Cierpkie słowa Polaków po starcie w igrzyskach. "Dziadostwo"
Nie było niespodzianki w sprintach drużynowych w biegach narciarskich w Lago di Tesero. Ani nasze panie, ani nasi panowie nie zajęli miejsca w ósemce, co z pewnością uznalibyśmy za sukces. To były ostatnie biegi w karierze dla Izabeli Marcisz i Macieja Staręgi. Po zawodach mogliśmy usłyszeć kilka cierpkich słów na temat tego, jak obecnie wyglądają polskie biegi narciarskie.

Nasze panie początkowo trzymały się w czołowej grupie. Po pierwszych dwóch zmianach Polki - Izabela Marcisz i Monika Skinder - były dziewiąte. Potem spadły na dziesiąte miejsce, by ostatecznie ukończyć rywalizację na 11. pozycji. Z takim też numerem startowały. Wykonały zatem swoje zadanie.
Marcisz potwierdziła po biegu, że to był jej ostatni olimpijski start. Kolejny zimowych igrzysk olimpijskich nie planuje.
Izabela Marcisz: nie ma siły na to
Jeżeli chodzi o igrzyska olimpijskie, jakby jestem tego świadoma i ja widzę, jak trenuje świat, jakie warunki mają. Niestety u nas to jest ciągła jednostronna walka o to, żeby było lepiej. No, nie. Nie mam siły na to. Myślę, że świat po prostu odjeżdża. Cieszę się bardzo, że pobiegłam z Moniką ten team sprint, bo obie na pewno dałyśmy z siebie wszystko i na pewno jestem jej wdzięczna za walkę
Skinder była na mecie bardzo zmęczona. Przyznała, że ból w nogach był niesamowity.
- Trzecie koło to już było po prostu dla mnie zabójstwo. Nie spodziewałam się, że Austriaczka tak szybko mnie dobiegnie, ale już zakwaszenie miałam na takim poziomie, że po prostu nie dałam rady. Taki był ból. Serce by chciało, ale nogi nie dały rady - opowiadał Skinder.
Łezka w oku Macieja Staręgi. Dominik Bury z jasnym przekazem: dziadostwo
Łezka zakręciła się w oku Macieja Staręgi. Razem z Dominikiem Burym walczyli dzielnie i długo trzymali się całej grupy. Pojawiła się nawet realna szansa na miejsce w ósemce. Biało-Czerwoni przed ostatnią zmianą zajmowali dziewiąte miejsce. Po drodze mieli jednak problemy.
- Robiliśmy, co się da. Na ostatniej zmianie złamali mi kij. No i trochę to też nas wybiło z rytmu, bo straciliśmy kontakt z Wielką Brytanią. Teraz pewnie zakręci się łezka w oku. Cieszę się, bo walczyliśmy z Dominikiem o ten finał igrzysk. W końcu się udało w moich ostatnich igrzyskach i jestem z tego bardzo zadowolony - mówił Staręga.
To był wielki wyczyn, bo biegliśmy w finale olimpijskim. Mówiłem już we wcześniejszych wywiadach, że w polskich biegach bardzo dużo rzeczy musi się zmienić. Musimy podjąć naprawdę dobrą współpracę. Ja muszę czuć wsparcie i myślę, że jest to jak najbardziej możliwe. Nie chcę, żeby wyglądało to po prostu jak dziadostwo. Ja chcę czuć, że możemy tam osiągnąć dobre rezultaty. Jeżeli to wszystko będzie, to myślę, że kolejne igrzyska z moim udziałem są możliwe
Polacy zajęli ostatecznie 13. miejsce.
U pań triumfowały Szwedki przed Szwajcarkami i Niemkami, a u panów kolejność była następująca: Norwegia, USA, Włochy.
Z Lago di Tesero - Tomasz Kalemba, Interia Sport











