To nie koniec dramatu legendy. Nocne wieści ze szpitala, lekarze znów w akcji
Podczas tegorocznych igrzysk zobaczyliśmy już mnóstwo dramatów. Najbardziej huczy jednak o poważnym upadku Lindsey Vonn, po którym Amerykanka pilnie trafiła do szpitala, gdzie przeszła aż trzy operacje. Okazuje się, że na tym nie koniec. Legenda narciarstwa alpejskiego zaledwie kilka godzin temu wydała kolejny komunikat. Dobra znajoma Igi Świątek ponownie trafiła na stół operacyjny. 41-latka poza podzieleniem się szczegółami, zaskakująco wyznała ponadto na temat przyszłości.

Zdecydowanie nie tak miała wyglądać obecnie trwająca najważniejsza impreza czterolecia w wykonaniu Lindsey Vonn. Doświadczona zawodniczka zawitała do Włoch pomimo urazu nogi, ponieważ marzyła o kolejnym olimpijskim krążku. Zamiast upragnionego medalu, ponownie znalazła się jednak pod opieką lekarzy. 41-latka groźnie upadła podczas głównych zmagań w zjeździe. Błyskawicznie zabrano ją helikopterem do szpitala. W placówce medycznej reprezentantka Stanów Zjednoczonych przeszła aż trzy operacje. Powód? Między innymi złożone złamanie kości piszczelowej.
Pomimo, że od wypadku mija już tydzień, fani wciąż niepokoją się o wybitną sportsmenkę. Ta dalej przebywa w szpitalu i w sobotnią noc przekazała kolejne niezbyt pozytywne informacje. Konieczna okazała się czwarta interwencja chirurgiczna. "Dzisiaj operacja się udała! Na szczęście będę mogła wreszcie wrócić do USA! Kiedy wrócę, będę informować was o mojej kontuzji i dam więcej informacji... Ale do tego czasu, gdy siedzę w łóżku i rozmyślam, mam kilka myśli, którymi chciałabym się podzielić" - napisała gwiazda na Instagramie.
Vonn przeszła czwartą operację. Ale pragnie powrotu, co za słowa legendy
Dobra znajoma Igi Świątek wróciła między innymi do wydarzeń bezpośrednio poprzedzających pechowy start. "Pod względem psychiki było idealnie. Głodna, agresywna, ale też całkowicie spokojna... Tak jak ćwiczyłam przez ostatnie kilka miesięcy, kiedy byłam na podium w każdym zjazdowym sezonie. Dwa zwycięstwa i prowadzenie w klasyfikacji... to wszystko było testem, żeby przygotować mnie do igrzysk. Psychicznie byłam bardziej gotowa niż kiedykolwiek" - oznajmiła. Błąd na trasie zniweczył jednak ambitne plany.
Sporo osób zadaje sobie w tym momencie pytanie, co dalej z karierą alpejki. Ta prawdopodobnie chce wrócić na stok. "Kiedy zamykam oczy w nocy, niczego nie nie żałuję. A miłość jaką darzę jazdę na nartach pozostaje żywa. Wciąż nie mogę się doczekać chwili, kiedy jeszcze raz stanę na szczycie góry. I zrobię to" - zapowiedziała na koniec. Kibicom pozostaje jedynie wyczekiwanie na kolejne komunikaty. Plan gwiazdy wydaje się szalony.














