Szokujące nagranie z igrzysk. Tego nie widzi się na co dzień. Nie do pomyślenia
Organizacja igrzysk i innych wielkich imprez sportowych często kryje wiele sekretów, które niekiedy wychodzą na jaw dopiero po latach. Podczas XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina z pewnością też tak będzie, ale już teraz w mediach społecznościowych pojawiają się dość zaskakujące obrazki z Włoch. Jedno z nagrań pokazuje, jak organizatorzy traktują saneczkarzy i nie jest to najlepsza reklama Włoch.

Już na długo przed rozpoczęciem igrzysk pojawiały się głosy sugerujące, że impreza we Włoszech może nie być doskonale rozganizowana, skupiając się przede wszystkim na nieprzygotowanych obiektach. Okazuje się jednak, że infrastruktura wokół startów zawodników również pozostawia wiele do życzenia, co wyszło na jaw jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem tegorocznej imprezy.
W środę 4 lutego, swoje pierwsze starty treningowe odbyli saneczkarze, a wśród nich Polak, Mateusz Sochowicz. O ile kibice śledzący igrzyska w telewizji mogą zobaczyć jedynie starty poszczególnych zawodników, to na miejscu nie brakuje także osób chcących pokazać kulisy włoskiej imprezy. I tak właśnie stało się w tym przypadku.
Na profilu "Eurosport Polska", który jest jednym z polskich nadawców igrzysk w naszym kraju, pojawiło się krótkie nagranie pokazujące, jak saneczkarze są transportowani na miejsce startu. I to pozostawia wiele do życzenia.
Na nagraniu widzimy, jak zawodnicy wchodzą z rampy do ciężarówki, która nie jest w żaden sposób przystosowana do przewożenia ludzi. Tylne drzwi pojazdu zamykają się, a pojazd rusza. Trudno tu mówić o jakichkolwiek zabezpieczeniach, które mogą okazać się zbawienne w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia, np. pasy bezpieczeństwa. Na nagraniu widoczne są jedynie sznury wychodzące ze ścian, których z pewnością mają trzymać się zawodnicy podczas jazdy.
Pomimo tego, że pojazd z pewnością nie ma do pokonania szczególnie długiej drogi, to nawet na małym odcinku może dojść do losowego zdarzenia, w wyniku którego moga ucierpieć zawodnicy. Ci, jadąc na stojąco, w każdej chwili mogą się przewrócić i upaść - chociażby na swój sprzęt, który znajduje się tuż obok nich.
To nie jedyna "wpadka" organizatorów, zanim jeszcze igrzyska zdążyły się oficjalnie rozpocząć. Podczas pierwszych rywalizacji w curlingu, na hali niespodziewanie zgasło światło, co spowodowało przerwanie rywalizacji na kilka chwil.














