisiaj jest z tym spory problem. Sporty zimowe były też traktowane mocno po macoszemu w przeciwieństwie do dyscyplin, które można było uprawiać latem lub przez cały rok. W czasie, gdy zimą trwała zapaść to latem święciliśmy kolejne wielkie triumfy. W latach 1972 - 2000 polscy sportowcy wywalczyli 145 krążków na letnich igrzyskach olimpijskich.
30 chudych lat, a potem pojawił się Adam Małysz
"Klątwę Fortuny" mógł ściągnąć tylko jeden sportowiec. Był nim Adam Małysz, który w 2002 roku jechał do Salt Lake City jako nasza największa nadzieja medalowa. "Orzeł z Wisły" sięgnął w USA po dwa medale (srebro i brąz).
Od tamtej pory nasi sportowcy przywożą zimą, choć jeden krążek. Z kolei Vancouver 2010 i Soczi 2014 przeszły już na zawsze do historii. Polacy wywalczyli tam po sześć medali. Cztery lata temu w Pekinie na podium stanął tylko Dawid Kubacki, który wywalczył brązowy medal.













