Sensacyjny scenariusz ws. Polki, Adam Małysz potwierdza. "Duża szansa"
Anna Twardosz z pewnością bardzo dobrze zapamięta tegoroczne Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Na normalnej skoczni w Predazzo Polka zajęła dziesiąte miejsce, nieco gorzej poszło jej w ostatnim konkursie. W teorii 24-latce nie należy się stypendium z Ministerstwa Sportu, jednak niewykluczone, że ostatecznie Twardosz zostanie nagrodzona. - Myślę, że jest duża szansa - mówi Adam Małysz.

W niedzielę Anna Twardosz skoczyła 115 metrów na olimpijskim konkursie na obiekcie dużym w Predazzo. To dało jej 36. miejsce i brak awansu do serii finałowej. Z pewnością 24-latka liczyła na lepszy wynik, zwłaszcza dlatego, że kilka dni wcześniej zajęła 10. pozycję na normalnej skoczni.
Jest to najlepszy wynik w historii startów Polek w indywidualnych konkursach olimpijskich. - Takie chwile zostają w pamięci. Wiadomo, że jest niedosyt. Chciałoby się coś poprawić, ale ja się z tego cieszę. Cieszę się, że mogłam tu być. Będę przygotowywać się dalej, aby walczyć o dobre miejsca - mówiła w rozmowie z "Eurosportem" skoczniki, która zadebiutowała na igrzyskach.
Szykuje się zwrot ws. Twardosz. Małysz zabrał głos
Twardosz może żałować, że w pierwszym z konkursów nie wdarła się do pierwszej ósemki. A to dlatego, że wówczas należałoby się jej stypendium z Ministerstwa Sportu. Zgodnie z regułami otrzymują je polscy zawodnicy, którzy na prestiżowych imprezach międzynarodowych znajdą się w TOP 8. Mowa o kwotach od kilku do kilkunastu złotych miesięcznie, w zależności od pozycji.
Okazuje się jednak, że przypadek Anny Twardosz może być inny. Zgodnie z doniesieniami portalu Sport.pl Polski Związek Narciarski "ma nadzieję, że 24-latka dostanie stypendium, mimo że nie zajęła miejsca w top 8". - Rzadko tak się zdarza, ale się zdarza, że stypendium dostaje ktoś, kto nie był w czołowej ósemce. Trzymamy rękę na pulsie, jesteśmy już umówieni z ministrem na rozmowę po igrzyskach - powiedział sekretarz generalny PZN Tomasz Grzywacz w rozmowie z cytowanym źródłem.
Niewykluczone więc, że Polka nieco nadprogramowo może otrzymać stypendium w wysokości 6,7 tys. złotych brutto wypłacane co miesiąc przez półtora roku, dzięki czemu łącznie zainkasowałaby ponad 120 tys. złotych. Na takie przywileje mogą liczyć zawodnicy z pierwszej ósemki. To pozwoliłoby jej skupić się na treningach.
- Myślę, że jest duża szansa. Na tych igrzyskach daliśmy jako związek powód, żeby być fajnie postrzegani, bo mamy miejsca w "10". Mamy też dwa medale i to na pewno dużo daje. A mamy tak mało sportowców w zimowych dyscyplinach, że moim zdaniem trzeba to docenić - dodaje sam Adam Małysz w wywiadzie dla Sport.pl w kontekście potencjalnego, nadzwyczajnego stypendium dla Anny Twardosz.














