Wielkie plany Donalda Trumpa. Departament Stanu pisze o tym otwarcie
Polityka Donalda Trumpa odciska swoje piętno na całym świecie, nie inaczej ma być w przypadku rozpoczynających się igrzysk olimpijskich. We Włoszech są już wiceprezydent James David Vance i sekretarz stanu Marco Rubio. "El Politico" dotarło do notatki Departamentu Stanu, która ma przedstawiać cele administracji Trumpa na najbliższe dwa tygodnie. Dla USA to początek ośmioletniego okresu organizacji wielkich imprez sportowych.

Nie ma igrzysk olimpijskich bez dużej geopolityki. Napięcia mogą zacząć się już pierwszego dnia, przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Kirsty Coventry obawia się negatywnych komentarzy odnośnie tego, że agenci ICE będą ochraniać amerykańską delegację. Do Włoch przybyli już wiceprezydent Stanów Zjednoczonych JD Vance oraz sekretarz stanu Marco Rubio.
W przestrzeni publicznej krążyła nawet plotka, że funkcjonariusze tej organizacji mieli znaleźć się wśród sił bezpieczeństwa pracujących przy igrzyskach. - ICE to milicja, która zabija, wchodzi do domów ludzi. Jasne jest, że nie są mile widziani w Mediolanie - cytuje burmistrza miasta Giuseppe Salę kanał Euronews.
Donald Trump także "walczy" na igrzyskach. "Promocja USA jako lidera sportu"
Jak czytamy w "El Politico", administracja Donalda Trumpa ma ważne cele do wypełnienia w Italii. Z notatki Departamentu Stanu ma wynikać, że politycy będą "promować USA jako światowego lidera w sporcie międzynarodowym i budować dynamikę Dekady Sportu w Ameryce". Jak wiadomo, jeszcze w tym roku kraj ten ugości piłkarskie mistrzostwa świata, w 2028 r. Los Angeles przyjmie letnie igrzyska, a w 2034 r. Salt Lake City będzie po 32 latach ponownie gospodarzem tych zimowych.
"Prezydent nie będzie obecny na ceremonii otwarcia na San Siro, ale jego cień z pewnością będzie ciążył nad dwutygodniowym widowiskiem sportowym" - pisze w artykule Gregory Svvirnovskiy.
Ostra polityka Trumpa przekłada się również na nastroje w arenach sportowych. - Jeśli w półfinale będziemy grać z nimi, to już nie będzie mecz, a kwestia życia i śmierci. To będzie głębokie. Patrzymy na świat w zupełnie innym świetle, patrzymy na sąsiada, który grozi nam coraz bardziej bezczelnie. Więc chodzenie na mecze międzynarodowe i udawanie, że jesteśmy jedną szczęśliwą rodziną, cóż, to już przeszłość - powiedział Charlie Angus, były poseł kanadyjskiej Nowej Partii Demokratycznej.
W zeszłorocznym meczu hokejowym pomiędzy tymi reprezentacjami wystarczyły dwie sekundy, by zawodnicy zaczęli się między sobą bić. Zła krew była widoczna też na trybunach. - To było bardzo osobiste. Ludzie wdali się w bójkę na trybunach, a to przez Donalda Trumpa i ciągłe obelgi. Zamienił ten mecz w wojnę - podkreślał 63-latek. Z drugiej strony stwierdził, że "ludzie mają już dość bezczelnych prób podjudzania", sugerując większą odporność psychiczną Kanadyjczyków niż wtedy.
Głos zabrał także czeski mistrz olimpijski sprzed 28 lat.
Jeśli w nadchodzących tygodniach nie będzie wypowiadał się negatywnie o sportowcach z innych krajów, wszystko będzie dobrze. Ale to może się bardzo szybko zmienić po jednym z jego częstych, pełnych nienawiści ataków. Swoją postawą i działaniami zraził do siebie większość ludzi w demokratycznym świecie













![Ekstraklasa: Radomiak - Legia. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MGRL3Q6LHMQU3-C401.webp)
