A jednak Rosja górą. Protesty Polaków na nic. To już nieodwracalne
Bojkot Polski, Ukrainy i innych przeciwników występowania reprezentantów Rosji na tegorocznych igrzyskach paralimpijskich jest jednak na nic. Ostateczne stanowisko w tej sprawie ogłosił podczas konferencji prasowej w Allianz Tower w Mediolanie prezes Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego - Andrew Parsons. - Ta decyzja nie może zostać uchylona ani przez zarząd, ani przeze mnie - ogłosił, dając w ten sposób jasno do zrozumienia, że postanowienie IPC jest już nieodwracalne.

W przeciwieństwie do tego, co oglądaliśmy podczas zakończonych już igrzysk olimpijskich, w trakcie igrzysk paralimpijskich reprezentanci Rosji będą mogli liczyć na pełne przywileje, występując pod własną flagą, podobnie jak sportowcy z Białorusi. Ta decyzja wywołała ogromne poruszenie.
Jako pierwszy oficjalny bojkot ogłosił ukraiński minister ds. młodzieży i sportu Matwiej Bidny, zapowiadając że oficjele zza naszej wschodniej granicy nie wezmą udziału w ceremonii otwarcia ani innych oficjalnych wydarzeniach paralimpijskich.
Do bojkotu przyłączyła się później także Polska - najpierw za sprawą Ministerstwa Sportu i Turystyki, a później także Polskiego Komitetu Paralimpijskiego. Jego prezes Łukasz Szeliga zapowiadał na łamach Interii, że ze względu na zaistniałą sytuację "ani zarząd, ani on sam, ani nikt inny z działaczy nie będzie brał udziału" w ceremonii otwarcia igrzysk paralimpijskich.
Potem do chóru wyrażającego sprzeciw dołączyła potem choćby Litwa. Jak się jednak okazuje - wszystko na nic, co potwierdził podczas konferencji prasowej Międzynarodowy Komitet Paralimpijski (IPC).
Rosjanie wystąpią pod flagą. Padło ostateczne potwierdzenie
Stanowisko władz IPC przedstawił prezes Andrew Parsons, mówiąc wprost, że nic nie może cofnąć postanowienia dotyczącego umożliwienia reprezentantom Rosji startu pod flagą i z hymnem. - Ta decyzja nie może zostać uchylona ani przez zarząd, ani przeze mnie - cytuje jego wypowiedź Polska Agencja Prasowa.
Przy okazji Andrew Parsons zaapelował do ukraińskich paralimpijczyków, by pojawili się na ceremonii otwarcia imprezy czterolecia, biorąc w niej aktywny udział. - Mamy do przekazania przesłanie o inkluzywności i różnorodności. Zachęcamy ich do udziału, ale jeśli nie chcą, szanujemy to - zaznaczył.
Podczas konferencji padło także rzecz jasna pytania dotyczące protestów i zapowiedzi bojkotu. W odpowiedzi szef Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego stwierdził jedynie, że zarządzana przez niego organizacja nie otrzymała oficjalnego komunikatu w sprawie dalszych wycofań.
- Obawiam się, że czasami takie sytuacje mogą być upolitycznione, a chcielibyśmy tego uniknąć. Są inne metody i miejsca do wyrażania swoich przekonań - stwierdził wprost.












