Specjalne pismo od Rosjan, uderzyli pięścią w stół. "Rzucimy im wyzwanie"
Tuż po tym, jak media obiegła informacja o tym, że MKOl wezwał najważniejsze federacje dyscyplin zimowych do zezwolenia Rosjanom i Białorusinom na walkę na kwalifikację na igrzyska, apel w sprawie startu swoich rodaków wystosowała Federacja Hokeja Rosji (FHR). Władze organizacji wysłały już pismo do międzynarodowej federacji, a dyrektor generalny zapowiada, że nawet jeśli na jego związek zostaną narzucone jakieś ograniczenia, Rosjanie "rzucą im wyzwanie". Dla Rosjan walka ich hokeistów o przepustkę na igrzyska to sprawa prestiżowa i to nie tylko ze względu na historyczne sukcesy. Fanem tej dyscypliny jest Władimir Putin.

Podczas ostatnich zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie, które zakończyły się na kilka dni przed wybuchem wojny w Ukrainie, rosyjscy sportowcy występowali pod flagą Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego i nie mogli wysłuchiwać swojego hymnu. Powód? Skandal dopingowy w ich kraju. Kadra "Sbornej" liczyła 212 osób, które wywalczyły w sumie 32 medale.
Również podczas kolejnych igrzysk rodacy Władimira Putina nie mogli występować w rosyjskich barwach, ale ze zgoła innego powodu. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na kraj naszych wschodnich sąsiadów sportowcy z Rosji i Białorusi zostali wykluczeni z międzynarodowej rywalizacji. W Paryżu mogli rywalizować, o ile nie wspierali działań wojennych. W sumie we Francji oglądaliśmy zaledwie 16 Rosjan.
Z ostatnich doniesień wynika, że Rosjanie i Białorusini do rywalizacji w większym wymiarze mogą wrócić już podczas przyszłorocznych igrzysk zimowych w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Szwedzki portal svt.se przekazał, że MKOI wezwał najważniejsze federacje dyscyplin zimowych, by te zezwoliły reprezentantom wspomnianych krajów na walkę o kwalifikację na najważniejszą imprezę czterolecia. Ci we Włoszech i tak musieliby występować później pod neutralną flagą.
Rosyjscy hokeiści chcą pojawić się na igrzyskach w 2026 roku
Obecnie o przepustki na igrzyska mogą walczyć łyżwiarze oraz skialpiniści. Wciąż zawieszeni są biathloniści, narciarze klasyczni (w tym przypadku ostatnio pojawiły się pewne symptomy "złagodzenia" polityki i niewykluczone, że FIS zezwoli na powrót Rosjan) oraz alpejscy. Podobnie jak hokeiści, co jednak chce zmienić Federacja Hokeja Rosji (FHR).
Dyrektor generalny związku Dmitrij Kurbarow przekazał, że organizacja wysłała już pismo do Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF), domagając się dopuszczenia rosyjskich drużyn do rozgrywek międzynarodowych.
Zobaczymy, jaka będzie odpowiedź, a potem zastanowimy się, co zrobić. Z prawnego punktu widzenia wydaje się to zupełnie nie do utrzymania (zakaz startu Rosjan - przyp.red). Jeśli chcą nałożyć sankcje, niech je nałożą. Rzucimy im wyzwanie. Z jakiegoś powodu tego nie robią, ale mówią o pewnych zagrożeniach bezpieczeństwa. Omówmy zatem te ryzyka - czy są duże, czy małe i ile kosztują. Porozmawiajmy o tym i może znajdziemy jakieś rozwiązanie
Co ciekawe, w sprawie rosyjskich hokeistów nie interweniował MKOI. Prezydent IIHF Luc Tardif w rozmowie z portalem Championat potwierdził, że jego organizacja nie otrzymała od Komitetu rekomendacji w sprawie zezwolenia reprezentantom "Sbornej" na walkę o kwalifikację na igrzyska i ewentualny udział w turnieju we Włoszech.
Przypomnijmy, że Rosjanie mają silne tradycje w hokeju olimpijskim. W Pekinie wywalczyli srebro, wcześniej w Pjongczangu zdobyli złoto. Medale przywozili także z Salt Lake City (brąz) i Nagano (srebro), wcześniej z kolei święcili sukcesy pod flagą ZSRR. Wielkim fanem dyscypliny jest Władimir Putin, który w przeszłości brał nawet udział w turniejach pokazowych. Jednym z jego ulubionych sportowców jest z kolei Aleksandr Owieczkin, czyli pochodzący z Moskwy zawodnik Washington Capitals, który obecnie rozgrywa 20. sezon w NHL, czyli najlepszych klubowych rozgrywkach na świecie.









