Wpadka na ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich. Starali się to ukryć za wszelką cenę
Przed nami wielkie święto sportu na całym świecie. Zimowe igrzyska olimpijskie są najważniejszą imprezą czterolecia. Zanim walka o medale zostanie oficjalnie rozpoczęta, widzów czeka ceremonia otwarcia. Za każdym razem organizatorzy chcą stworzyć spektakl pozostający w pamięci wszystkich na długie lata. Podczas takiego wydarzenia zdarzają się wpadki. Jedną z najbardziej pamiętnych obserwowaliśmy w Soczi w 2014 roku.

Ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich zawsze jest specjalnym wydarzeniem - bez względu na to, czy mówimy o olimpijskich zmagania w letnim, czy też zimowym wydaniu. Organizatorzy nie mają zamiaru przy okazji takiego wydarzenia szczędzić grosza, a wszystko, by wprowadzić widzów na całym świecie w atmosferę prawdziwego sportowego święta.
Przepych, rozmach, a zarazem elementy lokalnego dziedzictwa kulturowego przewijają się od dekad. Nic dziwnego, każdy z organizatorów pragnie wypaść jak najlepiej, zwłaszcza że przez okres olimpijski znają się w centrum świata. Wśród wielu efektownych ceremonii historia zna również wiele przypadków, gdy nie wszystko poszło zgodnie z planem, a kadry ukazujące organizacyjne wpadki biły rekordy oglądalności.
Jedną z bardziej widowiskowych wpadek była ta z Vancouver z 2010 roku. Nastąpiła w momencie kulminacyjnym, bo podczas odpalania znicza olimpijskiego - wówczas nie zadziałał mechanizm wysuwający jeden z czterech totemów, które posłużyły do odpalenia głównego znicza olimpijskiego.
Olbrzymia wpadka organizatorów podczas ceremonii otwarcia. Chcieli to ukryć przed narodem
Ceremonia otwarcia igrzysk olimpijski, które w 2014 roku zorganizowano w rosyjskim Soczi, jest uznawana za jedną z najbardziej widowiskowych. Nie oznacza to jednak, że wtedy wszystko poszło idealnie z planem założonym przez komitet organizacyjny tego widowiska. Wpadek było kilka, jednak jedna na długo zapadła w pamięci widzów.
Na początku bogatej w przepych ceremonii gospodarze przygotowali specjalną iluminację przedstawiającą pięć gwiazdek, z których miały wyłonić się słynne koła olimpijskie. Symbol sportowego święta ukazał się całemu światu w niepełnej formie. W wyniku awarii mechanizmu jedna z gwiazdek nie dokonała transformacji w rzeczone już koło, co wzbudziło konsternację widzów na całym świecie.

Jeszcze ciekawsza była reakcja Rosjan na ten błąd. Tamtejszy nadawca telewizyjny próbował ratować całą sytuację w dość osobliwy sposób. Widzowie z Rosji nie ujrzeli czterech kół olimpijskich. Gafę wycięto, a w to miejsce wmontowano moment nagrania z próby, gdy wszystko poszło perfekcyjnie.
Ta wpadka odbiła się szerokim echem także w Polsce. Nie był to jednak dla nas jedyny moment konsternacji. W momencie, gdy na stadionie pojawiła się polska kadra, na czele której stanął chorąży Dawid Kupczyk, organizatorzy przedstawili obrys mapy Polski. Widzowie oniemieli, gdy okazało się, że Rosjanie omyłkowo włączyli w teren naszego kraju ... obwód Kaliningradzki.
Rosjanie nie byli zachwyceni faktem, że internauci mocno obśmiewali wpadkę na tak ważnym wydarzeniu. Przekaz skierowany do całego świata był jednak zgoła inny. Organizatorzy podczas ceremonii zamknięcia zamanifestowali swój dystans do całej sprawy. Podczas pokazu kończącego igrzyska na arenie pojawili się tancerze, którzy uformowali cztery koła olimpijskie. W ten sposób nawiązano więc do wpadki z pierwszej ceremonii.
Ceremonia otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich 2026 odbędzie się w piątek 6 lutego o godzinie 20:00 na stadionie San Siro w Mediolanie. Relację z tego wydarzenia będzie można śledzić w serwisie Interia Sport.
Zobacz również:














