Tutberidze miała być skończona. Wróciła na igrzyskach i walczy o medal rękami podopiecznej
Eteri Tutberidze to była łyżwiarka figurowa, a teraz trenerka prowadząca pary taneczne i solistki. Wśród jej podopiecznych znalazły się mistrzynie i wicemistrzynie olimpijskie, ale najgłośniej stało się o niej za sprawą afery dopingowej wokół Walijewej. Wydawało się, że w związku z oskarżeniami Tutberidze będzie dla łyżwiarstwa skończona, ale pojawiła się na igrzyskach we Włoszech i opiekuje się kolejną podopieczną, która również ma spore szanse na medal.

Eteri Tutberidze była jedną z najbardziej popularnych trenerek łyżwiarstwa figurowego w Rosji. Opiekowała się mistrzyniami i wicemistrzyniami olimpijskimi (Alina Zagitowa, Anna Szczerbakowa, Jewgienija Miedwiediewa i Aleksandra Trusowa), a także mistrzyniami Europy (Alona Kostornoj, Julia Lipnicka) i wieloma innymi utalentowanymi zawodniczkami. Kiedy na jaw wyszedł jednak skandal wokół Kamiłi Walijewej, Tutberidze nie poniosła żadnych konsekwencji, choć była jedną z odpowiedzialnych za to, że Walijewa straciła złoty medal przez odnalezienie w jej organizmie zabronionych substancji.
Eteri Tutberidze nie powinna być na igrzyskach
Igrzyska w Mediolanie/Cortinie nie upływają pod znakiem spokoju w kontekście politycznych napięć. Najwięcej dzieje się w kontekście wojny w Ukrainie. Emocje wywołują upomnienia i dyskwalifikacje dla ukraińskich zawodników za elementy ubioru (szczególnie w przypadku Władysława Heraskewycza) oraz udział rosyjskich i białoruskich sportowców pod neutralną flagą.
Szum zrobił się również wokół Eteri Tutberidze. Trenerka prowadzi na igrzyskach Adeliję Petrosian, także występującą pod neutralną flagą. Po programie krótkim Rosjanka zajęła piąte miejsce. Ma realne szanse na medal, tym bardziej, że w swoim repertuarze ma poczwórne skoki i popisze się nimi zapewne w programie dowolnym.
Co jednak w tym wszystkim bardziej przewrotne, opiekuje się nią właśnie Tutberidze, trenerka, która na poprzednich igrzyskach olimpijskich stała się twarzą skandalu wokół Kamiłi Walijewej - młodziutkiej łyżwiarki, która zdobyła złoto w drużynie, a której po testach dopingowych i ich pozytywnym wyniku, odebrano medal. Wiadomo było, że to właśnie Tutberidze była chociaż po części odpowiedzialna za proceder - Walijewa była nastolatką, Tutberidze za to miała nad nią pieczę i nawet jeśli sama nie podała jej zakazanych substancji, to nie zapobiegła tej sytuacji, choć miała ku temu wszelkie możliwości.
Szerokim echem odbiły się później obrazki ze zmagań w programie dowolnym solistek w Pekinie. Choć złoto i srebro wywalczyły dwie Rosjanki - Anna Szczerbakowa i Aleksandra Trusowa - to Tutberidze nie była zadowolona z gorszego przejazdu Walijewej, która znalazła się pod ogromną presją po doniesieniach o dopingu i po upadku zajęła ostatecznie czwarte miejsce. Niezadowolona ze swojego wyniku była także Trusowa (mimo srebrnego medalu) - wypominała też Tutberidze, że ta "o wszystkim wiedziała" w kontekście afery dopingowej i zarzekała się, że nigdy nie będzie już jeździć na łyżwach.
Tutberidze znana była również ze swoich metod - często zastraszała zawodniczki, a z niektórych źródeł padały informacje o znęcaniu się nad nimi, byle tylko te osiągały najlepsze wyniki. Wiele z nich kończyło kariery nim te w ogóle miały szansę się zacząć, czyli w wieku 19-20 lat. Wszystkie te informacje złożyły się na obraz trenerki, która nie była mile widziana na zawodach najwyższej rangi.
Eteri Tutberidze znów na igrzyskach. Ponownie zawalczy o medal cudzymi rękoma
Kontrowersyjna trenerka została zauważona na hali łyżwiarskiej podczas treningów i zawodów w programie krótkim solistek. W sieci od razu pojawiły się jej zdjęcia, pod którymi pisano, że nie powinna się w Mediolanie w ogóle znaleźć. Tutberidze nie może pokazywać się z będącą pod jej opieką zawodniczką, ale mimo tego obserwuje uważnie zawody.
W programie krótkim jej podopieczna, Adelija Petrosian, uzyskała 72.89 punkty i z piątego miejsca rozpocznie zmagania w programie dowolnym. Zawodniczka tym samym ma całkiem spore szanse na medal. Byłby to też kolejny sukces dla Tutberidze, która tym razem musi chować się w cieniu i nie wychodzić na pierwszy plan. Byłoby to jednak ukoronowanie jej trenerskiej kariery i pokazanie, że rosyjskie łyżwiarstwo stoi wciąż na najwyższym poziomie i deklasuje pozostałe nacje.













