To była długo wyczekiwana decyzja. To największe polskie nadzieje medalowe na igrzyska
Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego ogłosił nominacje olimpijskie. Na igrzyskach w Mediolanie wystartuje dziewięciu panczenistów. To właśnie w gronie łyżwiarzy szybkich kibice biało-czerwonych mogą upatrywać potencjalnych medalistów. Ostatni raz na podium polscy panczeniści stanęli w 2014 roku.

Zarząd PZŁS właśnie zatwierdził skład reprezentacji na igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. O nominacje dla kraju rywalizowano podczas zawodów Pucharu Świata, a potem krajowe związki wybierały reprezentantów. Podopieczni trenerów Rolanda Cieślaka i Artura Wasia wywalczyli łącznie czternaście miejsc olimpijskich w konkurencjach indywidualnych.
Bardzo dobrze spisywali się przede wszystkim sprinterzy, którzy na 500 i 1000 m uzyskali jedenaście na dwanaście możliwych przepustek na igrzyska. W obu konkurencjach wystartują Damian Żurek, Marek Kania i Piotra Michalski. Wśród pań na 500 m będą rywalizowały Kaja Ziomek-Nogal, Martyna Baran i Andżelika Wójcik (500 m), a Karolina Bosiek i Natalia Czerwonka na 1000 m.
Ta ostatnia zakwalifikowała się także na 1500 m. Dla reprezentantki Areny Tomaszów będą to już piąte igrzyska w karierze. 38-letnia panczenistka to jedyna w reprezentacji Polski zawodniczka, która zna smak medalu olimpijskiego. W 2014 roku wywalczyła go w rywalizacji drużynowej. Igrzyska w Soczi były wybitnie udane dla polskich panczenistów. Złoto indywidualnie wywalczył Zbigniew Bródka, a panowie do srebra pan dołożyli brąz w drużynie.
- Jestem dumna, bo poziom rywalizacji w tym roku był kosmiczny, zakwalifikowanie się na igrzyska było nie lada wyczynem - uważa Czerwonka. - Po ostatnim PŚ w Hamar wróciłam totalnie zmęczona, zwłaszcza psychicznie, bo przeżywałam kwalifikacje olimpijskie nie tylko swoje, ale i całej grupy. Było to tak obciążające, że przez chwilę miałam dość startów. Kilka dni temu już powiedziałam trenerowi, że odpoczęłam i jestem gotowa do rywalizacji, tym bardziej że "noga się kręci".
W Mediolanie zadebiutuje dwóch panczenistów - wspomniana Baran i Władimir Semirunnij (1500 i 10 000 m). Rosjanin z polskim paszportem obok Żurka i Ziomek-Nogal to polskie nadzieje na medal. - Rzeczywiście można mieć apetyt nawet na trzy medale. To jednak sport i różnie się może wydarzyć. Wyniki są naprawdę obiecujące, ale pamiętajmy, że cały świat się przygotowuje na igrzyska, a nie na Puchary Świata. Jak już zawodnik ma kwalifikację olimpijską, to trochę przed tym najważniejszym startem odpuści, by w Mediolanie wyskoczyć z formą - uważa Mieczysław Szymajda, pierwszy trener Bródki.
Rywalizacja panczenistów na zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo rozpocznie się w sobotę (7 lutego) od biegu kobiet na dystansie 3000 m, a zakończy się dwa tygodnie później na zmaganiach w mass starcie.


















